EEC 2014: Motorem zmian handlu przez 10 ostatnich lat był konsument

Autor: www.dlahandlu.pl 12 maja 2014 15:13

EEC 2014: Motorem zmian handlu przez 10 ostatnich lat był konsument

Podsumowując 10 lat obecności Polski w Unii Europejskiej przedstawiciele środowiska handlowego stwierdzili, że w tym samym czasie, gdy polska gospodarka przeobrażała się w dynamicznym tempie, działo się tak również w branży handlowej. Uczestnicy debaty „Sektor handlowy w Polsce i Europie Centralnej" podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego skupili się na przyczynach, dla których struktura handlu ukształtowała się w znany nam dzisiaj sposób. Zastanawiali się także, co będzie głównym motorem zmian w przyszłości i jaki obraz rynku wyłoni się po nieuniknionej konsolidacji rynkowej.

Renata Juszkiewicz, prezes POHiD zaznaczyła, że ciągu ostatniej dekady sieci handlowe przeznaczyły duże nakłady zarówno na infrastrukturę, która została zbudowana w miastach, gdzie pojawiały się sklepy wielkopowierzchniowe, jak i na podnoszenie kwalifikacji zawodowych pracowników tak, by byli w stanie objąć stanowiska menedżerskie w sieciach. - Rozwiązania IT, technologiczne i mobilne, a także zarządzanie komunikacją z klientem. Wszystkie te nowinki technologiczne, które wdrażamy w całym łańcuchu dostaw - to były obszary, które sieci finansowały i przy okazji zmieniały polską gospodarkę, traktując to jako wartość dodaną do swoich inwestycji - zauważyła Renata Juszkiewicz. Czesław Grzesiak, wiceprezes Tesco Polska zauważył, że do Polski wraz z sieciami handlowymi przyjechało 50 mld dolarów, które należy uszanować. - Z pieniędzmi przyjechały też nowe technologie. Zmieniła się również rzesza 150 tys. pracowników zatrudnionych w handlu. To są dzisiaj inni ludzie, potrafiący sobie poradzić w różnych sytuacjach, otwarci na świat - dodał. Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności zauważył, że możemy chwalić handel i przemysł spożywczy, ale prawdziwym motorem rozwoju rynku okazał się polski konsument, który wytrwał przy swoim popycie. - Dlatego możemy 60 proc. produkcji żywności przeznaczać na rynek wewnętrzny. Tego nie mają ani Czesi ani Słowacy. Polski przemysł spożywczy przez te lata musiał się dostosować nie tylko do wymogów handlu, ale także do wymogów jakie postawiła mu Unia Europejska. Wykonaliśmy ogromną pracę. Przez to, że powstały nowe formaty handlowe zmiany objęły też przetwórstwo, które wcześniej produkowało głównie na potrzeby handlu tradycyjnego. Dynamiczne zmiany na rynku handlu nie spowodowały jednak gwałtownego wymierania polskich przedsiębiorstw, ale ich rozwój. Następny etap rozwoju, którego jesteśmy obecnie świadkami, czyli dynamiczny rozwój dyskontów oraz sieciowanie mniejszych sklepów powoduje, że firmy spożywcze specjalizują się. Starają się też oprzeć swój rozwój na dwóch filarach: produkcji marki brandowej oraz marek własnych pod potężne zamówienia sieci handlowych. Obecnie rynek zbliża się do etapu pionizowania, czyli przejmowania przez struktury handlowe także struktur produkcyjnych. To jest etap, który nas czeka - zakończył swoją wypowiedź Andrzej Gantner. Przykładem takiego podejścia do biznesu jest Grupa Muszkieterów, która także w Polsce szuka okazji do uruchomienia własnej produkcji na potrzeby sieci sklepów. - Mamy 61 fabryk we Francji, gdzie produkujemy marki własne dla swoich sklepów. Przy czym nie są to tylko produkty spożywcze, ale także drogeryjne, perfumeryjne czy higieniczne. Obraliśmy ten kierunek już bardzo dawno temu - pierwsze fabryki powstawały we Francji 40 lat temu. Zrobiliśmy tak, aby uwolnić się od monopolu marek brandowych na półkach naszych sklepów. Daję to nam szansę na kształtowanie korzystniejszych marż - przyznał Philippe Jammes, dyrektor generalny ITM Polska.
Nad strukturą polskiego rynku pochylił się Robert Krzak, wiceprezes sieci Piotr i Paweł. - Spośród największych państw w Europie tylko w Polsce 9 z 10 największych operatorów handlowych to koncerny zagraniczne, a jedynie 1 z nich to firma polska. Oznacza to, że polski rynek handlowy został zaorany. Stało się tak, bo w Polsce po transformacji brakowało mi.in. kapitału i kompetencji. Dlatego dzisiaj jedynym polskim podmiotem na liście największych sieci jest Lewiatan, sieć zrzeszająca polskich przedsiębiorców, ale zależna od zagranicznego Eurocashu. Polski handel jest więc w rękach operatorów zagranicznych. Dla porównania na Węgrzech największych operatorem jest rodzima sieć CBA. Renata Juszkiewicz odparła, że w jej opinii zagraniczne sieci handlowe nie zaorały rynku, gdyż cały czas ponad 50 proc. udziału w polskim handlu mają mniejsze powierzchnie handlowe. - Nie zdominowaliśmy jako wielkie powierzchnie rynku, tak jak to się dzieje np. w Niemczech czy Francji. Większe powierzchnie takie jak dyskonty, wchodząc na rynek podniosły jedynie poprzeczkę konkurencji, co wszystkim wyszło na dobre, zwłaszcza konsumentom - stwierdziła Juszkiewicz.
Agnieszeka Gosiewska Retailer Services Director w firmie Nielsen przyznała, że motorem zmian przez ostatnich 10 lat był rzeczywiście klient. Stwierdziła też , że jeżeli cofniemy się 10 lat wstecz słyszało się wówczas, że handel nowoczesny wyruguje handel tradycyjny z naszej rzeczywistości. - Po 10 latach handel tradycyjny nadal odpowiada za 50 proc. sprzedaży produktów FMCG. Handel tradycyjny przez te 10 lat bardzo się zmienił, ale nikt już nie przewiduje, że on zniknie. Motorem zmian był klient, który najpierw zachłysnął się hipermarketami, potem dyskontami, a teraz szuka lokalności i bliskości. Przed nami konsolidacja - to jest ona nie do uniknięcia, zwłaszcza w mniejszym formacie. Przed handlem stoi też wyzwanie polegające na połączeniu świata wirtualnego i realnego. 60 proc. Polaków w ostatnim tygodniu skorzystało z Internetu, 17 proc. z Internetu mobilnego. To oznacza, że przyszłość handlu leży na styku tych światów: realnego i wirtualnego - zakończyła Agnieszka Gosiewska.
Przemysław Schmidt, członek Rady Nadzorczej Czerwonej Torebki stwierdził, że Polacy bardzo dobrze sobie w handlu radzą, ale też trzeba sobie powiedzieć, że to nie jest jakiś szalenie skomplikowany biznes. - Można raczej powiedzieć, że model biznesu handlowego jest bardzo prosty w porównaniu z farmacją czy produkcją. Handel to są proste klocki lego, z którymi Polacy bardzo dobrze sobie radzą. Problemem może być kapitał, choć są przykłady na to, że kapitał to nie wszystko. My jako grupa, po sprzedaży 250 sklepów Biedronki, mieliśmy umowę z Jeronimo Martins na budowę kolejnych sklepów dla tej sieci, aż do wybudowania placówki nr. 2000. W tym samym czasie kiedy my zbudowaliśmy ponad 1700 sklepów dla Biedronki, Grupa Aldi dysponująca znacznie większym potencjałem finansowym zbudowała 17 placówek. To oznacza, że mniejsze sieci nie są wcale skazane na porażkę i mogą sobie dobrze na rynku poradzić - przekonywał Przemysław Schmidt.
Podobał się artykuł? Podziel się!

IX EUROPEJSKI KONGRES GOSPODARCZY

10-12 maja 2017 • Katowice • Międzynarodowe Centrum Kongresowe i Spodek


WYBRANE DLA CIEBIE



BĄDŹ NA BIEŻĄCO

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 11686

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 397 662

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane