Wydruk strony Dla Handlu - www.dlahandlu.pl

Rynek dyskontów nasyca się. Biedronka szuka nowych sposobów na wzrost



dlahandlu.pl, PB - 17 lipca 2019 22:05


Format dyskontowy bez wątpienia od lat króluje na polskim rynku. Świadczyć o tym mogą choćby doskonałe wyniki Biedronki oraz intensywny rozwój tej sieci. Jednak rynek powoli nasyca się, a dynamika otwarć nowych sklepów spada. Wiele wskazuje na to, że należąca do Portugalczyków sieć dotarła do granicy i szuka dla siebie nowej niszy. Może nią być segment proximity, w którym prym wiedzie Dino. Jakie jeszcze możliwości rozwoju ma Biedronka?

Na koniec pierwszego kwartału 20129 roku Biedronka liczyła 2.902 sklepy. W ciągu pierwszych trzech miesięcy tego roku sieć otworzyła 8 nowych lokalizacji i zamknęła 6. W 2018 r. sieć liczyła 2900 placówek, w 2017 r. było ich 2 823, w 2016 r. 2 722, rok wcześniej 2 667 a w 2014 r. 2 587.

Plany Jeronimo Martins Polska na ten rok zakładają powiększenie sieci Biedronka o około 100 sklepów (w 2018 roku otworzono 122 placówki). Od początku roku w sumie nie było więcej niż 10 nowych otwarć. Dyskonter może jednak znacznie przyspieszyć w drugim półroczu, które zdaniem analityków będzie korzystniejsze dla sieci.

Dyskonty i długo nic

Z najnowszego badania „Shopper od Bałtyku po Tatry” firmy GfK wynika, że niezależnie od miejsca zamieszkania Polacy najczęściej robią zakupy w dyskontach. W drugiej kolejności wybieramy małe tradycyjne placówki. Ekspertów nie dziwi silna pozycja dyskontów na polskim rynku. To po prostu efekt dobrze przemyślanej strategii i umiejętności szybkiego dostosowania się do zmiennej sytuacji rynkowej.

- Dyskonty (jeśli taki format jeszcze istnieje, być może trafniej jest mówić „sklep postdyskontowy”) sięgnęły po brandy producenckie, specyficzne, wysoko pozycjonowane marki własne typu parasolowego i w ciągu pięciu lat podwoiły gamę produktów na półkach. Sięgnęły też po różnorakie udogodnienia skracające czas i podnoszące komfort zakupów. Kluczem do sukcesu okazała się rotacja, a tę pozwalają utrzymać precyzyjnie dobrane produkty rotujące jak szalone – mówi Maria Andrzej Faliński, prezes Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego. Jego zdaniem, to właśnie mniejsze powierzchnie pośród sklepów wielkopowierzchniowych mają największe szanse na utrzymanie prymatu w przyszłości.

Podobnego zdania jest Maciej Bartmiński, prezes Market Side. - Dyskonty są nadal formatem dominującym. I pozostaną nim w przewidywalnej przyszłości – mówi ekspert w rozmowie z dlahandlu.pl.

Jak przypomina, prognoza Market Side z 2012 roku wskazywała, że w Polsce jest miejsce na około 5.000 sklepów dyskontowych. - Aktualnie takich sklepów jest prawie 4.100, a ich liczba zwiększa się o 3% rocznie. Jest to 3-krotnie niższa dynamika, niż w latach 2010-2013, kiedy przybywało nawet po 345 sklepów dyskontowych rocznie. Nadal jest to znaczący i stabilny wzrost, choć rynek dyskontów powoli się nasyca. Liczba tych sklepów będzie powoli rosła, ale jest między nimi coraz silniejsza konkurencja – mówi Maciej Bartmiński.

Z tego powodu dyskonty będą musiały szukać dla siebie innych pomysłów na rozwój. Według Andrzeja Falińskiego, wciąż jest ich wiele, w tym np. wykorzystanie w sprzedaży nowych technologii, czy strategii omnichannelowej. Inną strategią może być otwieranie mniejszych sklepów. - Segment stworzony przez firmy dyskontowe i przekształcony w najskuteczniejszy dziś konkurencyjnie system  sklepów postdyskontowych ma szereg alternatywnych do dotychczasowych ścieżek rozwoju. I ma oparcie u swych dostawców, którzy nie mają póki co lepszej propozycji dystrybucyjnej – tak skutecznej, pewnej, o wielkiej skali – mówi ekspert.

Numerem jeden w Polsce jest Biedronka, która raczej nie odda szybko pozycji lidera w naszym kraju. - Ma skalę i jakość, jest technologicznie otwarta i szeroko rozpostarta, a także – co ważne - wrosła w środowiska lokalne. Przede wszystkim jednak ma doświadczenie elastycznego reagowania na gorsze warunki (koniunkturalne i polityczne) i zasoby, by finansować kompensowanie strat, najczęściej niezawinionych, a wywołanych „w otoczeniu” – mówi Andrzej Faliński. - Niedługo zapewne zobaczymy nowe ścieżki rozwoju tej sieci: nowy format sklepu, instrumenty omnichannel, nowe formy promocji i budowy lojalności, może rozwiązania autonomiczne, np. formę automatycznej sprzedaży - wymienia.

Biedronka rzuca rękawicę

Sposobem na dalszy rozwój może być otwieranie mniejszych sklepów. W raporcie za 2018 rok grupa Jeronimo Martins poinformowała, że w 2019 roku planuje powiększyć sieć Biedronki o 60 placówek netto i dodatkowo 50 sklepów w mniejszym koncepcie (400-500 mkw., czyli mniejsze o połowę od standardowej placówki). Jak to może skończyć się dla graczy już obecnych na tym rynku?

- Rynek nie jest z gumy, a szczególnie rynek danego formatu, np. convenience.  Wejście nań nowego gracza przyspiesza konkurencję, zaostrza ją, ale kto wypłynie z przysłowiową „rybą w zebach” - nigdy z góry nie wiadomo. Na tym poziomie gry rynkowej każdy zagraża każdemu. Przypomnę tylko, że jest to rynek z tysiącami sklepów, na którym przychody wynoszą miliardy złotych – mówi Andrzej Faliński. - Grę szans tak naprawdę może zakłócić tylko polityka, np. uprzywilejowująca ekspansję lub typ własności pewnych typów powierzchni handlowe), ale miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie. Ze względu na interes producenta i konsumentów chcących dobrze i tanio kupować – dodaje prezes Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego.

Zwraca uwagę, że atutem Biedronki są: wypracowany już system zakupowy, doświadczenie w zakresie marek i zarządzania sprzedażą i cenami. – Tacy gracze jak Biedronka są zawsze groźnymi konkurentami i wszyscy to wiedzą - podsumowuje.

Wiejska alternatywa

Biedronka do tej pory rozwijała się w większych lub mniejszych skupiskach miejskich, omijając najmniejsze miejscowości i wsie. Te lokalizacje z kolei upodobało sobie Dino. Czy nowy format Biedronki wejdzie w niszę konkurenta?

Zdaniem Bartmińskiego, małe miasta i wsie to dobry target dla sieci, które chcą się dynamicznie rozwijać. - Warto  tu przypomnieć, że 40% Polaków mieszka na wsi. W liczbach bezwzględnych jest to ponad 15 milionów osób. Analizy demograficzne wskazują, że ta struktura, nietypowa na tle krajów zachodniej Europy, nie zmieni się. Co więcej, na mapie Polski jest naprawdę niewiele miast, w których wzrasta liczba ludności – mówi Maciej Bartmiński.

W opracowanej przez Market Side segmentacji obejmującej miasta powyżej 50 tys. mieszkańców tylko 6 miast jest w segmencie wzrostu, a dla kolejnych 6 ubytek mieszkańców kompensowany będzie sub-urbanizacją. W perspektywie najbliższych 10 lat większość miast będzie się wyludniać, z czego znaczna część straci ponad 5% mieszkańców.

- W tym kontekście ważne jest docieranie do mniejszych miejscowości. W taki właśnie sposób swój potencjał buduje na przykład sieć Dino. Być może sieci dyskontowe wypracują jakiś model rozwoju na tym rynku – mówi prezes Market Side.