Przewodniczący Komisji Rolnictwa PE o pochodzeniu mięsa w przetworzonych produktach spożywczych

Autor: www.dlahandlu.pl 13 lutego 2015 09:39

Parlament Europejski dużą większością przyjął rezolucję wzywającą do wprowadzenia obowiązkowego oznaczenia kraju pochodzenia mięsa w przetworzonych produktach spożywczych (taki wymóg istnieje już w odniesieniu do mięsa nieprzetworzonego). Z dużych sił parlamentarnych jedynie Grupa EPL, i to nie w całości, głosowała przeciw obowiązkowemu znakowaniu. Należy jednak podkreślić, że nie jest to dokument legislacyjny, lecz, jak wspomniano, pewien sygnał dla Komisji Europejskiej do wyjścia z propozycją aktu prawnego. Dlatego też moja wypowiedź ma charakter pewnych rozważań i jest próbą przedstawienia głównych argumentów za i przeciw - tłumaczy Czesław Siekierski, europoseł, przewodniczącego komisji rolnictwa i rozwoju wsi Parlamentu Europejskiego.

Jego zdaniem, przeciwnicy wprowadzenia oznaczeń twierdzą, że spowoduje to wzrost kosztów dla przedsiębiorstw, które produkują przetworzoną żywność, co jest związane z całym zespołem różnych kosztów wynikających z konieczności zamieszczania i aktualizowania na etykietach produktów spożywczych informacji o pochodzeniu składników mięsnych w produktach przetworzonych. Dotyczy to nawet tak bardzo specyficznych produktów jak pierogi z mięsem, fasolka po bretońsku, czy nawet żurek instant, który zawiera elementy mięsa.

- Dodatkowe obciążenie dla przedsiębiorstw wynika z następujących przyczyn: w produkcji wykorzystuje się surowce z różnych miejsc pochodzenia, które mogą ulegać zmianie w zależności od dostępu, cen, czy sytuacji wyjątkowych, jak ograniczenia weterynaryjne czy nawet embarga z przyczyn politycznych. Etykiet nie produkuje się codziennie, lecz w większej ilości na zapas i taka zmiana zastosowanego składnika mięsnego powoduje konieczność druku nowych etykiet. Występują również pośrednie koszty nie wykorzystania starych i drukowania kolejnych w często bardzo krótkim okresie czasu. Ponadto, istnieje konieczność ich przechowywania. Zwolennicy dodatkowych informacji na etykiecie twierdzą, że etykiety i tak się drukuje, a obecne techniki pozwalają to robić na bieżąco. Warto przeanalizować, ile taki zapis zawierałby słów i jak dużą część etykiety by obejmował. Nie można również akceptować sytuacji, w której napisy byłyby zbyt małe i przez to nieczytelne oraz stosowane byłyby szerzej nieznane skróty - mówił Czesław Siekierski.


WYBRANE DLA CIEBIE



BĄDŹ NA BIEŻĄCO

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 10756

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 397 662

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane