Felieton redakcyjny: Walka o miano najtańszej sieci trwa w najlepsze

Autor: Edyta Kochlewska 28 czerwca 2013 10:20

Sieci handlowe jak mantrę powtarzają hasło, że klient jest w centrum ich zainteresowania. Zwłaszcza, gdy przestał kupować na potęgę, jego wizyty w sklepie stały się rzadsze, a koszyk mniej wypchany. Przy spadkach sprzedaży notowanych przez większość sieci handlowych sprawa przekonania konsumentów, że robią dobry interes, kupując akurat u nich, stała się palącą potrzebą. Na wielką skalę ruszyła więc, jeszcze bardziej agresywna niż dotychczas, machina reklamowa, krzycząca „tanio”, „taniej”, „najtaniej”. Przy czym sieci handlowe nie przebierają w metodach i środkach, by wykazać swoją taniość.

Prowadząc projekt Koszyk cen dlahandlu.pl przekonałam się, że aby zająć wysokie miejsce rankingu cen, firmy handlowe są w stanie zrobić wiele. W czasie kilku lat koordynowania monitoringu Koszyk cen miałam do czynienia zarówno z przesyłaniem nieprawdziwych informacji o cenach przez sieci handlowe, próbą podważenia wiarygodności umiejętności ankieterów, robieniem promocji tylko na jeden dzień lub nawet na pół dnia dla produktów, które trudno uznać za sezonowe, czyli kawy czy herbaty. Do standardowego zachowania sieci handlowych należy obniżanie cen tylko na wybrane smaki produktów, akurat te same, które monitowane są w Koszyku cen. Gdy jako dowód wiarygodności naszych badań przedstawiamy zdjęcia etykiet cenowych okazuje się, że akurat w sklepie, który odwiedzaliśmy pracownicy popełnili błąd i nie zmienili ceny produkty, ale we wszystkich innych ceny były aktualne i właściwie obniżone. Gdy na potwierdzenie naszych danych zdarza się nam przedstawić paragon, sieci przedstawiają inny paragon z innymi cenami, choć w całej Polsce obowiązują podobno takie same ceny. Stałym elementem kontrowersji jest też kwestia jakości towarów - wszyscy uważają, że ich jakość jest nie do pobicia, co w świetle przetaczających się afer żywnościowych, brzmi Ostatnio do arsenału środków stosowanych przez sklepy doszło także niewpuszczanie ankieterów do sklepów na badania, bo jak się dowiedzieliśmy sieci nie muszą pozwolić na spisy cen w ich placówkach. Zawsze jednak koronnym argumentem detalistów wytaczanym na potwierdzenie prawdziwości ich danych jest słowo „to są ceny z systemu". Z mojego kilkuletniego doświadczenia ze spisami cenowym z etykiet wynika jednak, że system żyje swoim życiem, a ceny na etykietach swoim. Zawodzi koordynacja i czynnik ludzki, czyli osoby, które fizycznie mają zmienić etykiety na półkach, ale tego nie robią, bo w ramach poprawy rentowności, firmy zredukowały ich etaty.
Wydaje się, że dalsze nakręcanie spirali walki o hasło najtańszej sieci to ślepy zaułek. Sieci powinny pamiętać, że klienci nie tylko czytają popularne rankingi cen, ale także na bieżąco sami weryfikują politykę cenową sklepu. Kierują się także innymi kryteriami: bliskością sklepu, jego wygodą, asortymentem, a nawet czymś tak ulotnym jak sympatia. Może zatem warto wrócić do źródeł i zamiast spierać się o miano najtańszej sieci szukać dróg, by stać się najlepszą siecią handlową?

Podobał się artykuł? Podziel się!

WYBRANE DLA CIEBIE



BĄDŹ NA BIEŻĄCO

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 11144

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 397 662

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane