REKLAMA
REKLAMA

Podatek od handlu detalicznego - kto ile może zapłacić

Autor: www.dlahandlu.pl 28 maja 2015 10:30

Podatek od handlu detalicznego - kto ile może zapłacić fot. shutterstock

Prawo i Sprawiedliwość w projekcie ustawy o podatku od handlu detalicznego (wrzesień 2012 r.) definiuje kwartalne stawki podatku w następujący sposób: przy podstawie opodatkowania (czyli obrotach w danym kwartale) wynoszącej od ponad 2 mln zł do 4 mln zł sieci miałyby zapłacić 0,5 proc. nadwyżki (od ponad 2 000 000 zł); przy obrotach od ponad 4 do 10 mln zł podatek wynosiłby 10 000 zł oraz 1,5 proc. nadwyżki (od ponad 4 mln zł); natomiast przy podstawie ponad 10 mln zł podatek to 100 000 zł oraz 2 proc. nadwyżki (od ponad 10 000 000 zł).

REKLAMA

Zwolnienie od podatku byłoby możliwe u podatników, których wartość dostaw opodatkowanych nie przekroczyła łącznie w danym kwartale kwoty 2 000 000 zł.

Podstawą opodatkowania byłby obrót, rozumiany jako kwota należna z tytułu dostawy towarów pomniejszona o kwotę należnego podatku VAT.

Podatek od handlu detalicznego miałby być płacony w okresach kwartalnych. Podatnicy będą zobowiązani składać w urzędzie skarbowym deklaracje podatkowe za okresy kwartalne w terminie do ostatniego dnia miesiąca następującego po każdym kolejnym kwartale.

Projekt definiuje w ustawie obiekty handlowe jako budynki o powierzchni sprzedaży przekraczającej 250 mkw.

W projekcie znalazł się też zapis mówiący, że podatek od handlu detalicznego stanowi w równych częściach dochód budżetu państwa oraz dochód gmin. Dochód przypadający na daną gminę stanowić będzie połowę należnego podatku od handlu detalicznego z tytułu opodatkowanych transakcji realizowanych w obiektach handlowych zlokalizowanych na jej terenie.

Zdaniem analityków banku Espirito Santo Investment Bank kluczowe dla dużych sieci handlowych w Polsce będą wrześniowe wybory – potencjalne wprowadzenie podatku zależeć będzie od koalicji partii rządzącej.

Należy zaznaczyć, że polski prezydent może zawetować i zaproponować nowe przepisy prawne, ale nie ma bezpośredniego wpływu na podatki.

Analitycy podkreślają, że z pewnością mniej negatywnym scenariuszem dla dużych detalistów jak Biedronka byłaby sytuacja, gdyby nie wprowadzono repliki podatku takiego jak na Węgrzech.

Gdyby natomiast doszło do wprowadzenia podatku proponowanego w 2012 r. (2 proc. dla największych detalistów) wielkie sieci byłyby w stanie „wytrzymać wyższe koszty” i utrzymać swoją zyskowność. Marża brutto pomiędzy dużymi detalistami a małymi sklepami jest dużo większa niż 2 proc., więc pozostawia to wiele miejsca dużym sklepom na utrzymanie swojej pozycji rynkowej nawet gdyby ich przewaga cenowa spadła o 2 proc.

Jak już wczoraj pisaliśmy, gdyby przyjąć, że maksymalna stawka podatku wynosiłaby 6 proc. (jak na Węgrzech), to wpływ takiego rozwiązania na Biedronkę mógłby być znaczny, ze względu na fakt, że Biedronka jest liderem rynku z udziałem w wysokości 16 proc. czyli trzykrotnie więcej niż wynosi udział kolejnego gracza w rynku. Według szacunków analityków zrobionych na podstawie przychodów z 2014, średnia stopa podatku od sprzedaży w Biedronce wynosiłaby 4,2%, jak obecnie w przypadku Tesco na Węgrzech, ale już 2. na liście największych sprzedawców - Lidl zapłaciłby jedynie 1,5%, a 3. na liście największych sieci detalicznych - Tesco Polska zapłaciłoby 1,4 %. Mając na uwadze, że Biedronka nie byłaby w stanie przerzucić na klientów końcowych kosztów każdego procenta podatku od obrotu, trzeba założyć, że wpływ tego obciążenia odbiłby się zmianą wyceny kursy Jeronimo Martins w postaci - 1 euro/akcję.

 

  • Marta 2015-05-29 14:18:26

    Wyłowione z sieci.Rząd zataił czyja to zasługa. Sobie przypisali sukces Kaczyńskiego.

    Cytuję :



    Przeszliśmy przez kryzys suchą stopą, ruchy Jacka Rostowskiego uratowały Polskę przed tym, co działo się w Grecji czy Irlandii, a pomysły i recepty opozycji były skandaliczne i absurdalne. Tak brzmi oficjalna wykładnia Platformy Obywatelskiej, jeśli chodzi o walkę polskiej gospodarki z kryzysem.Tymczasem jeden z najbardziej zaufanych ludzi premiera Tuska, szef Rady Gospodarczej przy premierze, a także kandydat na kolejne stanowiska komisarzy w Brukseli - Jan Krzysztof Bielecki uważa, że podziękowania należy słać… Jarosławowi Kaczyńskiemu i Zycie Gilowskiej.W 2006 roku rząd Jarosława Kaczyńskiego zdecydował o obniżeniu stawek podatku dochodowego z 40% na 32% i z 30% na 18%. Te zmiany weszły w życie od 2009 roku. W 2007 roku obniżyli też składkę rentową z 13% na 10%. Te zmiany dały istotny impuls prorozwojowy dla gospodarki— pisze Bielecki w raporcie firmy doradczej EY Polska pt. „System stworzony od podstaw - czyli prawdziwa historia 25-lecia polskich podatków”, na który zwraca uwagę serwis niezalezna.pl.Przyjaciel Tuska dodaje, że obniżka podatków wprowadzona przez rząd Jarosława Kaczyńskiego okazała się „bardzo korzystna dla Polski w momencie gwałtownego kryzysu, który miał miejsce na świecie w 2008 roku” i „przyczyniła się do tego, że Polska nie pogrążyła się w recesji”.Szok i niedowierzanie! To pisowski rząd potrafił zrobić coś dobrego? I to ta zdrajczyni Gilowska? Panie premierze, proszę postawić do pionu pańskich współpracowników. Takie analizy ocierają się o dywersję!

  • PK 2015-05-28 12:15:02

    Są podatki lepsze i gorsze. Proste+niskie=ściągalne. Zatem ryczałtowy dla osób fizycznych będzie lepszy niż dochodowy. Jeśli mamy problem z "korporacjami" należy zakazać podwójnego holidingu. Oba te rozwiązania są w projekcie UPR z pocz. lat 90. sic! ale, co z tego miałyby elity?! a może raczej, czego by nie miały! dlatego takie rozwiązania są passe!

ZOBACZ WSZYSTKIE (2)

WYBRANE DLA CIEBIE


REKLAMA
REKLAMA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

REKLAMA

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 13520

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 999781

POLECANE OFERTY

Ilość aktualnych ofert: 397 664

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane
REKLAMA