REKLAMA
REKLAMA

Klienci najczęściej żądają zwrotu pieniędzy za wadliwy produkt spożywczy

Autor: Głos Wielkopolski 7 lipca 2010 08:07

W ostatnich tygodniach czytelnicy "Głosu Wielkopolskiego" znaleźli ptasie pióro w pasztecie kupionym w Tesco, karteczkę z napisem: pojemnik na mocz w paczce chipsów z Biedronki, czy długi, kręcony włos w sałatce z uczelnianego bufetu.

REKLAMA
Większość konsumentów po dokonaniu nieprzyjemnego odkrycia udaje się do sprzedawcy i zadowala się odzyskaniem pieniędzy. Wielu jednak na tym nie poprzestaje.

Jak mówi Głosowi Wielkopolskiemu Cyryla Staszewska z powiatowej stacji sanitarno-epidemiologicznej w Poznaniu najczęściej konsumenci dzwonią, ale wtedy trudno zweryfikować prawdziwość takiej informacji.

Zdarza się, że klienci, którzy kupili trefny towar przynoszą go do sanepidu. Ostatnio mężczyzna twierdził, że w jogurcie znalazł białego robaka. Cyryla Staszewska tłumaczy, że w takich sytuacjach przeprowadzane są badania laboratoryjne - czytamy w Głosie Wielkopolskim.


WYBRANE DLA CIEBIE


REKLAMA
REKLAMA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

REKLAMA

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 12518

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 999781

POLECANE OFERTY

Ilość aktualnych ofert: 397 664

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane
REKLAMA