Co przyciągnie inwestorów do spółki Dino?

Autor: PAP 22 marca 2017 15:30

Oferta publiczna właściciela sieci supermarketów Dino Polska o wartości do 1,6 mld zł powinna bez problemu przyciągnąć inwestorów zarówno z kraju, jak i z zagranicy, a cena sprzedaży akcji może być równa lub bliska ceny maksymalnej - uważają zarządzający. Ich zdaniem spółka ma ciekawy profil biznesowy i oferuje potencjał wzrostu.

W ramach pierwotnej oferty publicznej Dino Polska akcjonariusz spółki - Polish Sigma Group, należący do Polish Enterprise Fund VI - oferuje do 48,04 mln akcji, stanowiących 49 proc. kapitału zakładowego Dino Polska. Oferta nie przewiduje podwyższenia kapitału zakładowego. Po jej zakończeniu Tomasz Biernacki (założyciel Dino), posiadający 50 mln akcji, stanowiących 51 proc. w kapitale zakładowym spółki, pozostanie jej większościowym akcjonariuszem.

We wtorek Dino Polska i Tomasz Biernacki podpisali z EBOiR umowy ramowe, na podstawie których bank może kupić w IPO akcje Dino, stanowiące 5-10 proc. jego kapitału zakładowego.

Od poniedziałku trwa budowa księgi popytu dla inwestorów instytucjonalnych, a w środę rozpoczęły się zapisy w transzy inwestorów indywidualnych, dla których przewidziano ok. 5 proc. łącznej liczby oferowanych akcji. Pytani przez PAP zarządzający wskazują, że oferta wygląda ciekawie i nie powinno być problemów z jej uplasowaniem, przy cenie sprzedaży równej lub zbliżonej do maksymalnej.

"Profil oferty Dino Polska jest taki, że zainteresuje zarówno inwestorów zagranicznych, OFE, jak i TFI, a to w warunkach hossy i posuchy, jeśli chodzi o oferty publicznej, dobrze wróży tej ofercie" - powiedział PAP Adam Łukojć, zarządzający portfelami akcji w TFI Allianz.

"To taki rodzaj spółki, która może pasować niemal każdemu do portfela: jest duża i rośnie" - dodał.

Podobnego zdania jest Jerzy Kasprzak, zarządzający portfelami w Biurze Maklerskim ING Banku Śląskiego.

"Przypuszczam, że nie będzie problemu ze znalezieniem chętnych na ofertę Dino. To będzie duże IPO, po którym spółka będzie wchodzić do kolejnych indeksów" - powiedział PAP Kasprzak.

Cena maksymalna akcji w ofercie publicznej Dino Polska została ustalona na 33,50 zł, co oznacza, że przy założeniu, iż wszystkie akcje zostaną sprzedane po cenie maksymalnej wartość oferty wyniesie ok. 1,6 mld zł. Z nieoficjalnych informacji PAP wynika, że nieformalny przedział cenowy akcji Dino Polska, sporządzony na potrzeby procesu budowy księgi popytu wśród inwestorów instytucjonalnych, został ustalony na 28-33,5 zł.

Zarządzający, z którymi rozmawiała PAP, spodziewają się, że ostateczna cena sprzedaży akcji może znaleźć się w górnej granicy tych widełek.

"Uważam, że oferta się sprzeda po górnej granicy ceny, z dużą redukcją. Dawno nie mieliśmy tak dużej oferty i do tego tak ciekawej" - powiedział PAP zarządzający, pragnący zachować anonimowość.

„Spółka daje ekspozycję na efekty programu 500+, ma wysoką rentowność. Dochodzą sygnały o dużym zainteresowaniu ofertą ze strony inwestorów zagranicznych, ale również nasi inwestorzy, TFI i OFE, będą nią zainteresowani. Oferta sprzeda się po cenie bliskiej maksymalnej” – dodał inny rozmówca PAP, również proszący o anonimowość.

Z kolei Jarosław Lis, zarządzający BPH TFI, uważa, że przy cenie w okolicach ceny maksymalnej oferta może nie wyglądać już tak atrakcyjnie.

"Inwestorzy szukają ekspozycji na sektor detaliczny. (...) To tylko kwestia wycen, gdyż idziemy w kierunku górnej granicy przedziału. Marże w spółce wyglądają dobrze, lepiej niż w Biedronce. (...) Przy dolnej granicy wyceny spółka wygląda dobrze, ale w okolicach ceny maksymalnej zaczynałbym mieć problemy" - powiedział PAP Jarosław Lis, zarządzający BPH TFI.

Podobną opinię wyraża Andrzej Domański, dyrektor departamentu zarządzania aktywami Eques Investment TFI.

"Nie będziemy kupować za każdą cenę i będziemy mieć coraz więcej obaw w miarę zbliżania się do górnej granicy widełek. Wycena zależeć będzie też on warunków rynkowych w momencie zamykania księgi popytu" - powiedział PAP Domański.

Inwestorów mogą przyciągnąć profil spółki i jej potencjał wzrostu.

Zarządzającym podoba się profil biznesowy spółki.

"Jej model działalności jest prosty nie tylko do zarządzania, ale i prognozowania. Spółka nie kombinuje z różnymi konceptami, po prostu powiela model, który się już sprawdza" - powiedział Adam Łukojć z TFI Allianz.

Dodał, że przewagą konkurencyjną Dino w stosunku do innych spółek detalicznych jest tempo wzrostu.

Liczba sklepów Dino wzrosła ze 111 na koniec 2010 roku do 628 na koniec 2016 roku. Strategia spółki zakłada, że do końca 2020 roku sieć Dino liczyć będzie ponad 1.200 sklepów.

"Spółka jest ciekawa, dynamicznie się rozwija (planuje do końca 2020 roku podwoić sieć supermarketów), nie jest mocno zadłużona i pilnuje kosztów, co w biznesie relatywnie niskomarżowym jest kluczowe. Dino koncentruje się na rozwoju małych sklepów w regionach mniej zurbanizowanych. Widać tu potencjał do zagospodarowania całej ściany wschodniej, gdzie konkurencja jest mniejsza" - powiedział Jerzy Kasprzak z BM ING BSK.

"Wśród potencjalnych ryzyk wymieniłbym wojnę cenową z dyskontami, trudny do oszacowania wpływ zakazu handlu w niedziele oraz typowe ryzyka biznesowe, np. gdyby pogorszyła się jakość zarządzania" - dodał zarządzający.

Wskazał, że ze wstępnych wycen wynika, że spółka będzie wyceniana ze sporym dyskontem do Jeronimo Martins czy Eurocashu, biorąc pod uwagę wskaźnik EV/EBITDA.

Adam Łukojć ocenił, że potencjalnie słabą stroną grupy Dino mogą być transakcje z podmiotami powiązanymi, czyli spółkami, których właścicielem jest główny akcjonariusz Dino. Z prospektu emisyjnego spółki wynika, że podmioty powiązane z Tomaszem Biernackim realizują roboty budowlane przy budowie nowych sklepów Dino.

"Nawet, jeśli tego typu umowy są zawierane na warunkach rynkowych, to inwestorzy patrzą na nie nieufnie" - powiedział Łukojć.

"Oceniam, że pewnym zagrożeniem może być wzrost kosztów wynagrodzeń, choć to dotyczyć może całej branży. Niektóre koszty są jednak bardzo niskie, np. marketingu i logistyki. Pojawia się pytanie, czy one nie wzrosną przy powiększającej się sieci" - dodał.

Zarządzający nie spodziewają się, by Dino wypłacało dywidendę w najbliższych latach.

"Patrząc na dynamikę wzrostu w najbliższych latach kapitał powinien zostawać w spółce i być reinwestowany, ale uważam, że w okolicach 2020 roku spółka mogłaby już dywidendę wypłacać" - powiedział Jerzy Kasprzak z BM ING BSK.

"Prawdopodobnie ciężko liczyć na dywidendę w najbliższych latach, patrząc na nakłady potrzebne na ekspansję Dino. Myślę jednak, że inwestorzy są zainteresowani ofertą nie ze względu na dywidendę, ale potencjał wzrostu sieci i całego rynku. Perspektywy dla rynku detalicznego są bowiem pozytywne: konsumpcja rośnie, pojawiła się też inflacja, która sprzyja branży" - ocenił Adam Łukojć z TFI Allianz.

Grupa Dino jest właścicielem tzw. supermarketów proximity, czyli sklepów zlokalizowanych w pobliżu miejsca zamieszkania lub pracy. Na koniec grudnia 2016 roku sieć sklepów Dino tworzyło 628 supermarketów proximity zlokalizowanych głównie w zachodniej części Polski, w mniejszych miejscowościach, małych i średnich miastach oraz na peryferiach dużych miast. Dino jest właścicielem większości nieruchomości i gruntów, na których zlokalizowane są sklepy sieci.

W 2016 roku Grupa Dino miała 151,2 mln zł zysku netto (wzrost o 23,7 proc. rdr), 288,3 mln zł zysku EBITDA (wzrost o 37,1 proc. rdr) i 3.369,5 mln zł przychodów (wzrost o 30,1 proc. rdr). Marża brutto na sprzedaży wzrosła o 0,3 pp. do 22,9 proc. Sprzedaż LFL w 2016 roku wzrosła o 11,3 proc. wobec 5,1 proc. wzrostu w 2015 roku.

Analitycy DM PKO BP, oferującego i współprowadzącego księgę popytu, prognozują, że grupa Dino wypracuje w tym roku 187,6 mln zł zysku netto, 350,3 mln zł EBITDA przy przychodach na poziomie 4,12 mld zł. Według prognoz brokera w 2018 roku zysk netto spółki wzrośnie do 227,1 mln zł, a EBITDA do 426,5 mln zł, a w 2019 roku do odpowiednio: 270 mln zł i 509,2 mln zł. Przychody grupy w przyszłym roku mogą wynieść prawie 5 mld zł, a rok później 5,9 mld zł. Na 2020 rok DM PKO BP prognozuje 328,8 mln zł zysku netto, 599,1 mln zł EBITDA i 6,98 mld zł sprzedaży.

Z kolei według prognoz analityków Wood&Co, współprowadzącego księgę popytu, tegoroczny zysk netto grupy wyniesie 200 mln zł, a w kolejnych dwóch latach wzrośnie do 245 mln zł i 293 mln zł. EBITDA może wynieść w 2017 roku 356 mln zł, w 2018 roku 433 mln zł, a w 2019 roku 516 mln zł. Wood prognozuje, że przychody Dino wyniosą w tym roku 4,3 mld zł, w 2018 roku wzrosną do 5,26 mld zł, a rok później do 6,3 mld zł.

Debiut spółki na GPW zaplanowano na około 21 kwietnia.

Funkcję globalnych koordynatorów oraz współprowadzących księgę popytu pełnią: Dom Maklerski PKO Banku Polskiego, UBS Investment Bank i WOOD & Company Financial Services (oddział w Polsce). Współprowadzącym księgę popytu jest Erste Group Bank. Funkcję oferującego i menedżera stabilizującego pełni DM PKO BP.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WYBRANE DLA CIEBIE


BĄDŹ NA BIEŻĄCO

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 9667

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 397 662

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane