REKLAMA
REKLAMA

Ekspert: Rozwój dyskontów wspiera handel drobnopowierzchniowy

www.portalspozywczy.pl 28 stycznia 2014 12:35

Ekspert: Rozwój dyskontów wspiera handel drobnopowierzchniowy

Rozwój dyskontów w Polsce paradoksalnie wspiera handel drobnopowierzchniowy. Model, w którym to hipermarkety odgrywały większą rolę, był dla handlu drobnopowierzchniowego bardziej zabójczy - mówi serwisowi portalspożywczy.pl Grzegorz Łaptaś, ekspert Roland Berger Strategy Consultants.

REKLAMA

W jakiej kondycji są w Polsce sklepy niezależne?

Handlu niezależnego jest w Polsce coraz mniej. W naszym kraju mamy około 90 tys. sklepów spożywczych. Mała część z tego to usieciowiony handel wielkopowierzchniowy, natomiast ok. 80 tys. to sklepy małopowierzchniowe. Spośród tych drugich prawie połowa to również sklepy usieciowione, należące albo do dużych sieci franczyzowych, ajencyjnych, własnych albo do sieci lokalnych, mających kilka bądź kilkanaście placówek w obrębie konkretnego województwa czy powiatu. Sklepy, które są dziś usieciowione, to te, które były najlepsze, mają najlepsze lokalizacje i przez to, że przystąpiły do sieci dostały lepsze warunki zakupowe i sprzedają jeszcze więcej, niż kiedyś. Z kolei pozostała, niezależna część handlu drobnopowierzchniowego to nadal około 40-50 tys. sklepów. To w większości sklepy słabe, które mają bardzo słabe wyniki sprzedażowe i które prawdopodobnie nie obroniłyby swojej racji bytu, gdyby przystąpiły do sieci, gdyż zarabiają tak mało, ich właściciele wychodzą niemal na zero. Dodatkowo sklepy te mieszczą się na przykład w garażach. Takie sklepy gdyby stały się częścią sieci nigdy nie wygenerowałby tyle zysku, aby pokryć koszty logistyki i personelu, a właśnie taki wynik jest oczekiwany od sklepów sieciowych. Oznacza to, że duża grupa tych sklepów nie ma prawa przetrwać i nie przetrwa. Prawdopodobnie wiele z nich nigdy nie wejdzie do sieci, choć części na pewno to się uda.

Istnieje też grupa sklepów niezależnych, których właściciele umyślnie wybierają tę drogę. Trudno powiedzieć, czy tego typu placówek jest kilka tysięcy, czy też kilkanaście. Sklepy te są w bardzo dobrych lokalizacjach, mają bardzo lojalnego klienta, oraz w naturalny sposób nie mają konkurencji, ponieważ stoją na przykład na takich osiedlach, gdzie w promieniu 300 metrów nie ma lokalu, który mogłyby przejąć Biedronka, Carrefour albo Żabka. Te niezależne sklepy są swego rodzaju naturalnymi monopolistami. W zasadzie każda sieć chciałaby przyłączyć taki sklep, jednak właściciele tych sklepów nie do końca widzą w tym interes, ponieważ mają biznes, który się kręci, który nie jest zagrożony i cieszą się pełną niezależnością.

Handel niezależny poradził sobie ze spowolnieniem gospodarczym?

Kryzys na ogół przyspiesza zjawiska konsolidacyjne. Sklepy, które są na granicy rentowności, w kryzysie spadają poniżej tego progu i wówczas pojawia problem i dylemat, czy się zamykać, czy też przyłączać do sieci. Muszę jednak podkreślić, że efekt kryzysu był mocniejszy w pierwszej fali, w latach 2009-2010, niż teraz, a to dlatego, że przez ostatnie kilka lat sklepy troszeczkę okrzepły, a te najsłabsze zdążyły się pozamykać. Z kolei te, które przetrwały, albo zostały już usieciowione, albo są na tyle dobre, że nawet przy spowolnieniu gospodarczym są w stanie utrzymywać się na powierzchni.

Trudno patrzeć na handel drobnopowierzchniowy jako na samotną wyspę. W Polsce mamy 14 milionów gospodarstw domowych. Każde gospodarstwo domowe ma swój własny system zakupowy, potrzebuje kupować produkty spożywcze i kosmetyki. Na ogół każde gospodarstwo domowe kupuje je w kilku sklepach, a ten mix sklepów obejmuje bardzo często hipermarket na większe zakupy raz na dwa tygodnie, obejmuje dyskont raz na kilka dni, trochę uzupełniająco, a trochę docelowo, oprócz tego obejmuje na przykład Żabkę, która akurat jest otwarta w godzinach, gdy inne sklepy są zamknięte. Mamy więc w kraju 14 mln gospodarstw, 14 mln systemów zakupowych i każdy z tych systemów składa się z bardzo różnych formatów.

W jaki sposób ewolucja tych formatów wpływa na zmiany w systemach zakupowych?

Trzeba na to spojrzeć w ten sposób, że konsument posiada jakieś potrzeby, a formaty rozwijają się w ten sposób, aby te potrzeby zaspokajać. Oczywiście dyskonty rozwijają się najszybciej, najbardziej dynamicznie i najbardziej zyskują, zarówno jeśli chodzi o liczbę placówek, jak i o przychody. W praktyce natomiast zmienia to też sposób, w jaki konsumenci myślą o zaspokajaniu swoich potrzeb zakupowych, w tym sensie, że dyskonty bardzo mocno przejmują udział rynkowy od hipermarketów. Cotygodniowa albo codwutygodniowa wycieczka do hipermarketu na zakupy przestaje być atrakcyjna, dlatego że te 15 tys. produktów, które hipermarket ma półce nie stanowi już wystarczającego argument, aby wybrać właśnie hipermarket, a nie Biedronkę. Ta ma co prawda 1,3 tys. produktów na półce, ale są to produkty doskonale wybrane, które są w stanie zaspokoić potrzeby większości konsumentów. Prawdopodobnie produkty te są w cenach albo takich samych, albo ciut lepszych, albo nawet ciut gorszych niż w hipermarketach, nawet jeśli ceny są odbierane przez klienta jako identyczne. Po co więc jechać do hipermarketu i tracić dodatkową godzinę?

  • konsument z Wielkopolski 2014-01-29 14:08:33

    Nie wyobrażam sobie robienia zakupów wyłącznie w dyskontach, gdzie jakość niektórych produktów nie jest aż taka rewelacyjna jak w reklamach. Owszem, jest wiele produktów dobrej jakości, ale dla mnie dyskont nigdy nie będzie sklepem w którym będę robił większości zakupów, chociażby dlatego, że nie zadowala mnie wybór jogurtu spośród 2-3 rodzajów, dwóch rodzajów wafli, dwóch rodzajów wody mineralnej czy trzech wariantów szynki! Gdyby nie supermarkety z większym wyborem towarów (Piotr i Paweł, Alma, Polomarket, Intermarche, Kaufland...) wizja moich zakupów była by przerażająca: jogurt z Biedronki czy jogurt z Lidla? Im większy wybór sklepów dla konsumenta i większa konkurencja, tym lepiej!

  • głos_franczyzy 2014-01-28 20:42:30

    Zdecydowanie odradzam wszystkim wchodzenie w struktury Carrefour Express. Przedstawie pokrótce moje złe doświadczenie z tą firmą. Na początek dostaniecie premię powitalną np.50000, wymienią Wam na nowe, piękne stoisko alkoholowe, ow-warzywne, piekarnicze, wymienią gondole bo pracują na swoich a wszystko to pożyczają gratis. Swoje stare, pewnie jeszcze dobre wyposażenie trzeba wyrzucić, no bo gdzie to magazynować. Gdy już sala jest ułożona zaczyna się towarowanie. Towar zamawia się na całe opakowania np. whisky, droga chemia, nabiał wszystko bez wyjątku. Decydujecie się na centralne zarządzanie marżą, co sugerują na szkoleniu. I otwieracie. Klienci zwłaszcza Ci w mniejszych miastach od razu zauważą, że jest u Was drogo, bo marża np. na małych majonezach jest ustawiona na 35%, a na dużych powiedzmy dla Carrefour normalnie 20%. W efekcie ten mniejszy jest droższy od tego większego. Przypadki można mnożyć. klienci się od Was odwracają. Zaczynacie kupować na boku towar na sztuki bo nie ma takiego ruchu aby kupować kartonami. Spada lojalność zakupowa poniżej 50% i płacicie opłatę franczyzową 1.5%. Jest coraz gorzej, wychodzicie z sieci. Oddajecie proporcjonalnie, otrzymaną premię powitalną, płacicie karę za wcześniejsze wyjście np. 50000, zabierają Wam swoje wyposażenie. Zostajecie z długami i pustym sklepem. Ratujecie się wchodząc do innej sieci i płacicie za to karę np. 150000 bo handlować przez np. 6 m-cy możecie tylko indywidualnie. Taki podstępny jest mechanizm franczyzy z Carrefour. Zresztą franczyza z Eurocash i innymi większymi firmami także nie wygląda kolorowo. Dlatego naprawdę uważajcie co podpisujecie, uczcie się na cudzych błędach i pamiętajcie, że najlepsza franczyza to miękka franczyza.

  • nos 2014-01-28 17:12:15

    expert od dłubania w nosie

ZOBACZ WSZYSTKIE (3)

WYBRANE DLA CIEBIE


REKLAMA
REKLAMA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

REKLAMA

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 12735

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 999781

POLECANE OFERTY

Ilość aktualnych ofert: 397 664

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane
REKLAMA