REKLAMA
REKLAMA

Prezes Asseco zachęca do patriotyzmu gospodarczego

Autor: bankier.pl 13 marca 2016 13:08

Podczas debaty dotyczącej przyszłości polskiego rynku kapitałowego, w ramach XVI Konferencji Izby Domów Maklerskich, Adam Góral, prezes Asseco Poland przekonywał, że warto jest być patriotą gospodarczym - czytamy w bankier.pl

REKLAMA

Prezes Asseco jest zagorzałym zwolennikiem patriotyzmu gospodarczego, czyli płacenia podatków w swoim kraju; wyboru Polaka, jeżeli istnieje taka możliwość i wzajemną pomoc. Spójrzmy na Izraelczyków, którzy po prostu w biznesie idą swoimi śladami. Pomimo różnic, np. w poglądach politycznych, potrafią się w kwestii finansowej dogadać – oświadczył prezes.

- Przykładowo, ja w biznesie, gdzie wiele spraw jest nieprzewidywalnych, wolę rozmawiać z Polakiem. Izraelczycy takie podejście rozumieją i musimy się od nich tego uczyć. Myśmy tego w Polsce ze względu na biedę przez 20 lat nie robili - stwierdził prezes Asseco.

- Nie mówię tego wszystkiego w kontekście „musisz”. Myśl o Polakach, jeżeli możesz, polska oferta jest podobna do zagranicznej, wybierz Polaka – dodał Góral, przestrzegając przed ślepym patriotyzmem.

Prezes Asseco zaznaczył, że patriotą gospodarczym można być na wielu płaszczyznach. Jest to możliwe nawet podczas pracy w zagranicznej korporacji. – Taka osoba bez przerwy powinna w swojej pracy myśleć, jak wciągnąć swoją korporację w zainwestowanie pieniędzy w Polsce – ocenił. 

W kontekście patriotyzmu gospodarczego Góral nawiązał również do czasów transformacji ustrojowej. - Ja byłem przeciwnikiem prywatyzacji bez polskiego kapitału. Od 25 lat głoszę ten sam pogląd. Wiedziałem, że jeżeli wszystko sprzedamy, tak jak np. w pewnym momencie zrobili to Słowacy, to staniemy się krajem zależnym. Zawsze wolałem, żeby to zostawało w polskich rękach, bo uważam, że kapitał ma narodowość – powiedział Góral, podkreślając jednak, że nie jet wrogiem obcego kapitału.

Konrad Raczkowski, kolejny panelista uzpełnił wywód prezesa o obserwację poczynioną w Norwegii.

– W czasie jednej z wizyt w Norwegii poznałem historię likwidacji jednego niemieckiego sklepu. Zniknął on z mapy po ledwie pół roku funkcjonowania, bo brakowało klientów. Gdy zapytałem Norwegów, dlaczego jeżdżą kilkanaście kilometrów do innego sklepu, zamiast kupować w tym niemieckim, odpowiedzieli, że problemem nie jest to, iż ten sklep jest niemiecki. Problem polega na tym, że sklep nie jest norweski. Później na tym samym miejscu wybudowała się norweska sieciówka Kiwi i tętniła ona życiem. To pokazuje, że Norwedzy w pierwszej kolejności promują „swojego”, bo wiedzą, że on swoje pieniądze zainwestuje także w norweskie produkty – powiedział Raczkowski - czytamy w bankier.pl


WYBRANE DLA CIEBIE


REKLAMA
REKLAMA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

REKLAMA

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 12720

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 397 663

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane
REKLAMA