PARTNER PORTALU partner portalu - www.frigologistics.pl

Ekspert: Nauczenie dzieci czytania etykiet to szansa na wyrobienie zdrowych nawyków żywnieniowych

Autor: dlahandlu.pl 23 września 2015 13:19

Testy konsumenckie dotyczące tzw. płatków śniadaniowych wykazały, że niektóre z nich mogą zawierać nawet ponad 30 g cukru w 100 g produktu. W wykazie składniki podawane są malejąco wg udziału wagowego, jeśli więc cukier jest na drugim miejscu to znak, że masz w ręku „słodycze”, a nie zdrową żywność.

„Z tego powodu powinny raczej być ustawione na półce ze słodyczami niż z płatkami śniadaniowymi. Zamiast tego rodzaju płatków lepiej wybrać musli, sprawdzając oczywiście, czy nie dodano do nich cukru. Jeśli już musimy wybrać któreś z popularnych płatków, sprawdźmy etykietę i wybierzmy takie, które: zawierają najmniej cukru (uwaga na syrop glukozowo-fruktozowy – to także cukier), a najwięcej błonnika (bo to właśnie błonnika powinny nam dostarczać płatki śniadaniowe), nie zawierają sztucznych barwników i tłuszczy trans. W praktyce najczęściej takie płatki mają po prostu najkrótszy wykaz składników” – podpowiada dietetyk kliniczny, Zuzanna Chęcińska-Maciejewska, właścicielka Food-Balance.

Podkreśla także, abyśmy nie dali się zwieść informacjom o pełnym ziarnie, zawartości witamin i minerałów, bo niestety najczęściej to chwyt marketingowy i w składzie można znaleźć tylko śladową ilość prawdziwych płatków. Lepiej postawić na naturalne płatki owsiane, pszenne, jęczmienne, ryżowe, kukurydziane i które możemy sobie „dosłodzić”, na przykład świeżymi owocami. Niestety zbyt często pod hasłem „pełne ziarno, witaminy i minerały” kryją się takie składniki, jak: mąka pełnoziarnista (45%, łącznie mąka – 65%), syrop fruktozowo-glukozowy, kakao, olej palmowy, sól, glukoza, aromaty, fosforany sodu. Także produkty typu „fit” mogą wprowadzać w błąd. Wystarczy przeczytać wykaz składników (pamiętając, że składniki podawane są malejąco, wg udziału wagowego), aby przekonać się, że nie jest to produkt zdrowy, nie wspominając o niskokaloryczności.

„Rozporządzenie 1169/2011 wdraża zakaz wprowadzania konsumentów w błąd, także w reklamach i sposobach prezentacji produktów. Jednak aby ocenić, czy producent próbuje nas oszukać, musimy posiadać choćby podstawową wiedzę, w jaki sposób może chcieć to zrobić i jak sprawdzić, czy nie mija się z prawdą. Najprostszą metodą jest wyrobienie w sobie, a także w dzieciach, nawyku czytania wykazu składników oraz tabeli z wartością odżywczą. To wystarczy, aby przekonać się, ile „dziwnych” składników zawierają różne produkty oraz ile cukru i tłuszczu mają w swym składzie” - mówi Alicja Sidorowicz, koordynator SHOS.PL, instytucji zajmującej się weryfikacją opakowań produktów spożywczych oraz reklam pod kątem Rozporządzenia UE 1169/2011 w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności.

  • E476 2015-09-23 17:38:29

    A może póki jeszcze istnieją niedobitki, poszukajmy producentów prawdziwej i normalnej żywności?

    A może popierajmy prawdziwych polskich producentów? A nie koncerny zagraniczne.

    A może przestańmy kupować w dyskontach żywność przemysłową? Poszukajmy ryneczków i wiejskich dostawców. Póki jeszcze są...

ZOBACZ WSZYSTKIE (1)

WYBRANE DLA CIEBIE



BĄDŹ NA BIEŻĄCO

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 11364

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 397 662

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane