Wydruk strony Dla Handlu - www.dlahandlu.pl

W Polsce Tesco najgorsze ma już za sobą?



dlahandlu.pl, PB - 10 kwietnia 2019 14:34


To wielki dzień dla Tesco. Po pięciu latach od skandalu księgowego, który wywołał problemy zarówno finansowe, jak i wizerunkowe, spółka zbliża się do zrealizowania celów obranych w ramach planu naprawczego. W roku obrotowym 2018/19 zysk firmy wzrósł powyżej oczekiwań, a sprzedaż była stabilna. Choć polski oddział firmy nadal radzi sobie gorzej od innych, niewielki zysk, który osiągnęła firma w naszym kraju w drugim półroczu napawa optymizmem.

Jak Feniks z popiołów

Plan Tesco zakłada między innymi obniżkę kosztów o 1,5 mld funtów oraz osiągnięcie marży operacyjnej w wysokości od 3,5 do 4 proc. w tym roku obrotowym, czyli do lutego 2020 r. Do tej pory grupa poczyniła oszczędności w wysokości 1,4 mld funtów. - W ubiegłym roku, zakończonym 23 lutego 2019, marża operacyjna grupy wyniosła 3,45 procent. W drugiej połowie roku było to 3,96 proc., a wyłączając hurtownię Booker 3,79 proc. – oceniają analitycy agencji Bloomberg. - O ile nie nastąpi dramatyczny spadek wydajności, Dave Lewis będzie w stanie zadeklarować „praca wykonana” – dodają.

Największa brytyjska sieć detaliczna, mająca swoje oddziały w Azji i Europie Centralnej, zanotowała w roku 2018/19 wzrost sprzedaży o 11,5 proc., do 56,9 mld funtów, przy czym sprzedaż w Wielkiej Brytanii i Irlandii wzrosła o 2,9 proc. (w tym Tesco odnotowało wzrost o 1,7 proc., a nowo nabyta spółka Booker wzrosła o 11,1 proc.).

Zysk operacyjny grupy wzrósł o 34 proc., do 2.206 mln funtów. Wielka Brytania i Irlandia osiągnęły 1.537 mln GBP (wzrost o 45,1 proc.), a Booker 196 mln GBP (w porównaniu ze 185 mln GBP w ubiegłym roku).

Dyrektor generalny Dave Lewis powiedział, że firma zrealizowała „ogromną większość” celów firmy w ciągu ostatnich czterech lat i zbudowała „zrównoważoną podstawę rentowności”. - Podczas gdy rynek pozostaje niepewny, nasze dotychczasowe wyniki są silne, dzięki czemu jesteśmy dobrze przygotowani do inwestowania w naszą konkurencyjność. (…) Nadal czujemy się komfortowo co do konsensusu prognozowanego zysku na 2019/20. W dalszym ciągu koncentrujemy się na zadowoleniu klientów, rentowności gotówki, wolnych przepływach pieniężnych i wzroście zysków - dodał.

Detalista odnotował również w ciągu roku wzrost liczby klientów, o 149 000. Firma zadeklarowała dywidendę za zeszły rok w wysokości 5,77 pensa na akcję, co stanowi wzrost o 92 procent.

Polska w tyle

Jednak wyniki osiągane przez oddziały Tesco zlokalizowane w Europie Centralnej (Polska, Węgry, Czechy, Słowacja), na tle grupy wyglądają słabo. W całym regionie grupa osiągnęła nieco ponad 6 mld funtów przychodów, co oznacza spadek rok do roku (licząc po stałych kursach walut) o 4,9 proc. Sprzedaż porównywalna (LfL) spadła o 2,3 proc.

Tesco tłumaczy spadki między innymi decyzją o nie braniu udziału w akcji promocyjnej "Czarny Piątek". Spory wpływ na ten wynik miał także wprowadzony w Polsce zakaz handlu w niedziele (przyczynił się do spadku LfL w regionie  o 1,3 proc.). Sieć zaznacza, że w tym roku w Polsce jest jedynie jedna handlowa niedziela.

Przychody sieci Tesco w Polsce za rok finansowy 2018/19 wyniosły 9,6 mld zł, podczas gdy w roku 2017/18 było to 10,58 mld zł przychodów ze sprzedaży. 

- Dla Tesco Europa Środkowa to rynki Czech, Węgier, Polski i Słowacji. Wyniki dla tego obszaru nie są imponujące – mówi Wojciech Chromik, menedżer Grant Thornton Frąckowiak. - W Polsce dochody osiągnęły poziom 1,986 mln GPB, co w porównaniu z Czechami (1,492 mln GPB), Węgrami (1,585 mln GPB) i Słowacją (1,216 mln GBP) jest wynikiem bardzo słabym – dodaje.

Europa Centralna wyprzedziła natomiast grupę pod względem wzrostu zysku operacyjnego. W roku 2018/19 wyniósł on 186 mln funtów, po wzroście rok do roku o 56,3 proc. - Było to w dużej mierze skutkiem redukcji kosztów m.in. poprzez zamknięcie w Polsce 62 sklepów, które przynosiły straty – ocenia ekspert.

Dla porównania, na pozostałych rynkach naszego regionu zamknięto cztery markety: dwa na Węgrzech i po jednym w Czechach i na Słowacji.

To, co może niepokoić, to pogłębianie się spadku sprzedaży w naszym regionie, z kwartału na kwartał. I tak, w pierwszym kwartale roku obrotowego 2018/19 spadek sprzedaży LfL w regionie Europy Centralnej wyniósł 1 proc., w drugim 2 proc., a w trzecim kwartale było to już 3 proc. spadku (taki sam spadek dotyczył czwartego kwartału).

Z wyliczeń dlahandlu.pl wynika, że polski rynek osiąga najgorsze rezultaty pod względem efektywności sprzedaży, biorąc pod uwagę sprzedaż liczona w funtach w stosunku do powierzchni handlowej.

Wojciech Chromik zwraca uwagę, że kłopotów Tesco w Polsce nie można wytłumaczyć tylko ograniczeniem handlu w niedzielę. - Słabe wyniki sklepów w Polsce miały miejsce już wcześniej. Dla porównania na rynku brytyjskim otwarto 24 nowe sklepy a zamknięto 20. Na tym rynku Tesco podjęło wyzwanie rzucone przez dyskonty i inwestuje w nowe formaty tego typu - sklepy Jack's, których głównym hasłem jest "patriotyzm zakupowy", ponieważ, jak zapewnia Tesco, 8 na 10 produktów w sklepie pochodzi z Wielkiej Brytanii. Myślę, że to w ekspansji dyskontów i zmianach, które zaszły na rynku leży główny powód słabych wyników Tesco w Polsce - ocenia ekspert.

Zysk przede wszystkim

Spółka zapewnia, że w regionie Europy Centralnej poprawia jakość swojej działalności, koncentrując się na bardziej zrównoważonych kategoriach produktów. - Upraszczamy na przykład model obsługi sklepu. W Polsce zamknęliśmy 62 sklepy przynoszące straty, co przyczyniło się do niewielkiego zysku rynku polskiego w drugiej połowie roku - podała spółka.

Informacja o osiągniętym w Polsce zysku, choć dotyczy tylko drugiego półrocza, jest kluczowa dla spółki. Może bowiem oznaczać, że restrukturyzacja przynosi efekty i jest szansa na uzdrowienie biznesu. A tym samym, na dalszy rozwój w Polsce.

Według informacji Tesco, w ubiegłym roku finansowym (2018/19) Tesco w Polsce zmniejszyło powierzchnię o 1,1 mln stóp kw. (ponad 102 tys. mkw.), biorąc pod uwagę zarówno zamknięcia sklepów, jaki zmianę przeznaczenia powierzchni handlowej. Dla porównania, w przypadku Węgrzech i Czech, spadek ten wyniósł 230 tys. stóp kw. na każdym z tych rynków, a w przypadku Słowacji, nastąpiła redukcja o 117 tys. stóp kw.

Wygląda jednak na to, że na polskim rynku trzęsienie ziemi już się zakończyło. Tegoroczne redukcje powierzchni będą powiem dotyczyć już głównie pozostałych trzech rynków regionu: na Węgrzech będzie to zmniejszenie o 493 tys. stóp kw., w Czechach 232 tys., a na Słowacji 192 tys. - na tych rynkach redukcja powierzchni będzie wynikała ze zmiany jej przeznaczenia. W Polsce natomiast, z powodu zamknięcia sklepów powierzchnia handlowa zmniejszy się o 50 tys. stóp kw. (ok. 4,6 tys. mkw.). W przypadku polskiego rynku odpowiada to dwóm supermarketom lub jednemu hipermarketowi.

Przypomnijmy, biznes Tesco w Polsce zaczął mocno podupadać w 2015 r. Było to pokłosiem dużej afery w grupie na jej macierzystym rynku rok wcześniej. Dopuszczono się manipulacji w prognozowaniu zysku o 326 mln funtów. Kiedy sprawa wyszła na jaw, skorygowano wyniki, co ujawniło stratę za rok finansowy 2014/2015 na poziomie 6,38 mld GPB.

W Polsce sieć placówek była systematycznie zmniejszana, by ograniczać koszty. W ciągu 4 lat sieci ubyło 100 placówek.