Wydruk strony Dla Handlu - www.dlahandlu.pl

W Polsce jest miejsce dla hard dyskontu. Pytanie, kto podejmie rękawicę?



dlahandlu.pl - 9 października 2019 12:50


Format dyskontowy nie wygląda tak jak wyglądał kilka lat temu. Doświadczenie zakupowe w takim sklepie nie jest już doświadczeniem bolesnym. Dyskonty się zmieniają, dokonują ciągłej modernizacji formatu i poszerzają asortyment. Jednak, dzięki temu, tworzy się luka dla dyskontu „z krwi i kości”, pozbawionego wielu udogodnień – mówi w rozmowie z dlahandlu.pl Krzysztof Badowski, partner w PwC.

- Gdybyśmy cofnęli się w czasie o kilkanaście lat, to dzisiejszego dyskontu wcale byśmy mianem dyskontu nie określili. Dyskonty się zmieniają, dokonują ciągłej modernizacji formatu i poszerzają asortyment, budują nowe punkty styku z konsumentem i nowe doświadczenia. Zaryzykowałbym wręcz stwierdzenie, że na „dole rynku” tworzy się luka dla dyskontu z krwi i kości. Pozbawionego wielu udogodnień, które z jednej strony polepszają doświadczenie zakupowe, ale z drugiej podwyższają kompleksowość i koszty operacyjne prowadzenia biznesu – mówi Krzysztof Badowski.

- Oczywiście, aby taki „dyskont z krwi i kości” zafunkcjonował, musiałby mieć odpowiednią skalę biznesu. Więc nie jest to pewnie pomysł dla nowego gracza, ale może dla któregoś z obecnych, jako format alternatywny. Taki dla mniej zamożnych konsumentów, dla których rzeczywiście najważniejszym kryterium decyzyjnym jest cena – dodaje ekspert.

Jak mówi, format dyskontowy nie wygląda tak jak wyglądał jeszcze kilka lat temu. - Doświadczenie zakupowe nie jest już doświadczeniem bolesnym. Konsument wchodzi do dyskontu i napotyka fantastycznie zaopatrzoną sekcję owocowo-warzywną. Albo piekarnię i zapach świeżego pieczywa. Zawsze czeka jakaś inspirująca akcja tematyczna. Półki z kuchnią etniczną czy zdrową żywnością. A także wiele pozycji asortymentowych, które przez wiele lat były domeną delikatesów, czyli na przykład owoce morza, egzotyczne owoce, szeroka półka serów czy też bogaty wybór wina. Ofertę sklepową, ograniczoną w naturalny sposób wielkością powierzchni handlowej, uzupełnia często znacznie bogatszy wybór w sklepie internetowym – wymienia partner PwC.

Przyznaje, że niskie ceny są koniecznością na każdym konkurencyjnym rynku, a do takich należy rynek polski, jednak jest granica niskich cen, której nie da się przekroczyć bez poniesienia konsekwencji zbyt drastycznej utraty marży. - Dotyczy to wszystkich sieci. Dlatego sieci starają się przekonać do siebie konsumenta, zlojalizować go w inny sposób - dodaje.