Sobota, 19 kwietnia 2014 r.
dlahandlu.pl  |  28-05-2012, 11:45
Przyłączenie do sieci pozwala zwiększyć ruch w sklepie
Rozmowa z Katarzyną Bogal, właścicielką jednego ze sklepów sieci Nasze Sklepy Avita w Krakowie przy ul. Topolowej

Co skłoniło panią do podjęcia współpracy z siecią Nasze Sklepy Avita?

Własny sklep prowadzę od kilku lat, choć właściwie z handlem jestem związana znacznie dłużej. I jak powszechnie wiadomo, w tej branży raz jest lepiej, a raz gorzej. U nas było podobnie. Z początku wszystko ładnie się rozkręciło, a jako że jesteśmy jednym z nielicznych sklepów w okolicy to i klientów nam nie brakowało. Towar zamieniał się w zysk - zysk w towar, więc wszyscy byliśmy zadowoleni. Później znienacka dopadł nas kryzys. Studenci się wyprowadzali, co znacznie odbiło się na utargach. Byłam naprawdę bliska załamania. Myślałam, że to już koniec.
Któregoś dnia znajomy, który wstąpił do Avity, polecił mi nawiązanie współpracy. Stwierdziłam, że to może być nasza ostatnia deska ratunku. W podjęciu decyzji w dużej mierze pomogli mi również dyrektorzy działu handlowego, którzy "od a do z" przedstawili mi warunki współpracy i korzyści z nich płynące. Długo się nie zastanawiałam. I oto jesteśmy.

Jakie są największe trudności w rozwoju tego biznesu?

Naprawdę wiele czynników wpływających na rozwój tego typu biznesu, można by nazwać trudnymi. Oczywiście dopóki człowiek się wszystkiego nie nauczy. Myślę, że bardzo istotna dla rozwoju jest dobra reklama i umiejętność przyciągnięcia klienta czymś szczególnym. To z pewnością sprawiało nam sporo trudności.

Czy były jakieś wątpliwości w podjęciu decyzji?

Oczywiście. Wątpliwości są zawsze, tyle że wynikają z niewiedzy o tym co będzie dalej. Czy klienci na pewno będą zadowoleni, czy zwiększy się ich ilość, czy podoła się temu wszystkiemu...

Proszę powiedzieć, jak reagowała pani na pierwsze informacje o tym, jakie nastąpią zmiany po przejściu pod logo sieci Avita? Mam tutaj na myśli chociażby program SEIHO, nowe szyldy, oprawę graficzną czy ogólny wygląd sklepu.

Oj, nie ukrywam, że było trochę strachu. Nasz sklep mieści się w okolicy, gdzie dominują szarości, więc tak intensywna zieleń mogła być szokiem dla wielu okolicznych mieszkańców. Nie wiedziałam do końca, jakich reakcji mamy się spodziewać. Natomiast jeśli chodzi o naukę korzystania z nowego programu, to dopiero był szok! Nie byłam wcześniej tak 'skomputeryzowana', więc wydawało mi się to wszystko czarną magią. Do dziś zdarza nam się popełnić jakieś gafy, ale dzięki temu wciąż się uczymy.

Krąży powszechna opinia, że przyłączające się sklepy notują zwiększony ruch klientów oraz lepszy obrót towarami. Czy pani również podziela tą opinię?

Owszem, podzielam. Nasze utargi znacznie się zwiększyły. Sklep praktycznie cały czas jest zatowarowany, a klienci są bardziej zadowoleni.

Plany na przyszłość?

Wolałabym niczego nie zapeszać, ale kto wie... Może kiedyś otworzymy kolejny sklep...

 

WIĘCEJ INFORMACJI: Katarzyna Bogal RSS Avita RSS franczyza RSS

POLECAMY W SERWISACH