REKLAMA
REKLAMA

Konflikt w polskim oddziale Jysk

Autor: NSZZ Solidarność 24 stycznia 2012 12:02

Konflikt trwa od końca października, kiedy to zakładowa Solidarność wszczęła spór zbiorowy z pracodawcą. Związkowcy domagają się 40 proc. podwyżki wynagrodzeń. Ich zdaniem podwyżka byłaby rekompensatą redukcji etatów, która ma miejsce w Jysk od połowy zeszłego roku.

REKLAMA

Ludziom obcięto godziny pracy o jedną czwartą, a nawet pół etatu i co za tym idzie ścięto również wynagrodzenia. Pracodawca tłumaczy
cięcia spadkiem obrotów, choć według raportów publikowanych na stronach Jysk obroty rosną z roku na rok. Ludzie są zdeterminowani. Przed sporem zbiorowym w Solidarności była nas garstka, dzisiaj jest to przeszło 180 osób - mówi Przemysław Kowalski, przewodniczący Solidarności w Jysk Polska.

Rokowania w ramach sporu zbiorowego nie przyniosły rezultatów i zakończyły się podpisaniem protokołu rozbieżności. Zgodnie z prawem w
takim wypadku rozpoczynają się mediację z udziałem mediatora wyznaczonego przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Tu jednak
pojawił się kolejny konflikt. - W związku z tym, że organizacja związkowa zarejestrowana jest na Śląsku, ministerstwo wyznaczyło mediatora ze Śląska. Z kolei siedziba pracodawcy znajduje się w Gdańsku i ten ani myśli fatygować się do Katowic. Ponadto przedstawiciel zarządu
Jysk Polska wyznaczony do negocjacji nie przedstawił nam pełnomocnictw, więc nie wiadomo, czy jest w jakimkolwiek stopniu osobą decyzyjną.
Pracodawca nie udostępnił nam również listy pracowników potrzebnej do przeprowadzenia referendum strajkowego. Naszym zdaniem jest to ewidentne utrudnianie prowadzenia sporu zbiorowego, a więc łamanie prawa, o czym zawiadomiliśmy policję - zapowiada Alfred Bujara, przewodniczący Sekcji Krajowej Handlu NSZZ Solidarność.

Jak przekonuje Bujara, w wielkim centrum dystrybucyjnym sieci w Radomsku ma miejsce otwarte zwalczanie związku. - Pracownicy skarżą się, że wydano im całkowity zakaz rozmów o Solidarności na terenie zakładu. Ci, którzy zakaz złamią, muszą napisać notatkę służbową. W centrum dystrybucyjnym kierownictwo pokazuje pracownikom specjalne prezentacje, w których sugeruje np., że związek blokuje podwyżki wynagrodzeń - zaznacza szef Sekcji Krajowej Handlu.

W ubiegłym tygodniu odbyło się spotkanie handlowej Solidarności z związkowcami z Danii. - Przedstawiliśmy nasze problemy Jørgenowi Hoppe, który jest przewodniczącym duńskiego związku branżowego HK Handel i jednocześnie szefem Uni-Europa Commerce, międzynarodowej federacji związków zawodowych. Hoppe powiedział, że w Danii takie rzeczy są nie do pomyślenia. - Nie wiem, czy te zasady dotyczą wyłącznie pracowników w Danii, a my w Polsce traktowani jesteśmy jak pracownicy drugiej kategorii, czy też w centrala sieci nie ma wiedzy o tym, jak traktuje się jej pracowników w innych krajach. Mam nadzieję, że Duńczycy zainteresują się tą sprawą, nim w polskich sklepach dojdzie do ostrzejszych form protestu - podkreśla Bujara.

 

  • metro 2012-01-28 12:02:06

    W każdych sieciach handlowych jest to samo !! nie ważne jaka jest wielka ta sieć czy sieć hurtowni zarobki wszedzie sa te same lub podobne !! pracuje w grupie metro i zarobki whają sie od 1000 zł netto do 1800 wszystko zalezy od stazu pracy ale oczywiscie wiecej jest tych co zarobią 1200 zł netto. oczywiscie mowa o całym etacie. Ludziom brakuje siły i determinacji by sie zbuntować a związki zawodowe bez ruchu samych pracowników nic nie zrobią bo są na garnuszku grupy trzymającej władze w danej sieci

  • dff 2012-01-24 16:51:13

    Zwiazki blokuja podzwyzki buahhahaha Ci ludzie sa niepowazni :) a dziwne bo jak nei bylo zwiazkow jakos nie bylo zadnych podwyzek wiec nie wiem jak to jest z tym ze zwiazki blokuja podwyzki:)

ZOBACZ WSZYSTKIE (2)

WYBRANE DLA CIEBIE


REKLAMA
REKLAMA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

REKLAMA

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 12742

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 397 663

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane
REKLAMA