REKLAMA
REKLAMA

W sklepach nie kupimy już żywych karpi na święta?

Autor: Rzeczpospolita 3 stycznia 2014 09:16

Nadchodzą duże zmiany w handlu żywymi rybami. Minione święta mogą okazać się ostatnimi, gdy legalny był zakup m.in. żywych karpi. Zmiany w prawie planują posłowie PO - informuje "Rzeczpospolita".

REKLAMA
Od 2012 r. w Polsce obowiązuje zakaz sprzedaży żywych ryb pakowanych do worków pozbawionych dostatecznej ilości wody. Jednak zdaniem posła Pawła Suskiego z PO, szefa Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt, te przepisy nie są wciąż respektowane.

Dlatego jego zespół przed kolejnymi świętami planuje prawną rewolucję. Posłowie nie zamierzają zakazywać trzymania żywych ryb w sklepach, jednak chcą zobowiązać sprzedawców, by uśmiercali je przed podaniem klientowi.

To wyjście naprzeciw postulatom ekologów, którzy od lat walczą o poprawę losu wigilijnych ryb. Czym posłowie PO tłumaczą konieczność zmian? - Zgodnie z przepisami w punkcie sprzedaży ryby uśmiercają wykwalifikowane osoby. Takiego uboju konsument nie potrafi przeprowadzić w domu. Poza tym często się zdarza, że nawet jeżeli kupi karpia w reklamówce z wodą, po drodze wylewa ją, bo jest zwyczajnie ciężka - mówi poseł Suski.

  • Obywatelka 2014-01-03 16:36:28

    I bardzo dobrze! Tylko trzeba będzie dopilnować (i tu zaczyna się "jazda"), żeby ryby były zabijane PRZED transportem! Co z tego, że sprzedawca ukatrupi sprawnie karpia z pseudobasenu w markecie, jak zwierzę i tak jest już w agonii po kilku-kilkunastogodzinnej podróży w plastikowej skrzynce bez wody, stłoczone wśród innych zdychających pobratymców! I żeby nie było wątpliwości - uwielbiam karpie, na kolacji wigilijnej karp w galarecie to moje ukochane danie, ale zawsze, gdy przygotowuję rybę (kupuję oczywiście martwą, z lodu) zawsze staram się wykorzystać każdą jej część, jak nie dla nas, to dla zwierząt - resztki po ugotowaniu wystawiam na dwór dla wron, dzikich kotów i innych zwierzaków.

  • Polka nie-katoliczka 2014-01-03 15:53:21

    I bardzo dobrze. Świętowanie Bożego narodzenia dręczeniem, a potem zabiciem ryby to dzicz i ciemnogród. Miało jakieś tam uzasadnienie w czasach sprzed lodówek, kiedy inaczej nie można było zapewnić świeżej ryby. Ale jako wigilijny rytuał stoi w jawnej sprzeczności z nauką Jezusa zakazującą krwawych ofiar i trąci tym samym schizofrenią. Oczywiście, nie ma gwarancji że pracownik sklepu będzie odpowiednio sprawny w rzeźnickim fachu, ale jego przynajmniej można skontrolować, a inwencja rodaków prowadzących domowy ubój pozostaje poza wszelką kontrolą.

ZOBACZ WSZYSTKIE (2)

WYBRANE DLA CIEBIE


REKLAMA
REKLAMA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

REKLAMA

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 12735

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 999781

POLECANE OFERTY

Ilość aktualnych ofert: 397 664

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane
REKLAMA