Dlaczego Minister Finansów nie chce pieniędzy od handlu!? (...), bo nie ma do nich prawa!

www.portalspozywczy.pl 7 grudnia 2012 14:42

Prezes SITSpożu (i zarazem Przewodniczący RGŻ) Bronisław Wesołowski pyta w swoim blogu „Dlaczego Minister Finansów nie chce należnych mu pieniędzy od handlu"? Nie chce pomimo argumentacji Autora, przywołującej interpretację przepisu 15.1.4 uznk, dokonanej kilkakrotnie przez Sąd Najwyższy (w styczniu 2008 roku, listopadzie i grudniu 2009, a także później, ostatnio nawet w zeszłym miesiącu). W myśl tych interpretacji wszelkie usługi przy produkcie sprzedanym mają być kosztem handlu - i tyle; chyba, że towar wzięto w komis, do czego dany sklep jest uprawniony i stosownie zarejestrowany - pisze na swoim blogu Andrzej Faliński.

Nie jest to interpretacja powszechnie podzielana w praktyce sądowej, ale jest i bywa stosowana i to często (niestety). Wątpliwości wobec niej rodzą się w momencie wzięcia pod uwagę swobody zawarcia umowy o usługę świadczoną przez sklep, w momencie oceny ekwiwalentności świadczeń wobec stron (sklep-dostawca), wreszcie w momencie poważnego potraktowania zasady swobody umów. Nie jestem prawnikiem i pewnie wątpliwości tych nie rozstrzygnę, ale wolno mi wiedzieć, że sprawa wcale nie jest taka bezsporna, jak ją widzi czytający postanowienia sądów Bronisław Wesołowski.

Tak czy inaczej jednak opowiada się on jednoznacznie za stosowaniem zasady net-net, czyli towar do magazynu, faktura zakupu, zapłata faktury i dostawcy sprzedaż już nie interesuje. Można tak handlować i niektórzy sprzedawcy sieciowi tak robią - sprzedawcy specyficzni, operujący ograniczonymi asortymentami lub mający rozbudowane systemy zarządzania sprzedażą.

Tym nie mniej koszty sprzedaży pozostają i by ponieść je trzeba zapłacić mniej dostawcy i dodać większą marżę konsumentowi. Jest to możliwe, gdy ma się wielką skalę produkcji, tym bardziej zaś, gdy ma się do czynienia z marką własną. W efekcie ogólnym jednak taka strategia współpracy eliminuje bardzo szybko mniejszych dostawców, bo ci ani nie są w stanie osiągnąć skali wystarczającej do rentownej sprzedaży po niskiej cenie, ani tym bardziej nie są w stanie wejść w projekty marek własnych.

Dla handlu to jest jakaś strata na asortymencie i różnorodności, ale mniejsza - po prostu zawęzi się asortymenty, by było taniej, i tyle. Zresztą nie każdy producent musi sprzedawać na dużej powierzchni czy w sieci.

Problem powstaje jednak w kontekście analizy drugiej części argumentacji tekstu Szefa SitSpoż-u. Otóż, pod koniec tekstu czytamy: "Wynagrodzenie handlu za rzekome usługi powinno zasilać budżet". I tu mamy problem, a zarazem odpowiedź na pytanie dlaczego Minister Finansów nie chce pieniędzy od handlu! Nie chce, bo nie może i nie ma do nich prawa! Nawet bowiem, gdy ktoś "podał do sądu" firmę handlową, sąd uznał jego "krzywdę" i nakazał zwrot poniesionych kosztów wynagrodzeń za jakieś usługi, to są to pieniądze dla dostawcy, a nie dla fiskusa. Jakże miałoby to być? - mam roszczenie, otrzymuję jego zwrot, ale nie mogę się nim nacieszyć, bo moje legalnie należne pieniądze zabiera mi fiskus? Dziwne - i pewnie Minister Finansów o tym wie i nie chce, bo nie ma tu żadnej podstawy do "chcenia".


WYBRANE DLA CIEBIE


BĄDŹ NA BIEŻĄCO

  • Max

    8,99

  • Śr

    6,22

  • Min

    2,49

ProduktySklepyRegiony

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 8963
Ilość aktualnych ofert: 397 662

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane