Pracownicy handlu walczą o wzrost zatrudnienia

Autor: Solidarność, dlahandlu.pl 10 września 2014 09:15

Ok. 700 osób pikietowało 9 września przed siedzibą zarządu spółki Lidl Polska w Tarnowie Podgórnym. Solidarność domaga się poprawy warunków pracy w sklepach i centrach dystrybucyjnych należących do tej sieci handlowej oraz przywrócenia do pracy zwolnionych działaczy związkowych.

Podczas trwania akcji protestacyjnej szef handlowej Solidarności mówił m.in. o podwójnych standardach traktowania pracowników w Lidl. Przekonywał, że w Niemczech skąd pochodzi ta sieć handlowa są oni traktowani nieporównywalnie lepiej niż w Polsce. - Stosunek kosztów osobowych do obrotów sklepów jest u nas ok. 3 razy mniejszy, niż w Niemczech. Polscy pracownicy przynoszą koncernowi gigantyczne zyski, ale ich wynagrodzenia są kilkakrotnie niższe od tych w Niemczech. Z kolei ceny wielu produktów w sklepach u nas i na Zachodzie są porównywalne - podkreślał Alfred Bujara, przewodniczący Sekretariatu Krajowego Banków Handlu i Ubezpieczeń NSZZ Solidarność

Podczas pikiety protestujący wręczyli przedstawicielom zarządu spółki petycję z postulatami. - Odebrały ją od nas osoby nie mające umocowań do negocjacji ze związkami zawodowymi. Uzyskaliśmy jednak zapewnienie, że zostanie ona przekazana członkom zarządu sieci - mówi przewodniczący.

Handlowa Solidarność zarzuca kierownictwu polskiego oddziału sieci Lidl brak woli podjęcia rzeczywistego dialogu ze stroną społeczną oraz żąda przywrócenia do pracy działaczy związkowych, którzy w ocenie „S" zostali zwolnieni niezgodnie z prawem. W grudniu ubiełego roku, 11 miesięcy po powstaniu w Lidlu organizacji związkowej, jej przewodnicząca Justyna Chrapowicz oraz jej zastępca Artur Szuszkiewicz otrzymali wypowiedzenia z pracy. Sprawa ta została skierowana do sądu pracy.

Jednym z postulatów Solidarności w Lidl jest również zwiększenie stanu zatrudnienia. Jak podkreślają związkowcy pracowników w sklepach i centrach dystrybucyjnych jest za mało, a zakres ich obowiązków jest stale poszerzany. - Pracownik musi robić wszystko na raz. M.in. obsługiwać klientów na kasie, układać towar na półkach, uzupełniać braki, a w międzyczasie wypiekać pieczywo w sklepowym piecu. To praca ponad siły - przekonuje Alfred Bujara.

Pracownicy Lidla skarżą się również na to, że są zatrudniani na czas określony i w niepełnym wymiarze godzin. - Podczas naszych wcześniejszych protestów, Lid chwalił się, że podniósł płace w swoich sklepach i teraz na „dzień dobry" pracownik zarabia tam ponad 2 tys. brutto. Co z tego skoro pracownicy są zatrudniani na niepełny etat i zamiast tych 2 tys. dostają np. 1300 zł brutto - wskazuje Alfred Bujara.

Podobał się artykuł? Podziel się!
  • pracownik marketu 2014-09-10 15:45:54

    Panie chomik. Wszystko się samo robi hehe. Automatyczne zamówienia przynoszą efekty: albo są braki towaru albo towar paletami wyjeżdża do wyrzucenia, nic nie zastąpi człowieka w tej kwestii, chyba że mówimy o zamawianiu gwoździ a nie żywności z krótkimi terminami przydatności. Tak się dzieje w każdym markecie. Dobrze, że ktoś to nagłaśnia, bo wyzysk jest niesamowity w każdym markecie bez wyjątku.

  • b prac. marketu 2014-09-10 15:12:35

    panie chomik to niech pan zatrudni się np. w Leclerku lub innym blaszaku zagranicznej sieci!

    Zobaczy pan wówczas na czym polega tam korzystanie z postępu cywilizacyjnego. To co teraz i do czego zmierzają pracodawcy sieci to właśnie cofa nas w postępie i stawia nas w szeregu kraj gdzie panuje wyzysk kolonialny!!!.Popracuj pan na kasie, w między czasie wyskocz poukładać towar w póły a jeszcze zrób porządek na magazynie i to wszystko za 3/4 etatu (co pomniejsza w przyszłości wysługę lat i wysokość przyszłej emerytury) na tz umowie śmieciowej. Owszem prac. marketu może zastąpić prac. agencji w ekspozycji, obsłudze, utrzymaniu porządku ale za 5 zł na godzinę!!!. ZAPRASZAM PANIE CHOMIK!!!! właściciele marketów czekają na takich durni jak Pan.

  • chomik_alfred 2014-09-10 09:59:55

    Związkowcy blokują postęp. Od 2005 roku minęło już niemal 10 lat i od tego czasu poprawiły się systemy informatyczne, mniej pracy wykonywane jest ręcznie, stąd też mniejsze zapotrzebowanie na pracowników. W tym momencie pracownicy są potrzebni tam, gdzie to naprawdę niezbędne.



    Przykładowo - zamówienia towaru często robione są automatycznie - nie potrzeba ludzi do ich składania. Kasy obsługiwane są przez klientów - na 6 kas potrzebny jest 1 nadzorujący - potrzeba mniej kasjerów. Pojawiły się wyspecjalizowane firmy, weryfikujące np. ekspozycję na sklepie - to one zatrudniają ludzi, a nie markety. Itp., itd., etc.

ZOBACZ WSZYSTKIE (3)

WYBRANE DLA CIEBIE



BĄDŹ NA BIEŻĄCO

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 10971

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 397 662

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane