Wydruk strony Dla Handlu - www.dlahandlu.pl

Ekspert: Geofencing to szansa dla tradycyjnego handlu



MondayNews - 18 grudnia 2018 09:39


Dzięki oznaczaniu stref geofence można zbierać dane o lokalizacji klientów, analizować je i na tej podstawie przygotowywać spersonalizowane oferty. Sieć handlowa trafia z odpowiednim komunikatem do wybranej grupy osób oraz zyskuje wiedzę o tym, w jakim stopniu jej kampania okazała się skuteczna. Zdaniem niektórych specjalistów, to pozwala podnieść sprzedaż o kilka procent.

To narzędzie szczególnie posłuży średnim graczom na rynku, którzy nie mają zbyt dużych budżetów do inwestowania w reklamy telewizyjne.

– Nieoficjalnie mówi się, że tylko połowa każdej inwestycji w marketing produktowy zawsze działa. Ale niestety nigdy nie wiadomo, które 50 proc. było skuteczne. Moim zdaniem, geofencing rozwiązuje ten problem, ponieważ pozwala dokładnie badać klientów zarówno przed kampanią, jak i po jej zakończeniu. I to jest kluczowe dla sieci handlowych, które chcą podnosić sprzedaż swoich produktów – mówi Maciej Tygielski, szef sprzedaży w Grupie AdRetail.

Geofencing precyzyjnie mierzy ilość i długość czasu spędzonego w danej strefie geofence. Dzięki temu właściciel placówki handlowej wie, że np. tysiąc osób przychodzi do jego sklepu tylko 2 razy w tygodniu. Mając taką informację, może postawić sobie za cel podniesienie częstotliwości ich odwiedzin. Wówczas należy skierować określone działania marketingowe tylko do tych konsumentów i mierzyć, jak wzrasta wskaźnik, np. na przestrzeni 2 miesięcy. Cała akcja mogłaby kosztować 20 tys. zł i byłaby to w pełni wykorzystana inwestycja. Nie dość, że sieć trafiłaby z odpowiednim komunikatem do właściwych klientów, to jeszcze zyskałaby wiedzę o tym, w jakim stopniu kampania okazała się skuteczna.

– Z taką wiedzą można stopniowo podnosić sprzedaż, ale należy dobrze opracować kampanię marketingową. I w tym również może pomóc geofencing. Identyfikowanie klienta po miejscach, w których przebywa, pozwala na przygotowanie dla niego lepiej dopasowanej oferty. Do niedawna zbieranie informacji o zainteresowaniach konsumentów było możliwe tylko online, w oparciu o odwiedzane przez użytkowników strony internetowe. Teraz można wyszukiwać ich w realu. I to jest ogromna szansa dla tradycyjnego handlu – zauważa Maciej Tygielski.