Środa, 3 września 2014 r.
Dziennik Gazeta Prawna  |  07-07-2012, 10:58
Franczyzowe sieci wchodzą do mniejszych miast
Po nasyceniu największych miast firmy oferujące współpracę na zasadach franczyzy obierają nowy kierunek rozwoju. Ekspansję chcą teraz prowadzić w mniejszych ośrodkach - czytamy w "Dzienniku Gazecie Prawnej".

Dotychczas w mniejszych miejscowościach pod znanym logo można było otworzyć tylko sklep spożywczy albo lokal gastronomiczny. Dziś już ponad 200 sieci, spośród 700 działających na rynku, chce zaistnieć poza największymi ośrodkami. W samej branży odzieżowej do wyboru jest niemal 20 firm franczyzowych. Ich zainteresowanie coraz bardziej kieruje w stronę miejscowości liczących 20 tys. mieszkańców. Przykładami są Recman, Garfield czy Butik. Na uruchomienie pod ich logo salonu potrzeba od 350 zł do 700 zł na mkw. lokalu. W miastach poniżej 80 tys. mieszkańców chcą się rozwijać m.in. Cocomore, Face jby, Greenpoint, Quisque, Ravel, Top Secret. By pod nimi zaistnieć, wystarczą nakłady rzędu 400 - 500 zł na mkw. lokalu - informuje "DGP".

Nie tylko sektor odzieżowy otwiera się na inwestorów z mniejszych miast. Tak też robi branża wykończenia wnętrz, z korzystną ofertą wychodzi Mix Electronics, sieć salonów RTV/AGD.

Jak pisze "DGP", własnego konceptu przedsiębiorcy z mniejszych aglomeracji nie muszą też już wypracowywać w sektorze urody. Mogą wybierać spośród jednej trzeciej sieci franczyzowych dostępnych na polskim rynku. Wszystkich jest około 30, w tym m.in.: Adolesense, Bailine, Be Silky, Dermatis, D'Style.

 

POLECAMY W SERWISACH