W galeriach w rok zadebiutowały 22 nowe marki, ale najpopularniejszy jest segment budżetowy

Autor: dlahandlu.pl 30 listopada 2017 10:20

Według Polskiej Rady Centrów Handlowych od połowy 2016 r. zadebiutowały u nas 22 nowe brandy. – Polscy konsumenci są aspirujący, chcą sięgać po produkty z wyższej półki. Mają apetyt na nowość i na bieżąco śledzą informacje o najnowszych trendach. Z roku na rok obroty segmentu podwyższonego i premium rosną, co zachęca nowych najemców do wejścia na polski rynek – tłumaczy Joanna Kłusek, dyrektor ds. powierzchni handlowych w Dziale Zarządzania Nieruchomościami Cushman & Wakefield.

Nie da się jednak ukryć, że najbardziej dynamiczny rozwój jest udziałem tzw. marek budżetowych, jak np. Pepco, KiK czy TXM, które swoją ofertę kierują do klientów z mniej wypchanymi portfelami. – Te sklepy obsługują nie tylko niezamożnych klientów - często kupują w nich też dobrze sytuowani nabywcy. Kilka lat temu takie marki w klasycznych centrach handlowych w dużych miastach praktycznie nie istniały, dziś są już w bardzo wielu obiektach tego typu. Brandy te przeszły bardzo długą drogę - kiedyś można było spodziewać się w nich wszystkiego i niczego, dziś sprzedają kolekcje robione specjalnie dla nich, zachowując jednocześnie ciągłość oferty – mówi Maciej Krenek, pełnomocnik zarządu firmy deweloperskiej Strabag RE. Wtórowała mu Małgorzata Kosińska, prezes zarządu Stowarzyszenia REIT Polska: – 20 lat temu Lidl sprzedawał tylko z palet, porozstawianych w sklepie. Dziś robienie zakupów w Biedronce nie jest ujmą dla nikogo.
Czy w dużych miastach Polski nie jest zbyt dużo centrów handlowych? Ciekawą opinię na ten temat przedstawił Jacek Wojciechowicz, prezes fundacji Instytut Rozwoju Warszawy i były wiceprezydent tego miasta: – Być może nie jest to najlepsze słowo, ale galerie handlowe stały się czymś w rodzaju współczesnych „świątyń”, gdzie ludzie nie chodzą tylko robić zakupy, ale by spotykać się, rozmawiać, wspólnie spędzać czas. Miejsca realizujące takie potrzeby są bardzo potrzebne, więc nie bałbym się tu przesytu, zwłaszcza, że w wielu miastach Polski nie można jeszcze mówić o nasyceniu rynku.

W ostatnich latach bardzo widoczny był trend rewitalizacji i powiększania oferty przez centra handlowe, które chciały odróżnić się od mocno homogenicznej konkurencji - w pierwszej połowie 2017 roku w Polsce powstało tylko 30 tys. m kw. nowych powierzchni handlowych, z czego aż połowa to właśnie rozbudowy już istniejących sklepów. Czy po gruntownej renowacji i powiększeniu food courtu można jeszcze jakoś podnieść wartość centrum handlowego? – Zawsze jeszcze można rozważyć sprofilowanie, rozumiane jako dokładne przeadresowanie oferty do zmieniających się potrzeb i preferencji klientów. Trzeba pamiętać też o nabierających coraz większego znaczenia nowych trendach: e-commerce, rozrywce, sprzedaży outletowej – wyliczał Witold Breś, dyrektor ds. zarządzania aktywami Peakside Polonia Management. Na rosnące znaczenie e-commerce wskazywał również Michał Staniszewski z CBRE: – Podejście branży handlowej do Internetu mocno się zmieniło - już nie myśli się o tym jak o kaźni tradycyjnego handlu, ale jako o jego uzupełnieniu. Formuła omnichannel coraz bardziej upowszechnia się. Amazon właśnie „wszedł” w segment tradycyjnych sklepów w centrach miast - oni też zdają sobie sprawę, że sieć to nie wszystko.
– Podoba mi się pomysł Wroclavii, (gdzie na część rozrywkową przeznaczono niemal 20 proc. powierzchni obiektu – przyp. red.) bo pokazuje, ze centra handlowe dostosowują do zmian w prawie i adaptują się do sytuacji, kiedy obroty handlowe z takich czy innych powodów spadają. Potrafię sobie wyobrazić taką sytuację, w której centra handlowe w niedzielę nie handlują niczym, ale odbywają się tam tylko eventy, np. Robert Lewandowski podpisuje piłki na stoisku Vistuli, a obok stoi kilka stanowisk do zakupów internetowych – komentował Marek Koziarek, do niedawna dyrektor zarządzający Departamentu Finansowania Nieruchomości Komercyjnych Banku Pekao.
A co z obiektami handlowymi, które nie dostosują odpowiednio szybko swojej oferty do nowych wymagań rynku i zaczną podupadać? – Część takich obiektów może zmienić się w centra dystrybucyjne – pomysł na formułę cash & carry nie wziął się znikąd. Zaproszenie klientów do osobistego odbioru dużych partii towarów to po prostu sprytne przerzucenie kosztów logistyki na nabywcę. Dzięki temu takie centra są w stanie konkurować z dostawcami internetowymi – mówił Piotr Kaszyński, prezes zarządu firmy Cresa Polska.


WYBRANE DLA CIEBIE


BĄDŹ NA BIEŻĄCO

  • Max

    9,38

  • Śr

    4,79

  • Min

    0,00

ProduktySklepyRegiony

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 9961

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 397 662

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane