Najemcy wstrzymują się z przedłużaniem umów do czasu ogłoszenia ustawy o podatku obrotowym

Autor: dlahandlu.pl 6 kwietnia 2016 09:36

Polskie nieruchomości komercyjne są rozchwytywanym produktem na europejskim rynku inwestycyjnym. A byłyby prawdziwym przebojem, gdyby rządzący politycy nie podsycali unoszącego się od pewnego czasu nad rynkiem klimatu niepewności – tak w skrócie można podsumować dyskusje, jakie miały miejsce podczas 12. debaty z cyklu „Inwestowanie
w Nieruchomości”, która odbyła się w Klubie Polskiej Rady Biznesu w Warszawie.

Według zaprezentowanego podczas tegorocznych targów MIPIM w Cannes raportu firmy Colliers pod tytułem „Badania Intencji Inwestorów w Sektorze Nieruchomości” Polska zajmuje obecnie 6. miejsce w Europie pod względem atrakcyjności rynku nieruchomości komercyjnych. Pierwsze miejsce zajęły Niemcy z 17 proc. udziałem wskazań, rynek w Wielkiej Brytanii został wskazany jako drugi z 15,1 proc. udziałem. Na kolejnych miejscach uplasowały się Hiszpania (10,2 proc.), Holandia (9,9 proc.), Francja (9,2 proc.), oraz Polska (9,2 proc.). Bardzo niewielkie różnice między wskazaniami dla tych rynków mogą świadczyć o tym, że Polska awansowała już do europejskiej ekstraklasy. – Jeśli chodzi o zainteresowanie inwestorów, Warszawa jest piątym miastem w Europie po Londynie, Paryżu, Berlinie i Madrycie. Świadczy to o tym, że nie mamy się czego wstydzić, inwestorzy wręcz zapowiadają, że będą u nas inwestować mimo niejasnej sytuacji politycznej. Bardzo dobrze się stało, że do Cannes przyjechał prezes Morawiecki i wyjaśnił punkt widzenia rządu. Po tym spotkaniu z inwestorami nastroje poprawiły się, zwłaszcza wśród przedstawicieli najbardziej sceptycznie nastawionych funduszy niemieckich – mówił Daniel Bienias, dyrektor zarządzający agencji CBRE w Polsce. – W ubiegłym roku wolumen inwestycji w 2015 r. przekroczył 4 mld euro i był wyższy o 35 proc. od rezultatu z 2014 roku. Moim zdaniem ten wynik zostanie w tym roku poprawiony. Po pierwszym kwartale bieżącego roku już mamy ponad 1,2 mld euro (transakcja sprzedaży aktywów Griffin Real Estate i Echo Investment południowoamerykańskiemu funduszowi Redefine Properties – przyp. red.). Kilka dużych transakcji jest w toku i może się zdarzyć, że już po drugim kwartale będziemy mieli ponad 2 mld euro inwestycji – przepowiadał Bienias. 

Nie oznacza to jednak, że zachodnie fundusze inwestycyjne pozostają bierne wobec sytuacji politycznej w Polsce. – O tym, że są jakiś znaki zapytania, świadczy chociażby wycofanie się z naszego kraju jednego z globalnych liderów, funduszu Black Rock. Wielu inwestorów z zachodu Europy i Azji również deklaruje wstrzymanie się z jakimikolwiek decyzjami na co najmniej 6 miesięcy – mówił Wojciech Pisz, dyrektor ds. inwestycji w nieruchomości w TFI PZU. O wpływ sytuacji politycznej na klimat inwestycyjny w Polsce obawiał się również Maciej Zajdel, dyrektor zarządzający Kulczyk & Silverstein Properties: – Jeśli kolejna agencja obniży nam rating, obawiam się, że bardzo wielu inwestorów wstrzyma inwestycje w Polsce. Fatalne skutki może też mieć duży wzrost wartości euro względem złotówki - przy dużej aprecjacji europejskiej waluty najemcy biurowi i handlowi mogą mieć problem z regulowaniem stawek czynszowych i będą dążyli do renegocjowania umów najmu. Będzie to miało oczywiste skutki dla płynności właścicieli tych obiektów.


WYBRANE DLA CIEBIE



BĄDŹ NA BIEŻĄCO

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 11086

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 397 662

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane