IJHARS: Co piąty produkt spożywczy ma skład inny niż deklarowany

Autor: money.pl 25 marca 2017 19:57

Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych dokonała ponad 35 tys. kontroli żywności na krajowym rynku. Skład co piątego produktu był niezgodny z zadeklarowanym - podaje money.pl

Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych sprawdziła jakość makaronów, przetworów owocowych i rybnych, tłuszczów do smarowania, koncentratów spożywczych i wyrobów cukierniczych w tym również czekolady.

Miks tłuszczowy, który miał udawać masło osełkowe. Celowo uformowano w osełkę, zapakowano w papier pergaminowy, oraz umieszczono na nim nazwę "Osełka". Użyto do tego czcionki wyraźnie odróżniającej się od pozostałych informacji i dodano sformułowanie: "Jakie dobre!!!", którego forma gramatyczna była odpowiednia dla masła. Tak trafiło do sprzedaży.

Część z zakwestionowanych przez inspekcję produktów w składzie miała zamiast marcepanu miazgę moreli i brzoskwiń – czyli percepan, albo z orzeszków arachidowych – arachipan.

Innym produktem podrabianym przez producentów jest dżem. Chodzi o zawartość ekstraktu ogólnego, czyli owoców. W kontroli wykryto stosowanie nazwy „dżem” dla wyrobu niespełniającego wymagań obowiązujących przepisów. Nie rzadko fałszowano również trwałość dżemów, wydłużając okres przydatności do spożycia do 26 dni w stosunku do przeprowadzonych przez zakład prób przechowalniczych.

Sporo nieprawidłowości inspekcja wykryła także w przetworach rybnych. Znalazły się w nich np. niedozwolone pozostałości pancerzyków i odnóży stawonogów. Zdarzały się również próby ukrycia pewnych sztuczek mających poprawić wygląd produktów.

Nagminne jest także nazywanie produktów spożywczych: "domowymi" i "babcinymi", co ma budzić u klientów same najlepsze skojarzenia. W produkcji większości "domowych" artykułów zastosowane są przetworzone surowce np. jajka w proszku, czy preparat aromatyczny. Producenci lubią także wabić nas np. etykietami z hasłem: "oryginalna szwajcarska receptura" mimo braku jakichkolwiek dokumentów potwierdzających taką deklarację.

Procederem jest również kuszenie klientów ekologiczną produkcją z certyfikatem, logiem, a nawet numerem jednostki certyfikującej choć producent takowego certyfikatu po prostu nie istnieje.

Podobne zabiegi kosztowały producentów w ubiegłym roku 36,2 tys. zł kar. W 22 przypadkach inspekcja nałożyła zakaz wprowadzenia do obrotu artykułów, a w odniesieniu do 57 - poddanie ich zabiegom "naprawczym". Zdarzył się również przypadek nakazujący natychmiastowe zniszczenie danej partii.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WYBRANE DLA CIEBIE


BĄDŹ NA BIEŻĄCO

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 10814

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 748653

POLECANE OFERTY

Ilość aktualnych ofert: 397 662

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane