Pracownicy Biedronek protestami chcą walczyć o wyższe zatrudnienie w sklepach

Autor: dlahandlu.pl 18 września 2014 10:43

Pracownicy Biedronek protestami chcą walczyć o wyższe zatrudnienie w sklepach

- Prawa pracowników nie są respektowane, a działalność związków jest utrudniana. Pracownikom chodzi przede wszystkim o wyższe płace, uzupełnienie kadry w sklepach i poszanowanie ich praw. Nie chcemy rozmawiać z pośrednikami, o naszej sytuacji chcemy pomówić bezpośrednio z zarządzającym Biedronką Pedro Pereirą da Silva. Jeśli spotkanie to nie dojdzie do skutku, będziemy pikietować - mówi w rozmowie z portalem dlahandlu.pl Robert Jacyno, wiceprzewodniczący "Solidarności" w Biedronce.

- Wielkokrotnie informowaliśmy o problemach z grafikiem, który jest zmienany z dnia na dzień, braku możliwości załatwienia przez pracowników prywatnych spraw w czasie wolnym - nie mogą nic zaplanować, bo może się okazać, że będą musieli przyjść do pracy. Pracownicy często nie mogą nawet skorzystać z przysługujących im przerw, bo wzywają ich obowiązki. Obsada sklepów i magazynów jest po prostu niewystarczająca - mówi Robert Jacyno.

- Nasze postulaty przedstawialiśmy wielokrotnie na spotkaniach z Katarzyną Strugalską, odpowiedzialną w firmie za relacje z pracownikami. Niestety, nie zaproponowano żadnych konstruktywnych rozwiązań, dlatego chcemy rozmawiać bezpośrednio z zarządem. Podejrzewamy, że do prezesa nie dochodzą wszystkie informacje od pracowników, chcemy mu osobiście opowiedzieć o naszej sytuacji - dodaje Jacyno.

Mówi też, że działalność związków często utrudnia kierownictwo sklepów. - Nie możemy dotrzeć do wszystkich pracowników. Bywa, że nasze broszury informacyjne są konfiskowane. Rozważamy złożenie skargi do Międzynarodowej Organizacji Pracy (ustawa o związkach zawodowych) - dodaje Jacyno.

Jeronimo Martins Polska odrzuca te zarzuty. Oto treść oświadczenia przysłanego do naszej redakcji:

"Nasza firma od lat podejmuje szereg działań, mających na celu stworzenie najlepszego środowiska pracy w branży. Ze względu na skalę prowadzonej działalności (największy prywatny pracodawca w Polsce) wdrożyliśmy rozwiązania, mające charakter systemowy. Ich zadaniem jest zagwarantowanie każdemu pracownikowi możliwości zgłaszania ewentualnych nieprawidłowości, a ze strony firmy podejmowanie działań prowadzących do ich natychmiastowego wyeliminowania.

Stanowczo odrzucamy zatem stawiane nam zarzuty we wspomnianych artykułach, w tym również te przedstawione jako cytaty przedstawicieli związków zawodowych. Zwracamy także uwagę na fakt, iż przywoływane rzekome naruszenia praw pracowniczych i zasad BHP nie zostały sprecyzowane w żaden sposób, do jakich konkretnie wydarzeń tego typu się odnoszą. Ponadto podkreślamy, że forma opublikowanych artykułów, w szczególności tytuł jednej z publikacji „Horror w Biedronkach. Pracownicy wyjdą na ulice?" nie wskazują na chęć pokazania faktów, tylko stanowią próbę sztucznego wzbudzenia zainteresowania ze strony opinii publicznej, eliminując możliwość obiektywnej oceny rzeczywistego stanu rzeczy przez czytelnika.Podkreślamy, że wypracowywana przez lata polityka pracownicza w naszej firmie oparta jest na zasadzie otwartego dialogu i szacunku, zarówno z pracownikami, jak i przedstawicielami Związków Zawodowych.

  • Fb-stopDyskontom 2014-09-21 13:03:14

    Norma... Dlaczego w tym kraju nikt nie myśli o Polakach, o tym co rodzime i faktycznie przynosi źródła dochodu? Dlaczego nie potrafimy zadbać o nas samych i nasze dzieci? Dobrze, że, tworzą się patriotyczne inicjatywy jak np. ta (i oby jak najwięcej) fb .com/stopDyskontom

  • b prac. marketu 2014-09-19 04:29:24

    Nareszcie szkoda że duże sieci (Lidl-Tesko-Macro-Selgros) i inne nie połączą sił. Toby wówczas "najwięksi pracodawcy-najwięksi wyzyskiwacze" tak nie podskakiwali i bezkarnie łamali prawo pracy z którego kpią. Te ich stanowisko dyrektora d/s pracowniczych jest niczym innym jak etatem dla prawnika żeby skutecznie omijać prawo pracy a zachodni menadżerowie nie musieli stawać przed sądami i rekami naszych menadżerów i kadry kierowniczej trochę lepiej opłacanej robią co chcą. Na zachodzie za takie pieniądze żaden pracownik nie podjął by się racy w markecie i w takich warunkach!!!Np. w Niemczech maja po 8-10 euro/h a u nas 5-7 brutto/h i za 1 godzin lub 6 ale na 1/8 co odbija się na wysłudze lat pracy w przyszłości!!! Na co czekacie połączcie siły przecież Oni od razu z dnia na dzień nie zamkną te swoje tysiące blaszaków i nie przeniosą je w inne miejsce bo takiego durnego rządu do wyzysku kolonialnego z niewolnikami pracy tak szybko nie znajda w Europie Przecież nadal sieci zapowiadają i ochoczo budują kolejne markety.

    Dopóki zachodnie markety nie zaczną przestrzegać prawa i płacić godziwie a same zmuszone zostaną do płacenia podatku od dochodów tak długo będzie ten syf. W tym pomaga im kure...POHiD!!!!.Narodzie pracowniczy obudź się. TU POTRZEBNY JEST PROTEST TAKI JAK NA WYBRZEŻU ZA DAWNYCH LAT 80/90 SOLIDARNOŚCI - RADOM-GDAŃSK

  • Polak 2014-09-18 20:09:44

    Portugalczycy mają w nawyku posiadanie kolonii teraz mają taką kolonię niewolniczą w Polsce. Po za tym każą płacić dostawcom za półki ,spóźnione dostawy, reklamy, logistykę i opakowania. To ogromna maszynka do pieniędzy wspierająca Fundację Lecha Wałęsy ,drużynę narodową oraz płacąca ogromne pieniądze na reklamy. Potężny kartel o ogromnych wpływach i ogromnych pieniądzach .Jak kolonia się wyekspoatuje to zawsze zostały sklepy w Kolumbii (sieć Ara)

ZOBACZ WSZYSTKIE (7)

WYBRANE DLA CIEBIE



BĄDŹ NA BIEŻĄCO

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 10794

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 397 662

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane