Euler Hermes: Rosną opóźnienia płatnicze

Autor: www.dlahandlu.pl 30 lipca 2012 09:34

Euler Hermes: Rosną opóźnienia płatnicze

W przypadku Niemiec i Polski terminy płatności wynoszą obecnie mniej niż 60 dni obowiązujące na mocy europejskiej dyrektywy. Najlepszy wynik w tym zakresie uzyskały Niemcy, gdzie w roku 2010 średni termin płatności od klientów wynosił 24 dni, co oznacza, że od roku 2000 uległ skróceniu o 21% - podaje firma Euler Hermes.

W marcu 2013 roku ma wejść w życie europejska dyrektywa wprowadzająca maksymalny 60-dniowy termin płatności w rozliczeniach pomiędzy firmami. Ma ona na celu wyeliminowanie opóźnień płatniczych, które negatywnie działają na nastroje w biznesie i osłabiają płynność finansową firm, w szczególności podczas kryzysów i w sytuacji utrudnionego dostępu do finansowania bankowego.
Kryzys finansowy z lat 2008-2009 i jego liczne efekty wtórne doprowadziły do pogorszenia jakości płatności dokonywanych pomiędzy firmami w Europie, wydłużenia terminów płatności, opóźnień i zaległości – wyjaśnia Ludovic Subran, główny ekonomista Euler Hermes. – Ulepszone ramy prawne, które wejdą w życie w roku 2013, mają na celu skrócenie i ujednolicenie terminów płatności w obrębie UE. Na podstawie różnic pomiędzy krajami w zakresie stosowanych terminów płatności – od 24 dni w Niemczech do ponad 100 we Włoszech – możemy sądzić, że ich harmonizacja będzie trudna do osiągnięcia w krótkiej perspektywie czasowej.

Nadal niezmiennie m.in. ¼ wartości polskiego eksportu trafia do Niemiec.
- W świetle naszych badań można powiedzieć, iż eksporterzy świadomie wybierają Niemcy także z powodu wyższej moralności płatniczej niż w innych krajach. Mówiąc wprost - tam szybciej otrzymują swoje pieniądze - mówi Tomasz Starus, dyrektor Biura Oceny Ryzyka w Euler Hermes. - Wcześniejsze niż gdzie indziej otrzymywanie należności przekłada się wprost na wyniki eksporterów - firmy mogące szybciej obracać własnymi środkami z tytułu sprzedaży są mniej uzależnione od kredytu obrotowego. W efekcie ponoszą nie tylko niższe koszty (oprocentowanie pożyczek), ale łatwiej też im reinwestować zarobione środki - rozwijać skalę działalności.

- Najwięcej zleceń windykacyjnych otrzymujemy od polskich eksporterów na rynek niemiecki - zaznacza Wiktor Stankiewicz, dyrektor Windykacji Międzynarodowej w Euler Hermes. - Jest to oczywiście związane z dużą skalą wymiany handlowej Polski z Niemcami, ale nie tylko.... Uczulamy polskie firmy, iż na rynku niemieckim prawo sprzyja egzekucji, często jest ona skuteczna już na etapie polubownym - a w związku z tym trzeba działać bardzo szybko. Po prostu - firma niepłacąca nam zalega zapewne także innym dostawcom, a oni odzyskując sprawnie swoje zobowiązania mogą nic nie pozostawić kolejnym wierzycielom, co więcej - w ciągu kilku tygodni zamknięta może być lista wierzycieli i przeprowadzone postępowanie upadłościowe.
Reasumując - niemieccy odbiorcy płacą średnio lepiej, niż odbiorcy z południa Europy, ale jeśli zalegają z płatnościami - należy działać szybko na rzecz ich odzyskania.

Słabsza koniunktura na południu Europy sprawia, że zarówno tamtejsze firmy, jak i konsumenci poszukują oszczędności. Polskie towary cechuje zaś atrakcyjny stosunek jakości do ceny, popyt na nie na tych rynkach powinien więc rosnąć. - Ten potencjał wzrostu może więc w jakimś stopniu rekompensować wyższe ryzyko braku zapłaty - szansa zdobycia większego udziału na nowym rynku jest kusząca. Tym bardziej, że nie są to jakieś egzotyczne rynki - odbiorców można więc zweryfikować, a sprzedaż ubezpieczyć - dodaje Tomasz Starus. 


WYBRANE DLA CIEBIE



BĄDŹ NA BIEŻĄCO

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 11586

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 397 662

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane