Bank BGŻ: Za 10 lat co czwarty konsument będzie kupował żywność w sieci

www.portalspozywczy.pl 2 października 2014 13:02

Według analityków Banku BGŻ, specyficzne zachowania polskich konsumentów oraz zrównanie cenowe małych sklepów z dyskontami i hipermarketami przyczynią się do dynamicznego rozwoju sieci sklepów małopowierzchniowych. Na znaczeniu tracić będzie handel tradycyjny oraz hipermarkety. Natomiast w perspektywie kilku kolejnych lat nastąpi rozwój e-handlu żywnością. Za 10 lat już co czwarty konsument będzie kupował żywność w sieci.

Bank BGŻ opublikował raport „Skuteczne strategie w przemyśle spożywczym", przygotowany wraz z Millward Brown i SGGW. W raporcie analitycy Banku podzielili historię handlu detalicznego żywnością w Polsce na trzy fazy oraz wyodrębnili dwie kolejne, prawdopodobne etapy rozwoju tego rynku.
Pierwsza faza w historii handlu detalicznego w Polsce rozpoczęła się w 1989 roku. Nastąpił wówczas rozkwit handlu tradycyjnego, opartego na kapitale polskim. W latach 1991-2001 przybyło około 60 tys. małych, prywatnych sklepów spożywczych, a ich liczba osiągnęła poziom 170,7 tys.
Dynamicznie rosnąca wartość sprzedaży detalicznej zaczęła przyciągać na nasz rynek zagraniczne przedsiębiorstwa. Pierwszy hipermarket otwarto w 1995 roku, jednak zmiany strukturalne w handlu detalicznym nabrały tempa po 2000 roku. Udział rynkowy handlu tradycyjnego, który w 1999 roku wynosił 74 proc., zaczął szybko maleć na rzecz handlu wielkopowierzchniowego. Tym samym, rozpoczęła się druga faza w historii naszego rynku - ekspansji hipermarketów.
W latach 2000-2005 liczba hipermarketów w Polsce wzrosła z 99 do 374, a ich udział w powierzchni sprzedażowej z 2,4 proc. do 9,1 proc. Po wejściu Polski do Unii na rynku zaczęły pojawiać się liczne supermarkety, dając początek ekspansji formatu średniopowierzchniowego, który wyhamował rozwój hipermarketów.
Trzeci etap, który trwa do tej pory, to dynamiczny rozwój supermarketów i dyskontów. W latach 2004-2012 liczba supermarketów wzrosła z 2,3 tys. do 4,4 tys. Po kryzysie finansowym w 2009 roku nastąpiła zmiana w rozwoju formatu średniopowierzchniowego na rzecz rozwoju dyskontów. W latach 2010-2013 udział rynkowy tych ostatnich wzrósł z 16 proc. do 22 proc.
Analitycy Banku BGŻ zastanawiają się nad przyczynami tak dynamicznego wzrostu sklepów dyskontowych. Zauważają, iż pierwsze dyskonty pojawiły się już w latach 90-tych, ale wówczas nie cieszyły się one popularnością ze względu na ubogi asortyment i niską jakość oferowanych produktów.
Ich zdaniem, na wyraźny wzrost sieci dyskontowych na polskim rynku w ostatnich latach wpłynęło kilka czynników: po pierwsze, dwie największe sieci - Biedronka i Lidl - przeprowadziły bardzo agresywne kampanie reklamowe, co zmieniło wizerunek dyskontów. Konsumenci zaczęli je postrzegać jako sklepy oferujące atrakcyjny stosunek jakości do ceny. Ponadto, dyskonty wprowadziły ofertę produktów świeżych i markowych, a także narzuciły wysokie wymogi jakościowe dla produktów pod markami własnymi.
W konsekwencji, od 2010 roku do czerwca 2014 roku liczba dyskontów w Polsce wzrosła o 30 proc., do ok. 3,3 tys.
Gwałtowny rozwój sieci dyskontowych zmienił zwyczaje zakupowe Polaków, którzy zaczęli preferować częstsze, ale mniejsze zakupy. Jak podaje Bank BGŻ, na podstawie Europanel, Polacy robią zakupy średnio ponad 300 razy w roku, podczas gdy Niemcy, Brytyjczycy czy Czesi około 200 razy, a Portugalczycy powyżej 50-60 razy. Z powodu specyficznych zwyczajów zakupowych Polaków, dogodna lokalizacja stała się jednym z kluczowych czynników wyboru sklepu. Jednak, jak zauważają analitycy Banku BGŻ, malejące tempo wzrostu największych sieci dyskontowych wskazuje na to, że rynek powoli się nasyca i staje się coraz bardziej konkurencyjny. Przejawem tego może być fakt, iż w latach 2010-2011 średni wzrost przychodów ze sprzedaży trzech sieci dyskontowych: Biedronki, Lidla i Nettto, wynosił 22,2 proc., a w latach 2012-2013 dynamika ta spadła do 14,5 proc.
W odpowiedzi na ekspansję dyskontów, sieci supermarketów rozpoczęły walkę cenową w celu obrony swojej pozycji rynkowej. Między innymi wprowadziły liczne promocje, programy lojalnościowe i produkty pod markami własnymi, co doprowadziło do zmniejszenia różnic pomiędzy nimi a pozostałymi formatami sklepów. W efekcie, od roku 2010 do roku 2013 roku udział rynkowy supermarketów wzrósł z około 15 proc. do 17,2 proc. Jak wskazują dane Banku BGŻ, liczba sklepów supermarketowych rosła od końca 2010 roku do czerwca 2014 roku o 7-9 proc., w zależności od sieci, podczas gdy liczba dyskontów wzrastała o 5-9 proc.
Niestety, także supermarkety odczuwają silne nasycenie rynku i wzrost konkurencyjności. Świadczyć o tym może spadek dynamiki wzrostu przychodów, które w latach 2010-2011 rosły średnio o 11,7 proc., a w latach 2012-2013 już tylko o 6,8 proc. Choć bez wątpienia w najtrudniejszej sytuacji znajdują się hipermarkety - ich przychody w latach 2010-2011 średnio rosły zaledwie o 1,8 proc., by w kolejnych dwóch latach spaść o 4,5 proc.
Wyjątkiem pod tym względem okazały się sklepy małoformatowe - takie jak: sieci należące do Eurocash (abc, Delikatesy Centrum, Groszek), Lewiatana, GC Specjał (Nasz Sklep, Delikatesy, Sezam eLDe, Sieć34, Livio) czy Żabki (Żabka, Freshmarket). Dynamika wzrostu ich przychodów zwiększyła się - z 21,2 proc. w latach 2010-1011, do 24,2 proc. w latach 2012-2013.
Zdaniem analityków Banku BGŻ, to właśnie do tego typu sklepów należy najbliższa przyszłość. Prognozują oni, iż rozwój sklepów małopowierzchniowych będzie kolejną fazą rozwoju polskiego rynku handlu.
- W kolejnych latach, niezależnie od oczekiwanej poprawy koniunktury gospodarczej i wzrostu dochodów, polski konsument pozostanie wrażliwy na cenę, a ponadto w coraz większym stopniu będzie sobie cenił wygodę zakupów. Poza atrakcyjnym stosunkiem jakości do ceny i lokalizacją, kolejnymi czynnikami wyboru sklepu przez konsumenta mogą być: silna marka sieci, szeroki asortyment czy marka własna. Dlatego w obliczu bardzo silne konkurencji osiągnięcie sukcesu będzie wiązało się ze zwiększaniem efektów skali, a więc wzrostem liczny placówek poprzez otwieranie nowych bądź przejmowanie innych podmiotów. Doprowadzi to do dalszej konsolidacji i tym samym kontynuacji usieciowiania handlu detalicznego w Polsce, którego motorem będzie rozwój sieci małopowierzchniowych - czytamy w raporcie Banku BGŻ.
Jak dodają, rozwojowi sieci małopowierzchniowych sprzyjać będzie zanikanie różnic cenowych między różnymi formatami sklepów. Natomiast zmiany zwyczajów zakupowych sprzyjać będą rozwojowi sieci sklepów typu convenience. Z kolei na znaczeniu będzie tracic handel tradycyjny oraz hipermarkety.
Co ciekawe, wyspecjalizowane sklepy spożywcze opierają się tendencji zanikania handlu tradycyjnego. Według danych Banku BGŻ i GUS, od roku 2004 do 2012 liczba sklepów z napojami alkoholowymi wzrosła o 95,9 proc., sklepów piekarniczo-ciastkarskich wzrosła o 44,1 proc., a owocowo-warzywnych o 17,4 proc. Liczba sklepów rybnych pozostała na stabilnym poziomie (spadek o 2,8 proc.), w przypadku sklepów mięsnych zanotowano spadek o 9,2 proc.
W sumie, specjalistycznych sklepów spożywczych przybyło w tym czasie 4,2 tys., co oznacza średni roczny wzrost o 2 proc. Dla porównania, sklepów ogólnospożywczych ubyło - w 2004 roku było ich 112,2 tys. a w 2012 roku ponad 90 tys. (łączny spadek o 19,7 proc.)
Analitycy Banku BGŻ oczekują, iż po rozpoczynającej się czwartej fazie rozwoju rynku handlu w Polsce, która wiąże się z ekspansją sieci małopowierzchniowych, w perspektywie kilku lat nastąpi kolejna, piąta faza. Będzie ona charakteryzowała się przyspieszeniem wzrostu znaczenia handlu wirtualnego, obejmującego zarówno handel internetowy, jak i mobilny.
Oceniają oni, iż obecnie e-handel ma marginalne znaczenie na rynku spożywczym w Polsce, choć w ostatnich latach jest już widoczny jego dynamiczny rozwój. Według różnych szacunków jego wartość wynosi od 500 mln zł do 1 mld zł, co stanowi ułamek procenta rocznej wartości wydatków na artykuły żywnościowe.
Jednak w dłuższej perspektywie polski rynek powinien upodabniać się do rozwiniętych krajów europejskich, gdzie wartość spożywczego e-commerce na mieszkańca jest znacznie wyższa. Motorem wzrostu e-handlu będą duże aglomeracje, w których e-sklepom najłatwiej jest pokonać barierę logistyczną. Powinna także zwiększać się liczba punktów odbioru osobistego, co uczyni zakupy bardziej elastycznymi.
  • majkelos 2014-10-02 13:14:48

    Kolejna niezbyt użyteczna analiza. Analitycy banku prawdopodobnie spojrzeli na cyferki, zauważyli wzrost, i oto informują nas, że za 10 lat co czwarty konsument będzie kupował w sieci. Przewidywanie tak odległej przyszłości jest niemożliwe, bo za 10 lat może zniknąć całkowicie handel stacjonarny, albo też powstanie coś zastępującego Internet.

ZOBACZ WSZYSTKIE (1)

WYBRANE DLA CIEBIE



BĄDŹ NA BIEŻĄCO

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 12469

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 397 663

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane