Tamat marży to tylko przykrywka dla prawdziwych bolączek branży

Autor: Andrzej Gantner/portalspozywczy.pl 6 sierpnia 2009 15:46

Czytając coraz to nowe sensacyjne doniesienia o kolejnych pomysłach na regulowanie marż handlowych w sieciach wielkopowierzchniowych (ciekawe dlaczego tylko tam, czyżby pozostałe 65 proc. handlu nie miało marż?), odnoszę wrażenie, że na siłę próbuje się znaleźć tzw. chłopca do bicia, nie zadając sobie nawet minimalnego trudu, aby przeanalizować mechanizmy funkcjonowania handlu żywnością - pisze specjalnie dla serwisu portalspozywczy.pl Andrzej Gantner, dyrektor Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Marże, co do których ustawowo handlowcy mają prawo, nie są moim zdaniem prawdziwym problemem, a jedynie wygodnym tematem zastępczym, który ma ukryć chaos i indolencję jaką charakteryzuje się tzw. polityka rolna w Polsce (o ile taka istnieje).

Bo jak inaczej można nazwać fakt, że od 15 lat nie zbudowano, nowoczesnego systemu dystrybucji surowców rolnych, którego udziałowcami byliby rolnicy. Dlaczego nie ma lokalnych nowoczesnych giełd, dlaczego rolnik zamiast skupić się na wyprodukowaniu jak najlepszego surowca, według wskazań giełdy, musi bawić się w handlowca, planistę, finansistę, marketingowca, etc. Tylko takie giełdy byłyby w stanie skutecznie prowadzić negocjacje z dużymi organizacjami handlowymi w kraju i zagranicą. Skończyłoby się wzajemne wyrzynanie cenowe i pokątna sprzedaż.

Zamiast płynąć pod prąd wolnego rynku i bawić się w ceny sugerowane, należy żądać od stosownych instytucji wsparcia dla rolnictwa w obszarze handlu czyli budowy centrów dystrybucyjnych (giełd) surowców rolnych. Ważne, żeby wcześniej w trybie pilnym wysłać kilka osób np. do Holandii, żeby zobaczyły i nauczyły się jak to ma funkcjonować, bo w przeciwnym razie zamiast giełd będziemy mieli zwykłe targowiska, wybudowane z olbrzymie pieniądze, nie mające nic wspólnego z nowoczesnym handlem.

Wracając do hipermarketów, ceny w nich są zdecydowanie niższe niż w pozostałej części handlu, co paradoksalnie jest w wielu przypadkach dużym problemem dla przetwórców. Ceny potrafią być tak niskie (szczególnie w okresie promocji), że niejeden przetwórca budzi się pewnego dnia w rzeczywistości, w której cena jego produktu na półce w hipermarkecie jest niższa od jego ceny sprzedaży do tegoż hipermarketu, a co więcej, to on jest głównym sponsorem tej sytuacji. Dodatkowo w przypadku, kiedy na jego produkcie znajdzie się postulowana cena sugerowana, to jeszcze wychodzi na pazernego kapitalistę, bo przecież faktyczna cena sprzedaży w sklepie jest niższa niż ta sugerowana. Przyczyny takiej sytuacji to właśnie jest prawdziwy problem, a ceny sugerowane tego nie rozwiążą.

Hipermarkety jako chłopiec do bicia, sprawdzają się doskonale i czasami wielu przypadkach solidnie sobie na to zasłużyły. Czym innym jest jednak eliminacja nieuciwych lub nieetycznych praktyk handlowych, a czym innym urzędowe wyznaczanie poziomu rentowności podmiotów gospodarczych. Rolnictwo i przetwórstwo są skazane na współpracę z handlem detalicznym, i tym tradycyjnym i tym nowoczesnym. Ważne jest, aby współpraca ta odbywała się z poszanowaniem prawa i równości podmiotów i nad tym trzeba usilnie pracować.

Zaś co do cen sugerowanych, to każdy kto chce je umieszczać na swoim produkcie może to robić bez żadnego problemu, więc o co jest ten szum?

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

WYBRANE DLA CIEBIE



BĄDŹ NA BIEŻĄCO

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 10851

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 397 662

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane