REKLAMA
REKLAMA

E-commerce wkracza pod strzechy. Czas na e-sklepy sieci franczyzowych

Autor: dlahandlu.pl 18 marca 2013 14:43

E-commerce wkracza pod strzechy. Czas na e-sklepy sieci franczyzowych

- Obecnie jesteśmy na etapie wchodzenia kanału e-commerce "pod strzechy", choć jest to o 5 lat później niż w reszcie Europy. Większość dużych graczy jest już na rynku. Mówi się głośno, że Biedronka jest zainteresowana także tą formą sprzedaży. Na pewno ma potencjał, bo zgodnie z badaniami, większość dorosłych Polaków ma najbliżej właśnie do Biedronki, co ma kluczowe znaczenie przy osobistym odbiorze zamówionych zakupów - Maciej Stanisławczyk, dyrektor działu technologii internetowych OPTeam SA.

REKLAMA

Jakie trendy pana zdaniem są najważniejsze na polskim rynku handlowym, biorąc pod uwagę rozwój kanału e-commerce?
W sieciach spożywczych ruch związany z e-commerce na poważnie zaczął się ok. 3 lata temu. Teraz nasz rynek jest już na etapie, gdy sklepy takie jak Alma24.pl czy e-piotripawel.pl obracają milionami złotych sprzedając żywność w internecie. Mam nadzieję, że zmierza to w kierunku modelu brytyjskiego, gdzie sieć Tesco przez sklep internetowy jest w stanie sprzedawać towary żywnościowe za miliony funtów. Mam wrażenie, że obecnie jesteśmy na etapie wchodzenia kanału e-commerce „pod strzechy", choć jest to o 5 lat później niż w reszcie Europy. Większość dużych graczy jest już na rynku. Mówi się głośno, że Biedronka jest zainteresowana także tą formą sprzedaży. Na pewno ma potencjał, bo zgodnie z badaniami, większość dorosłych Polaków ma najbliżej właśnie do Biedronki, co ma kluczowe znaczenie przy osobistym odbiorze zamówionych zakupów.
Teraz kanałem internetowym zaczynają się interesować mniejsze sieci handlowe, w tym detaliści zrzeszeni pod jednym logo w ramach umów franczyzowych. Uważam, że jest to tendencja, która będzie zyskiwała na znaczeniu. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że logistyka jest nadal największym problemem w rozwoju tego kanału sprzedaży. Przy dzisiejszym rozwoju technologii i geolokacji usług, duża sieć franczyzowa daje odpowiedź na pytanie, jak dobrze poradzić sobie z logistyką zamówień internetowych. Dostawy są wówczas realizowane z poziomu pojedynczych sklepów rozsianych po całej Polsce, a nie z poziomu magazynu centralnego. Zwłaszcza rozwój usługi click&collect, czyli odbiór zamówionych przez internet produkt bezpośrednio ze sklepu franczyzowego, położonego tuż przy domu, rokuje duże nadzieje dla rozwoju tej sprzedaży. Taki trend będzie najbardziej zyskiwał na znaczeniu, ponieważ dostępna technologia pozwala na zapanowanie nad procesami sprzedaży, zamówień i powiązania ich z odpowiednimi miejscami odbioru produktów. Skoro i tak z centrali do sklepu dowożone są produkty do sprzedaży w sklepie, tą samą logistykę można wykorzystać do dostarczania zamówień internetowych, obejmujących także produkty spoza asortymentu tradycyjnego sklepu Dla mniejszych graczy istnieje nawet finansowanie tych procesów ze środków unijnych. Działanie 8.2 w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka oferujące dofinansowanie wdrożeń e-biznesu dla małych i średnich przedsiębiorców ma zostać zmienione w ten sposób, że centrala będzie przechodziła procedury i pobierała dofinansowanie, które docelowo trafi w formie rozwiązania e-commerce do pojedynczych placówek franczyzowych.
Jak długo musimy czekać na te rozwiązania na polskim rynku? Ile musi minąć od mówienia o trendach do ich realnego zastosowania na polskim rynku?
Obecnie problemem jest nie technologia ale człowiek. Firmy technologiczne w Polsce są w stanie wdrażać duże projekty e-commerce na światowym poziomie. Natomiast bywa, że zupełnie nieprzygotowana do takich projektów jest kadra zarządzająca sieci handlowych. Czasami przeradza się to w kuriozalne stwierdzenie „no dobrze wszyscy mają sklep internetowy, to my też będziemy mieli", ale nie stoi za tym zrozumienie tego procesu jako inwestycji. Raczej przypomina to sytuację sprzed kilku lat, gdy większość firm mówiła „no dobrze proszę nam zrobić stronę internetową, bo wszyscy ją mają". Nie szło jednak za tym żadne zrozumienie powodów i celów, którym tego typu narzędzia mają służyć. Obecnie podobnie wygląda to z kanałem e-commerce. Jeżeli ktoś ma sprzedaż naziemną, decyduje się „wejść" w internet, odcinając jedynie odpowiednią pulę pieniędzy. Rzadko zdarza się jednak, żeby sieć zdecydowała się w krok za tym stworzyć departament, który zajmie się rozwojem sprzedaży internetowej w sposób profesjonalny. W wielu firmach trafia to po prostu do informatyków, bo menedżerom technologia i informatyka zlewają się w jedno. Ludzie z IT powinni być traktowani jako doradcy, ale trzeba pamiętać, że wdrożenie od strony sieci nie może być realizowane w oparciu o dział informatyczny, lecz o marketing i sprzedaż. Zaś po drugiej stronie musi być profesjonalny partner czyli dostawca rozwiązań technologicznych.
A czy fakt, że zakupy przez internet są droższe od tych dokonywanych w sklepach stacjonarnych nie przeszkadza w rozwoju tego kanału w czasach spowolnienia gospodarczego, gdy każdy liczy wydawane złotówki?
Obecnie wszyscy czekają na przejście fali spowolnienia gospodarczego i zamrażają środki na rozwój e-commerce. Wydaje się jednak, że ci którzy teraz inwestują, po kryzysie będą „zgarniać" większą część tortu detalicznego właśnie m.in. dzięki uruchomionej sprzedaży on-line. Posłużę się przykładem Almy24.pl. Okazało się, że na przestrzeni ostatniego roku średni koszyk zakupów w Alma24.pl spadł, to obroty całego sklepu wzrosły. Jest to dla nich bardzo korzystny wskaźnik, ponieważ pokazuje, że ludzie kupują mniej, ale częściej. Klienci zaczynają się przyzwyczajać do tej formy robienia zakupów, ponieważ dostrzegają, że jest wygodna. Jeżeli e-commerce zaczną rozwijać te sieci, które placówek naziemnych mają naprawdę dużo, wówczas spadną też koszty robienia zakupów internetowych. Koszty logistyki, która generuje wyższe ceny w e-sklepach, zostanie w naturalny sposób rozwiązana. Klienci będą mogli odebrać zakupy blisko domu.
A czy istnieją obecnie inne problemy, które uniemożliwiają wybuch sprzedaży e-commerce w branży spożywczej?
Wydaje się, że główny problem to mentalność. Część szefów sieci spożywczych mówi, że nie chce przekierowywać ruchu ze swojej placówki naziemnej do internetu. Chcą mieć ruch u siebie na hali i pieniądze w kasie, a nie gdzieś na stronie internetowej. Tymczasem często informacje z internetu powodują, że klient wybiera się do sklepu stacjonarnego. Oczywiście problemem jest też kwestia, że część sieci działa jako oddzielne placówki, których właściciele czy franczyzobiorcy konkurują między sobą o klientów. Wówczas ma znaczenie do której placówki wybierze się klient, pozyskując informacje o promocji czy produkcie obejrzanym w internecie. Jednak moim zdaniem najważniejsze jest, by zrównoważyć przychody ze sklepu stacjonarnego i internetowego, żadnemu z nich nie szkodząc. Pomaga w tym prowadzanie dobrego programu lojalnościowego. Zaprzężenie technologii do mierzenia różnych parametrów dotyczących zakupów, wizyt, koszyka czy zainteresowań klientów, może wspomóc obydwa kanały sprzedaży, bez odbierania komukolwiek ruchu czy klientów. Przy czym trzeba zaznaczyć, że trudno zbudować dobry program lojalnościowy kupując coś gotowego na rynku. Raczej powinien być to projekt stworzony dla konkretnej sieci, by spełnił swoje zadania i wspomógł sprzedaż wybranych sklepów.
Przy wyborze rozwiązań trzeba mieć świadomość, że nasz biznes jest wyjątkowy, a zatem technologia, której potrzebujemy też musi być wyjątkowa, elastyczna, umożliwiająca modelowanie zgodnie z potrzebami danej sieci. Firmy często błędnie zakładają, że większość pieniędzy pójdzie na wstępną inwestycję w uruchomienie e-sprzedaży. Trudno przekonać właścicieli czy kadrę zarządzającą, że powstanie sklepu internetowego to początek, później potrzebne są kolejne pieniądze na zmiany, rozwój, bo nie jest to biznes stworzony raz na zawsze. Jeżeli w skali roku nie przeznaczymy puli pieniędzy na innowacje wdrażane w sklepie on-line to nasz sklep po krótkim czasie przestanie być odwiedzany, gdyż ten rynek jest bardzo dynamiczny i klienci oczekują, że e-sklepy będą za nim podążać. Jest to najczęstsza bolączka wdrożeń - brak pomysłu na dalszy rozwój e-sprzedaży. Wielu sieciom wydaje się, że sprzedaż online będzie się sama nakręcała, gdy uruchomią e-sklep, a tak oczywiście nie jest.
Jakie są pana prognozy dla polskiego rynku e-commerce w branży spożywczej?
Rynek handlu detalicznego będzie się w znacznej mierze musiał przenieść do internetu, w tym duża część tej sprzedaży będzie generowana z urządzeń mobilnych. Zakupy internetowe obecnie robią głównie osoby w przedziale wiekowym 21-34. Z drugiej strony najbardziej obiecująca i rosnąca grupa to mieszkańcy wsi i emeryci. Te kategorie klientów zyskały niedawno dostęp do internetu i zaczynają z niego korzystać. Oznacza to, że przedział wiekowy osób interesujących dla branży e-commerce będzie się statystycznie rozszerzał. Sieci handlowe powinny to zauważyć, wychodząc do tych klientów z ciekawą propozycją.
Rozwojowi e-commerce sprzyjać będą też fuzje i różne inne formy współpracy między sklepami. Przechodząc od ogółu do szczegółu mogę założyć, że przed siecią Auchan otwiera się ciekawa perspektywa po przejęciu sieci Real. Mając 26 marketów Auchan nie mógł myśleć o rozwijaniu ogólnopolskiej sprzedaży e-commerce. Mając dodatkowo 57 placówek Reala projekt sklepu ogólnopolskiego wydaje się kuszącą perspektywą. Zaznaczam, że nie wiem czy Auchan ma taki pomysł, ale łącząc technologię geolokacji z odbiorem w placówkach naziemnych, taki projekt miałby bardzo dużą szansę powodzenia.
OPTeam S.A. realizuje różne projekty dla handlu m.in. e-sklepów i innych rozwiązań informatycznych sieci dla handlowych, dystrybutorów, producentów, w tym m.in. dla polskiego oraz ukraińskiego oddziału Praktikera (dwa osobne sklepy z innymi funkcjonalnościami), sieci Jedynka, Europapier-Impap, Sephora, SCA, Saint Gobain, itp.


WYBRANE DLA CIEBIE


REKLAMA
REKLAMA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

REKLAMA

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 4252

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 999781

POLECANE OFERTY

Ilość aktualnych ofert: 397 664

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane
REKLAMA