Wydruk strony Dla Handlu - www.dlahandlu.pl

Inflacja w grudniu najniższa od dwóch lat. Dlaczego ceny rosną tak powoli?



wnp.pl - 21 stycznia 2019 18:16


Wzrost cen w grudniu o zaledwie 1,1 proc. w ujęciu rocznym zaskoczył ekonomistów. Dlaczego ceny rosną tak powoli – zachodzą w głowę. I jak długo to potrwa?

Ceny z miesiąca na miesiąc rosną coraz wolniej. Jak podał kilka dni temu Główny Urząd Statystyczny, ceny w grudniu wzrosły o zaledwie 1,1 proc. rok do roku, wobec 1,3 proc. w listopadzie. Oznacza to, że inflacja średnioroczna wyniosła 1,6 proc., znacznie poniżej celu inflacyjnego NBP (ale już "załapała się" na widełki; cel inflacyjny NBP to 2,5 proc. plus minus 1 pkt. proc.).

Tak powolny wzrost cen jest zaskoczeniem dla ekonomistów. Przykłady z przeszłości wskazują, że przy tak szybkim wzroście gospodarczym – a przypomnijmy, że według wstępnych szacunków wyniesie on za ubiegły rok imponujące 5 proc. – ceny powinny rosnąć szybciej. Tym bardziej, że większej inflacji sprzyjałaby obecna struktura owego wzrostu gospodarczego, którego głównym motorem jest konsumpcja.

W 2018 roku konsumpcja rosła w tempie ponad 4 proc. Nie ma wprawdzie jeszcze danych za czwarty kwartał, ale prognozy mówią o ok 4,4 proc. Ponadto ubiegły rok był okresem znakomitej sytuacji na rynku pracy i szybkiego wzrostu płac – według danych GUS w listopadzie wzrosły o 7,7 proc. rok do roku. Co to oznacza? Znacznie więcej ludzi (rekordowo niskie bezrobocie) miało znacznie więcej pieniędzy (wzrost płac) i w związku z tym więcej kupowało (konsumpcja). Był więc znacznie większy popyt. A ceny nie rosły. Czyżby przestały obowiązywać prawa popytu i podaży? Co się dzieje?

- Wszyscy się nad tym zastanawiamy - uśmiecha się ekonomista Marek Zuber i wskazuje na najczęściej pojawiające się hipotezy takiego stanu rzeczy. Pierwszym czynnikiem, który ciągnie inflacyjne wskaźniki w dół, są ceny ropy. Od października cena tego surowca na światowych giełdach spadła z ponad 85 dolarów za baryłkę do nieco ponad 50 dolarów w święta Bożego Narodzenia. Obecnie ceny ropy znów ruszyły nieco w górę, ale to może znaleźć swoje odzwierciedlenie na stacjach, a co za tym idzie i w statystycznych składnikach dopiero po pewnym czasie.

To jest pewien argument – według danych GUS ceny paliw spadły w grudniu o 3,3 proc. Kolejnym jest niewielki wzrost cen żywności (w grudniu o 0,7 proc.). – To był dobry sezon, jeśli chodzi o owoce. Wprawdzie spadek cen był nieco niższy od oczekiwań, co może oznaczać, że więcej zarobili pośrednicy, ale z pewnością był to czynnik obniżający inflację – mówi Marek Zuber. Jego zdaniem należy też brać pod uwagę efekt Czarnego Piątku, czyli przedświątecznych wyprzedaży, które – być może wzorem anglosaskim – przyniosły realny spadek cen.

Z drugiej jednak strony mieliśmy przecież suszę i znacznie mniejsze zbiory zbóż, a co za tym idzie wzrost cen tak podstawowego produktu, jakim jest pieczywo. Zdaniem Marka Zubera tu też podawany przez GUS wzrost cen (6-8 proc.) może rozmijać się z powszechnym odczuciem, tym bardziej, że piekarze byli wśród przedsiębiorców mogących podnosić ceny, niejako rozkładając w czasie spodziewane podwyżki cen energii elektrycznej.

Jego zdaniem niewykluczone, że GUS nie uwzględnił sztuczki coraz częściej stosowanej przez handlowców – cena jest stała (bądź rośnie tylko w niewielkim stopniu), ale porcja jest mniejsza. Innymi słowy np. bochenek chleba to już nie 0,8 kg, a 0,6 kg.

Oprócz popytu i podaży jest jednak jeszcze jeden kluczowy czynnik kształtowania się cen: konkurencja. – Globalizacja i konkurencja sprawiają, że firmy co do zasady nie są w stanie dowolnie podnosić cen i podwyższone koszty działalności ponoszą same, zmniejszając swoje marże – powiedział nam Krystian Jaworski, ekonomista Credit Agricole.

Więcej na wnp.pl