WKG 2017: Polska żywność - konsolidacja i ekspansja - relacja z debaty

www.portalspozywczy.pl 3 października 2017 09:22

Choć cena nie jest już jedynym czynnikiem konkurencyjności, jej znaczenie pozostaje bardzo istotne. Polski przemysł żywnościowy, dzięki temu, że zamiast na import wycofywanych z Zachodu technologii, postawił na najnowocześniejsze rozwiązania, może dziś z powodzeniem konkurować na wielu wymagających rynkach światowych. Dlatego, zarówno jako państwo, jak i konsumenci, nie powinniśmy włączać się w nurt protekcjonizmów gospodarczych - to wnioski płynące z debaty "Polska żywność - konsolidacja i ekspansja" na Wschodnim Kongresie Gospodarczym 2017.

Jako pierwszy głos w dyskusji zabrał Wojciech Dąbrowski, prezes firmy Edpol Food & Innovation. Jego zdaniem, choć znaczenie przewagi cenowej w branży spożywczej z wielu względów maleje, to jeszcze przez długi czas przy wchodzeniu na nowe rynki sukces będą odnosiły firmy posługujące się ceną.

- Generalnie zgadzam się z tezą o zbliżającym się końcu przewag cenowo-kosztowych. Jest jednak kilka aspektów, które pozwalają myśleć optymistycznie. Dziś jesteśmy obecni na wielu rynkach europejskich. Czujemy się tam bardzo mocno i jako przedsiębiorcy jesteśmy zdeterminowani zrobić wszystko, żeby się na nich utrzymać. Istotną sprawą dla ekspansji naszych przedsiębiorstw jest natomiast to, aby nie kopiować rozwiązań, które są już obecne na tych rynkach, a starać się odkrywać nowe nieznane nisze na określone grupy produktowe albo wytwarzać zapotrzebowanie na te nisze - dodał.

Z tezą, iż cena nie jest już jedynym warunkiem konkurencyjności, zgodził się Filip Hewelke, dyrektor rozwoju rynków zagranicznych w Pepees SA.

- Ceny kształtuje rynek światowy. Owszem, żeby wejść na nowy rynek, zazwyczaj trzeba troszkę obniżyć ceny, ale dla nas w branży surowcowej nie są to różnice tak wielkie, jak w branży produktów gotowych. Głównymi kryteriami oceny naszego produktu są jakość, powtarzalność oraz bezpieczeństwo dla konsumenta ostatecznego - dodał.

Prof. Andrzej Kowalski, dyrektor Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej zauważył, że w III RP, paradoksalnie, sukces odniosły sektory branży spożywczej, które były skazywane na porażkę.

- Za to tych, które miały być wizytówką, albo już nie ma albo tracą one swoją konkurencyjność. Kto, pamiętając "salony mleczarskie" i zapach mleka z cieknących woreczków, poza ludźmi z wizją, podjąłby się budować konkurencyjny przemysł mleczarski? I to w sytuacji kiedy otworzyliśmy się na import, w efekcie czego napływały produkty ładnie opakowane, ale niekoniecznie dobrej jakości. A niektóre mleczarnie płaciły rolnikom kostkami masła. Znaleźli się ludzie, którzy powiedzieli temu nie i postanowili zrobić tu nowoczesny przemysł. Mówiąc o polskich mleczarniach wtedy wszyscy mieli na myśli Wielkopolskę. Dziś praktycznie mówi się tylko o ścianie wschodniej - dodał.


WYBRANE DLA CIEBIE


BĄDŹ NA BIEŻĄCO

  • Max

    9,40

  • Śr

    4,89

  • Min

    2,39

ProduktySklepyRegiony

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 8820

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 397 662

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane