Ekspert: dopłacanie do minimalnej pensji nie da się pogodzić z kosztownym systemem socjalnym

Autor: PAP 27 lipca 2015 13:38

Proponowanych przez Ewę Kopacz dopłat do pensji najmniej zarabiających nie da się pogodzić z, i tak już kosztownym i skomplikowanym, systemem socjalnym - wskazuje ekspert Klubu Jagiellońskiego Marek Steinhoff-Traczewski.

Pomysł dopłacania do najniższej pensji padł z ust premier Ewy Kopacz po wyjazdowym posiedzeniu Rady Ministrów w Łodzi 14 lipca.

Ekspert uważa, że choć propozycja Kopacz odnosi się do dyskutowanych na świecie pomysłów, jest "raczej wypaczeniem, a nie realizacją tej koncepcji". Argumentuje to tym, że jest to fundamentalna reforma, która wymaga szczegółowych wyliczeń, a nie nieprecyzyjnych wzmianek na konferencjach prasowych. Podkreślił też, że nie wiadomo "skąd w budżecie miałyby się znaleźć środki zarówno na podwyższenie kwoty wolnej do pułapu umożliwiającego egzystencję, jak i na ewentualne dopłaty".

„Rzecz w tym, że proponowane przez Friedmana i innych ekonomistów rozwiązanie było rozważane jako alternatywa, a nie dodatkowa forma pomocy społecznej. Modelowo powinno to oznaczać likwidację wszystkich innych mechanizmów socjalnych: zasiłków, rent etc., ale też likwidację płacy minimalnej. Jej (zmiany) konsekwencją, musiałoby być radykalne ograniczenie biurokracji i likwidacja tysięcy etatów urzędników dziś zajmujących się pomocą społeczną" – podkreślił prawnik z Klubu Jagiellońskiego.

Dodał również, że szczególnie trudno mu sobie wyobrazić zmniejszenie aparatu urzędniczego i biurokracji. Jego zdaniem bez spełnienia tego warunku, taka propozycja może jedynie skomplikować system socjalny. "Jeżeli zaś państwo będzie tylko dopłacać do najniższych pensji, to raczej będziemy mieli kolejny mechanizm socjalny komplikujący i tak nieprzejrzysty system transferów społecznych” - dodał.

Steinhoff-Traczewski tłumaczy również, że przyjęcie koncepcji negatywnego podatku dochodowego polega na tym, że państwo ustala kwotę, która jest w pełni zwolniona od podatku dochodowego i stanowi dochód gwarantowany. Później na jej podstawie procentowo wylicza dopłaty.

"Załóżmy, że jest on na poziomie 2000 złotych. Osoby, które osiągają dochody niższe, niż ta kwota – bez względu na to, czy pracują i na jakiej formie umowy – otrzymują wsparcie od państwa w określonej procentowo kwocie. Jeżeli osoba zarabia 2000 złotych – nie dostaje wsparcia od państwa, ale nie płaci jeszcze podatku dochodowego. Jeżeli zarabia 3000 złotych, to powyżej kwoty wolnej zaczyna już płacić podatek” – wyjaśnił prawnik.

Zaznaczył też, że amerykańscy ekonomiści w latach 70. wyliczyli, że przy radykalnym ograniczeniu aparatu biurokratycznego i bez zmian podatków taki dochód gwarantowany mógłby wynieść około 60 proc. średniego wynagrodzenia. "Bez podjęcia analogicznych szacunków trudno poważnie traktować deklaracje premier Kopacz" - spuentował Steinhoff-Traczewski.

 

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

WYBRANE DLA CIEBIE



BĄDŹ NA BIEŻĄCO

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 11733

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 397 662

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane