REKLAMA
REKLAMA

Ekspert BŚ: Nadmierne zatrudnienie na umowy cywilno-prawne to patologia

Autor: PAP 18 stycznia 2015 15:33

Dualny rynek pracy polegający na tym, że część pracowników ma umowy o pracę, a część umowy cywilno-prawne, to rozwiązanie nieefektywne ekonomicznie i społecznie. Najlepszy byłby tylko jeden rodzaj kontraktu - mówi PAP Jan Rutkowski z Banku Światowego.

REKLAMA

Zdaniem Rutkowskiego, głównego ekonomisty Banku Światowego do spraw polityki socjalnej i rynku pracy, rynek pracy w Polsce jest w tej chwili bardzo elastyczny, ale kosztem dużej nierówności. Zatem kierunek, w jakim należy zmierzać, to zmniejszenie różnicy w kosztach dla pracodawcy między umowami o pracę a umowami cywilno-prawnymi (zlecenie i o dzieło), bez likwidowania tych ostatnich.

Ekspert ocenia, że ujednolicenie składek na ubezpieczenie społeczne jest krokiem w tym kierunku, jednak w dalszej perspektywie należy rozważyć możliwość wprowadzenia jednolitej umowy o pracę.

"Koncepcja jednolitej umowy o pracę polega na tym, że istnieje tylko jeden rodzaj kontraktu, który zapewnia pracownikowi wszystkie przywileje, wynikające z umowy o pracę, takie jak składki na ubezpieczenie społeczne, urlop zdrowotny i wypoczynkowy, ale w porównaniu z obecną umową o pracę na czas nieokreślony pozwala pracodawcy łatwiej zwolnić pracownika. Pracodawca musiałby wypłacić odpowiednio wysoką odprawę, proporcjonalną do stażu pracy, nie musiałby jednak udowadniać zasadności zwolnienia" - powiedział Rutkowski.

To zachęcałoby pracodawców do zatrudniania, ponieważ nie obawialiby się, że nie będą w stanie zwolnić pracownika, który się nie sprawdza (udowodnienie przed sądem, że ktoś nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, jest zazwyczaj niemożliwe).

Według niego umowa taka jest racjonalnym kompromisem między potrzebą bezpieczeństwa po stronie pracownika, a potrzebą elastyczności po stronie pracodawcy. Jednocześnie jednolita umowa zniosłaby obecnie istniejąca nierówność na rynku pracy, tzn. podział na tych, którzy maja umowy o pracę na czas nieokreślony, tych, którzy mają umowy czasowe i tych, którzy mają tylko umowy cywilno-prawne.

Pomysł jednolitej umowy o pracę (tzw. single contract) zrodził się w krajach, które tak jak Polska borykają się z dualnym rynkiem pracy. "Pionierami tej koncepcji są ekonomiści włoscy, hiszpańscy i francuscy. Chodziło o to, żeby ułatwić wejście na rynek pracy ludziom młodym, bo oni głównie cierpią z powodu podziału na +insiderów+ czyli ludzi, którzy mają pracę i zabezpieczenia, oraz +outsiderów+, czyli tych, którzy mają gorsze umowy albo w ogóle są bezrobotni" - mówił ekspert BŚ."Taki dualny rynek pracy nie jest efektywny ani z ekonomicznego, ani ze społecznego punktu widzenia, bo jest bardzo niestabilny. Choć łatwiej znaleźć jakieś zatrudnienie, gdy jest dobra sytuacja ekonomiczna, bo elastyczne umowy są tanie dla pracodawców, jednak gdy uderza kryzys, następuje gwałtowne tąpnięcie, ostry wzrost bezrobocia, który dotka głównie zatrudnionych na umowach o pracę tymczasową. Koszty kryzysu ponoszą więc osoby o słabszej pozycji na rynku pracy" - stwierdził.


WYBRANE DLA CIEBIE


REKLAMA
REKLAMA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

REKLAMA

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 12365

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 397 663

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane
REKLAMA