Producentom chipsów i napojów gazowanych odpadnie jeden z kanałów sprzedaży

Autor: gazeta.pl 5 lutego 2014 14:21

Rząd pozytywnie zaopiniował poselski projekt ustawy, mającej wyeliminować ze szkół sprzedaż "śmieciowego jedzenia", m.in. słonych przekąsek i napojów gazowanych. Rozwiązanie to ma pomóc w walce z nadwagą i otyłością wśród dzieci i młodzieży - czytamy w gazeta.pl

Mminister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział, że ministrowie jednogłośnie pozytywnie zaopiniowali projekt zgłoszony przez PSL. Zaznaczył, że teraz liczy na jak najszybsze przyjęcie projektu przez Sejm.

Na mocy ustawy zakazana byłaby w placówkach edukacyjno-oświatowych sprzedaż m.in. chipsów oraz wysoko słodzonych napojów.

PSL chce, by zakazem objęte były szkoły, przedszkola oraz placówki opiekuńczo-wychowawcze. Szef klubu PSL Jan Bury wyjaśnił, że chodzi o 40 tys. placówek, w których uczy się ok. 4,5 mln dzieci i młodzieży.

W myśl projektu zakazana byłaby sprzedaż żywności o takiej zawartości nasyconych kwasów tłuszczowych, soli i cukru, które spożywane w nadmiarze mogą być przyczyną wielu przewlekłych chorób dietozależnych. Chodzi m.in. o niektóre ciastka, produkty mleczne i zbożowe, dżemy i marmolady, a także napoje gazowane i niegazowane oraz energetyzujące, przekąski, produkty typu fast food i instant.

Produktów takich nie można byłoby też reklamować, prezentować i promować na terenie szkoły i w jej otoczeniu.

W przypadku naruszenia zakazu sprzedaży lub podawania ww. produktów, dyrektor placówki oświatowej ma mieć prawo do rozwiązania umowy z podmiotem handlowym - bez zachowania terminów wypowiedzenia i odszkodowania.

Projekt zobowiązuje też ministra zdrowia do przedstawiania Sejmowi raz na dwa lata szczegółowego sprawozdania z realizacji ustawy, a zwłaszcza informowania o liczbie naruszeń jej przepisów. Według komunikatu CIR przed uchwaleniem ustawy konieczne będzie dostosowanie projektu do obowiązującego prawa, a zwłaszcza prawodawstwa Unii Europejskiej.

Rząd nie popiera z kolei propozycji, by zakazana była sprzedaż produktów mlecznych o podwyższonej zawartości cukru.

Podobał się artykuł? Podziel się!
  • Anusz 2014-02-07 15:50:32

    Można tę zmianę rozumieć zarówno w pozytywnym jak i negatywnym świetle. Dzieci są zewsząd atakowane przez reklamodawców i przedsiębiorców swoimi produktami. Ich posiłki mają być utożsamione z określonym schematem, "zdrowa przekąska" "pyszne dla dzieci" kolorowa i plastyczna forma w jakiej to otrzymują nieświadomie ich ku temu prowadzi. A odpowiedzialność za to ponoszą oczywiście rodzice.



    To w jaki sposób przygotowywane są posiłki, jak są nagradzane, czy przekąski i słodycze są dla nich elementem czy już częścią diety. Bez odpowiedniego wychowania i zbudowanym w ten sposób przeświadczeniu o tym co i jak jeść ciężko później oczekiwać odpowiedzialności od szkoły.



    Zakaz w pewnym sensie jest dobry, pozwoli uniknąć reklamowania, promowania niezdrowego jedzenia. Dzieci nie będą miały na wyciągnięcie ręki nietreściwego pożywienia. Nie mniej jego brak nie znaczy iż pozwoli im tego uniknąć. Po szkole mogą za zgromadzone kieszonkowe zakupić sobie potrzebujące słodkości. Warto też zwrócić uwagę na kwestię zajęć sportowych. Jest dość sporą tendencją do ich unikania i nie rzadko nagminnego korzystania z zwolnień lekarskich. Często za przyzwoleniem rodziców. Temat ten niestety tylko poruszony i nadawałby się na kolejną dyskusję o szkole i jej "kondycji".

  • rodzic 2 2014-02-06 14:55:34

    Kolejna totalna bzdura. Przysłowiowe "dwie łyżeczki cukru" w napojach są bardziej szkodliwe niż "dwie łyżeczki cukru w jogurcie ???



    Jedynym efektem zmian będzie to, że dziecko mając dwa złote już nie kupi sobie nic ! Będzie głodne więc szczupłe.



    Kanapki z szynką naszprycowaną chemikaliami mają być zdrowsze niż słodki napój gazowany ? Dlaczego wprowadzono możliwość nie wymieniania chemikaliów dodawanych do jedzenia jeżeli są na niektórych listach dopuszczających produkty do stosowania ?

    A może by naprawdę zadbać o zdrowie dzieci i zakazać stosowania wszelkich produktów zawierających glutaminian ze szkół ?



    Znowu ukrywa się prawdziwy problem. Problemem jest likwidacja szkolnych stołówek - obecnie w niektórych szkołach (znam przykłady z Krakowa) za obiad trzeba zapłacić 14-18 zł !



    Zdrowe żywienie to edukacja powodująca, że dzieci będą wybierać jedzenie zdrowe, a nie fast foody, czy inne świństwa - a nie wprowadzanie zakazów.



    Przepis jasno chce wyeliminować pewne grupy produktów zastępując je innymi droższymi, ale tak naprawdę tak samo szkodliwymi.





  • rodzic 2014-02-06 07:58:40

    DLACZEGO ZAMYKA SIĘ STOŁÓWKI SZKOLNE I WPROWADZA JEDZENIE OD FIRM CATERINGOWYCH??!!!

    TU JEST BŁĄD!!!

    POSIŁKI POWINNY BYĆ PRZYGOTOWYWANE PRZEZ SZKOLNYCH KUCHARZY NA MIEJSCU!!!

    A NIE OSZUKUJMY SIĘ BO JEDZENIE Z WIELU FIRM CATERINGOWYCH POZOSTAWIA WIELE DO ŻYCZENIA!!!

    TRZEBA REAKTYWOWAĆ SZKOLNE STOŁÓWKI I DAĆ NASZYM DZIECIOM MOŻLIWOŚĆ SPOŻYWANIA ZDROWYCH POSIŁKÓW!!!

ZOBACZ WSZYSTKIE (3)

WYBRANE DLA CIEBIE



BĄDŹ NA BIEŻĄCO

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 10380

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 397 662

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane