Bankructwo Bomi efektem brutalnej gry rynkowej?

Autor: Puls Biznesu 9 sierpnia 2012 09:09

Bankructwo Bomi efektem brutalnej gry rynkowej?

Rynek na gorąco kalkuluje, ile gotówki potrzebuje Bomi, by przeżyć. Mało kto zastanawia się, czy konsumenci potrzebują tej sieci - pisze "Puls Biznesu".

- Od pewnego czasu już nie robię zakupów w Bomi, niestety. Zabrakło wizji, nikt do końca nie wiedział, czym spółka ma być. W ostatniej fazie zamieniła się w delikatesy i dyskont jednocześnie. Wyścig na dwa fronty nie wyszedł - komentuje na łamach "Pulsu Biznesu", Mirosław Okonek, wieloletni prezes Bomi i jej współzałożyciel.

Zarząd Bomi, wybrany do ratowania bankruta, zapewnia, że wierzy w spółkę. Ciężar ponad 220 mln zł długów ma dźwignąć 50 mln zł, których sieć sklepów pilnie poszukuje. W grę wchodzą różne scenariusze: od szybkiej redukcji zasięgu sieci przez franczyzę większości sklepów aż po ich sprzedaż. Nikt nie mówi głośno o jednym.

O tym, czy na markę Bomi i jej sklepy jest jeszcze miejsce. I czy obecna sytuacja spółki to nie tylko efekt błędów poprzednich zarządzających tym biznesem, ale także rezultat normalnej, choć brutalnej gry rynkowej. Gry, w której tylko zwycięzca się nasyca. I w której przegrywający kończy jak przeterminowany kawior. Na śmietniku biznesowej historii - czytamy w "PB".

Podobał się artykuł? Podziel się!

WYBRANE DLA CIEBIE



BĄDŹ NA BIEŻĄCO

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 10864

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 397 662

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane