Wydruk strony Dla Handlu - www.dlahandlu.pl

Afera hipermarketowa w sądzie. Oskarżony odrzuca "absurdalne" zarzuty



money.pl - 12 stycznia 2017 13:48


- Jeżeli dostawcy przekazywali mi jakiekolwiek kwoty, to był to tylko i wyłącznie wyraz ich wdzięczności i docenienia faktu, że działałem w sposób sprawny - twierdzi Paweł S., główny oskarżony w tzw. aferze hipermarketowej. A stawiane mu zarzuty nazywa "absurdalnymi". Proces ruszył dziś w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu. Akta sprawy, którą prokuratura badała przez ponad 5 lat, liczą 100 tomów a zarzuty usłyszało blisko 60 osób - dostawców, pośredników i pracowników hipermarketów - podaje money.pl

Paweł S. zajmował w Kauflandzie stanowisko kupca w dziale napojów i alkoholu w latach 2003-2009. Później dostał awans na dyrektora działu. W kwietniu 2010 roku został zatrzymany w policyjnej akcji pod kryptonimem "Kufel".

Według aktu oskarżenia, który trafił do Sądu Okręgowego we Wrocławiu 31 grudnia 2015 roku, S. miał przyjąć od kilkudziesięciu dostawców alkoholi i napojów korzyści majątkowe w łącznej wysokości ponad 4 mln zł. W zamian miał traktować ich preferencyjnie i tym samym naruszać zasady uczciwej konkurencji, działając na szkodę pracodawcy.

Całą kwotę zabezpieczono tuż po jego zatrzymaniu - większość w domu. W kuchennych szafkach, plecaku koło wersalki, szafie czy ukrytym w komodzie sejfie. Kilkaset tysięcy miał przy sobie - w kieszeniach, plecaku czy saszetce.

- Prawie wszystkie moje decyzje musiały być zatwierdzone w formie pisemnej przez szefa działu zakupów, a w kwestii wszystkich promocji przez cały zarząd Kauflandu odczytał wyjaśniania Paweł S. Przyznał, że otrzymywał pieniądze od dostawców. Nie zgodził się jednak, że były to łapówki. 

Główny oskarżony tłumaczył, że płacenie za "wejście" na półki jest normalną i całkowicie legalną praktyką w handlu i wszystkie pieniądze, które w ten sposób pozyskał trafiały do jego pracodawcy w formie tzw. opłat marketingowych czy promocyjnych. W 2007 roku miało to według niego być ponad 9 mln zł. Dodawał, że jego praca nie mogła wyrządzić żadnych szkód Kauflandowi, bo szefowie byli zadowoleni z jego pracy i nagradzali wysokimi premiami - czytamy w money.pl