Liczba niewypłacalności firm może wzrosnąć o 15 proc.

Autor: dlahandlu.pl 27 grudnia 2017 13:08

Należy spodziewać się 15-proc. wzrostu liczby niewypłacalności przedsiębiorstw. Liczba firm tracących płynność finansową jest stosunkowo wysoka zarówno w produkcji, jak i usługach, handlu, a w przekroju całego roku wzrosła także w przeżywającym boom budownictwie. Dlatego m.in. trzeci kwartał tego roku zamknął się najwyższą od pięciu lat (czyli od końca 2012 roku) liczbą niewypłacalności w skali jednego kwartału – ocenia firma Euler Hermer.

Nie oznacza to wspólnego mianownika tych problemów czy też kryzysu, ale jest efektem równoczesnego wystąpienia przyczyn kłopotów w poszczególnych sektorach. Wskazać można m.in.: ułatwione postępowania naprawcze, niską rentowność wielu przedsiębiorstw, zwłaszcza z sektora MSP, czy koncentrację w ślad za dystrybucją także w produkcji.

Postępowania naprawcze - często wykorzystywane, stanowią 30 do 40 proc. (w zależności od miesiąca) wszystkich przypadków niewypłacalności, a jednocześnie rzadko są skuteczne. Aż blisko 40 proc. niewypłacalności to przypadki postępowań restrukturyzacyjnych - ich liczba więc cały czas rośnie. Na rynku wytwarza się przeświadczenie, iż ten, kto nie skorzysta z postępowania naprawczego do restrukturyzacji działalności kosztem wierzycieli, ten sam sobie winien. Nie można ich lekceważyć nie tylko z powodu liczby, ale przede wszystkim efektu: co prawda firma nie znika z rynku (przynajmniej na razie) jak w przypadku klasycznej upadłości likwidacyjnej, ale nie reguluje swoich zobowiązań wobec wierzycieli tak samo, jakby z niego zniknęła. Co miesiąc mamy jednocześnie do czynienia z kilkoma-kilkunastoma przypadkami wygaszenia postępowania naprawczego i jego zmiany na upadłość.

Rynek wewnętrzny, mimo iż także wiązał się z rosnąca ilością zamówień, nie zapewnił wystarczających dla utrzymania płynności przepływów finansowych producentom nie tylko materiałów budowlanych oraz inwestycyjnych, ale także art. konsumpcyjnych (producenci żywności, leków, obuwia, ubrań, kosmetyków itp. wyrobów).

Koncentracja, z jaką mamy do czynienia w dystrybucji art. konsumpcyjnych w detalu pociągnęła za sobą koncentrację w hurcie, a obecnie w produkcji. Spada liczba małych sklepów, ich miejsce zajmują sieci i dyskonty (szacujemy ich udział w rynku na ponad 60%), a pozostałe lokalne sklepy chcąc konkurować z nimi cenowo łączą się, a raczej dołączają do sieci zakupowych, programów afiliacyjnych wielkich dystrybutorów. Znika więc w naturalny sposób klient lokalnych producentów.

- Coraz więcej sklepów jest „usieciowionych", a duża sieć kupuje u dużego dostawcy. Koncentracja dystrybucji wymusza koncentrację produkcji. Sytuacji nie zmieni inflacja cen - możliwość do odbudowania przy okazji w pewnym stopniu marż. Jest to gra o to, kto ma mocniejszą pozycję przetargową - czy odbiorca czyli hurtownik/detalista, czy producent - ocenia Tomasz Starus.


WYBRANE DLA CIEBIE


BĄDŹ NA BIEŻĄCO

  • Max

    3,69

  • Śr

    2,80

  • Min

    2,18

ProduktySklepyRegiony

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 8520

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 690655

POLECANE OFERTY

Ilość aktualnych ofert: 397 662

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane