PiS chce podreperować budżet podatkiem od hipermarketów

Autor: Gazet Wyborcza 8 sierpnia 2014 12:06

Rozwój sieci wielkopowierzchniowych może przyhamować polityka i zwycięstwo w najbliższych wyborach partii Jarosława Kaczyńskiego. W swoim programie ogłoszonym w lutym tego roku PiS mówi bardzo wyraźnie o wprowadzeniu ekstra podatku "od sklepów wielkopowierzchniowych", który miałby przynosić ok. 2 mld zł rocznie do budżetu - pisze "Gazeta Wyborcza".

Jak argumentują przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości, w przypadku hipermarketów to nie tylko dodatkowe wpływy do budżetu, ale również szansa konkurowania z nimi dla małych, najczęściej rodzinnych firm handlowych.
Przy czym określenie "podatek od hipermarketów" należy również traktować nieco symbolicznie, bo hipermarkety są obecnie w niewiele lepszej sytuacji niż małe, niezależne sklepy.
Podobnego rodzaju pomysły mają jednak zazwyczaj jeden skutek - wzmacniają najsilniejszych na rynku, a powodują wykruszanie się średniej wielkości firmy. Jeśli nawet pomysł partii Kaczyńskiego wejdzie w życie, przyspieszy on tylko konsolidację rynku. Tak samo, jak to było w trakcie ostatnich rządów PiS, gdy forsowana przez tę partię ustawa o ograniczeniach w budowie hipermarketów (uchwalana w trosce o drobny handel), owszem, ułatwiła rozwój, ale Biedronce.
Niezależnie od okoliczności politycznych jest bardzo duża szansa, że przed końcem tej dekady w kraju będzie pięć dużych sieci handlowych, w tym dwie dyskontowe. A kiedy proces konsolidacji się zakończy i zostanie tylko kilku wielkich operatorów, nie będą już oni mieli powodu, by utrzymywać niskie ceny.
Podobał się artykuł? Podziel się!
  • kupiec 2014-08-11 09:14:38

    Odezwali się dyżurni sieciowcy, którzy zamiast prostej analizy ekonomicznej chcą skłócić Polaków.

    Podatek od sieci powinien być w granicach 0,5%-2% w zależności od obrotów. Powinien zostawać w terenie, który swoim zasięgiem obejmuje dana placówka. Skoro korzystają z istniejącej infrastruktury i portfela mieszkańców muszą się dołożyć a niem tylko drenować rynek. Poza tym sieci stosują kreatywną księgowość i nie płacą podatków. Rodzimi przedsiębiorcy, tacy jak ja, muszą lub czują powinność płacenia podatków jako społeczną odpowiedzialność.

    Niższe ceny w sieciach oznaczają mniej pracy, wybór niestety nie należy do bezrobotnych. Patrz na kraje skandynawski, gdzie rodzime firmy są dopieszczane.

    W czasach kiedy opracowano ustawę o sklepach wielkopowierzchniowych wersja podstawowa wzorowana była na regulacjach w Niemczech i Francji czyli powyżej 400m2. Dyskonty nie były jeszcze wielkim problemem.



  • M.S. 2014-08-09 09:43:06

    Pan Kaczyński po raz kolejny udowadnia, że nie ma pojęcia o ekonomii (ani o innych rzeczach, ale to osobna bajka). Można opodatkować hipermarkety nawet i na 50%, ale automatycznie wzrosną ceny sprzedawanych produktów, wzrośnie inflacja i bezrobocie.

    Dzięki niskim cenom w hipermarketach Polacy nie głodują, bo mało kogo stać na regularne kupowanie w koszmarnie drogich rodzinnych sklepach.

    Może pan Kaczyński pomyśli o opodatkowaniu na realnych zasadach najbogatszej instytucji w kraju, jaką jest kościół katolicki?

  • artofsale.com.pl 2014-08-08 13:44:00

    Pamiętajmy również, że wszelkie podatki są przenoszone na ostatecznych klientów. Dlatego wbrew intencjom Kaczyńskiego, ten "podatek od hipermarketów" zapłacą klienci - w dużej mierze ci, o stosunkowo niskich zarobkach (bo to oni stanowią ważną grupę klientów tych sklepów). Podatek jest swego rodzaju karą dla podatnika i jeszcze nie zdarzyła się chyba sytuacja, żeby podniesienie podatku "zrobiło dobrze" komukolwiek. Chociaż jako chwyt socjotechniczny taka deklaracja szefa PIS sprawdzi się pewnie dobrze.

ZOBACZ WSZYSTKIE (3)

WYBRANE DLA CIEBIE



BĄDŹ NA BIEŻĄCO

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 10756

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 397 662

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane