Wydruk strony Dla Handlu - www.dlahandlu.pl

Faliński: Sytuacja Bać-Polu nie jest wyjątkowa, na tle całego sektora



dlahandlu.pl - 11 stycznia 2019 08:11


Los popadającego w kłopoty i „sanującego się” Bać Polu nie jest czymś wyjątkowym na tle segmentu supermarketowego, który boryka się z problemami, przechodzi w ręce nowych właścicieli w całości i fragmentach. A skoro tak, to poszukać warto przyczyn i wskazać na uwarunkowanie procesu. Moim zdaniem nieuniknionego, przy określonej polityce wobec sektora handlu - zauważa Andrzej Faliński, ekspert rynku handlowego.

Koniunktura pozwala na zarabianie, ale jest też pokusą fiskalną i pozwala na odbieranie zarobku firm. Socjal jest zawsze nienasycony, wiec narosły koszty firm handlowych: energia, paliwa, płace, opóźnione zwroty VAT i inne skutki „split payment” podzieliły rynek na tych którzy sprostają im utrzymując wzrost, i pozostałych. Firmy rentowne i rozległe, głównie sieci dyskontowe, poniosły koszty, ale uzyskały przywilej umocnienia swej pozycji w rynku, tak wobec konkurentów, jak i dostawców oraz konsumentów. Nie tylko one, ale one najbardziej.

Pozbawione 1/7 czasu pracy silne firmy poczuły się zagrożone zakazem handlu i postanowiły powalczyć inwestując w niskie ceny, reklamę i promocję. Efekt – odebranie klienta nie tylko małym sklepom, które miały doświadczyć dobrodziejstwa przywileju pracy w niedzielę. Nastąpiło ogólne przesunięcie popytu niedzilnego na cały tydzień (z dominantą sobotnią) do sklepów sieciowych, głównie dyskontowych.

Zwycięstwo to przypieczętowały wyniki finansowe – wprawdzie dyskonty straciły na rentowności, ale przy swoich wówczas około 7 proc., miały z czego tracić, a supermarkety rentowne w 2-3% już nie. W ten sposób słabsze supermarkety „uzyskały” szybko wyniki bliskie zeru lub ujemne. Nawet firmy wieloformatowe, do niedawna zdolne kompensować straty jednego formatu wynikiem innego nie uniknęły tego losu. Przykłądem może być m.in. BaćPol, dysponujący przecież dobrze sformatowaną siecią na licencji SPAR, dobrze pracującą siecią Słoneczko i silnym zapleczem hurtowym.
Po trzecie, to, co było siłą polskiego segmentu rynku sieciowego, czyli hurt i jego franczyzy, otrzymało potężny cios. Tradycyjny handel zaczął tracić tempo, a więc hurt też.

Oczywiście można dywagować, co byłoby gdyby rozmontowana (w znacznej części wskutek polityki BaćPolu) Grupa PL plus utrzymałaby się, dysponując i „obdarzając” swych integrowanych klientów detalicznych skalą i niższymi cenami. Stało się, jak się stało i dziś nic tego już nie zmieni. Zresztą restrykcje niedzielne dotknęłyby i tak większe obiekty w tym systemie (a więc Piotra i Pawła, SPAR). Do tego gdyby franczyzy dało się ujednolicić i zdyscyplinować, gdyby, gdyby…

Rynek i presja związkowa spowodowały gwałtowny wzrost płac w handlu, w związku z tym nastąpił przepływ pracowników z firm biedniejszych do bogatszych, z handlu do innych branż, a także za granicę. Przyspieszyło to opisywany proces podupadania tego segmentu.

Jednocześnie przyspiesza koncentracja rynku i supermarkety „upadłych” firm dołączą do innych brandów handlowych. Tam będą musiały się szybko nauczyć dyskontowania sprzedaży (co nie znaczy stania się dyskontami). Inwestorzy znajdą się, chętni do kupna całych organizmów lub do przejmowania „co smaczniejszych kąsków”. Idzie dekoniunktura, więc potrzebne będzie zwiększenie skali i praca nad cenami, więc nie ma co się martwić o nabywców. Wezmą w procesie przejmowania udział firmy wszystkich formatów. „Gdybając” powiem, że sieci dyskontowe w stosunkowo niewielkim stopniu, gdyż zbliżają się już do granicy nasycenia rynku, gdzie działają bariery antykoncentracyjne - podsumowuje Andrzej Faliński.