REKLAMA
REKLAMA

Andrzej Faliński: Pesymistyczny ton w sprawie sprzedaży detalicznej jest na wyrost

www.portalspozywczy.pl 27 lipca 2012 21:46

Nie rozumiem pesymistycznych komentarzy w stosunku do ostatnich wyników sprzedaży detalicznej. Wskaźnik 6,4 proc. r/r nie jest przecież zły - pisze w swoim komentarzu dla serwisu www.portalspozywczy.pl Maria Andrzej Faliński, dyrektor Polskiej Organizacji handlu i Dystrybucji. Maria Andrzej Faliński, dyrektor Polskiej Organizacji handlu i Dystrybucji.

REKLAMA
"Tym bardziej, że - jak napisano - wyliczenie nie obejmuje sprzedaży w gastronomii (co tzw. retail mniej interesuje, ale cieszy lub niepokoi cash & carry) oraz nie ujęto sprzedaży podmiotów mniejszych, zatrudniających poniżej 9 pracowników."

"Jeśli dodać do tego niezłe wyniki hurtu (średnio w ostatnim roku w okolicach 10 proc.), to zarówno ton pesymistyczny, moim zdaniem nieuprawniony na tle ogólnoeuropejskiej recesji, jak i same "twarde dane" skłaniają do krytycyzmu w stosunku do interpretacji tego co w handlu się dzieje.
Jak przyznaje dyrektor POHiD: "Wprawdzie czerwiec akurat nie był okresem "żniw turniejowych" dla handlu detalicznego, ale generalnie sprzedaż na tym zyskała, choć niewiele. Pomimo entuzjastycznych zapowiedzi , handel skorzystał umiarkowanie, głównie w miastach rozgrywek piłkarskich. W mniejszych miastach zyskała gastronomia i mniejsze sklepy z gadżetami, strojami, napojami itd. oraz sprzedaż uliczna. Zatem owe fragmentaryczne, choć wyraźnie zauważalne czerwcowe wzrosty, niestety nie odnotowane w podanym wyliczeniu, z całą pewnością zmieniłyby wskaźnik 6,4 proc., i to w górę - niewiele, ale jednak."

Według Andrzeja Falińskiego "dla handlu turniej piłkarski to jednak tylko okazjonalny czynnik, ale także czynniki trwałe i systemowo istotne, zdolne podważyć pesymistyczny ton oceny czerwca i sytuacji w handlu. W sektorze dzieje się bardzo wiele, gdyż zmieniają się główne linie konkurowania formatów i sklepów - owszem dyskonty rozwijają się najszybciej, podnosząc poprzeczkę konkurencyjną, ale nie jest ich wcale dużo i wywierają o wiele mniejszy wpływ na handel niż się im przypisuje."

Zdaniem eksperta, "główna oś konkurencyjna przebiega teraz na powierzchniach mniejszych (tych nie odnotowanych!), które wchodząc do systemów integrujących: franczyzowych, czy partnerskich, podnoszą im zdolności konkurencyjne. Powstaje sytuacja - integruj się albo giń. Z jednej strony bowiem mają one do czynienia ekspansją mniejszych obiektów sieci wieloformatowych i sieci dyskontowych, z drugiej jednak z bezpośrednim sąsiedztwem do niedawna porównywalnego konkurenta, który kupując licencję franczyzową kupił przewagi sieciowe i oddziałuje bezpośrednio i bardzo lokalnie."

"Jeśli zarazem skonstatujemy, że proces ten następuje jako skutek aktywności firm sieciowych segmentu hurtowego, głównie w zakresie hurtu żywności to pominięcie w rachunku mniejszych powierzchni jest poważnym błędem. Nie tylko zresztą statystycznym. Chcę podkreślić, że publikowane dane o hurcie wskazując na jego szybki wzrost, kluczowy dla rozwoju rynku wzrost sprzedaży detalicznej i na wzrosty sprzedaży w rynkach lokalnych, które poddane franczyzowej formie ekspansji sprzedaży sieciowej, obniżają ceny - robi się trudniej, ale i dynamiczniej."


WYBRANE DLA CIEBIE


REKLAMA
REKLAMA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

REKLAMA

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 13589

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 999781

POLECANE OFERTY

Ilość aktualnych ofert: 397 664

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane
REKLAMA