REKLAMA
REKLAMA

Szefowie sieci handlowych: Polski konsument rządzi handlem

Autor: wyborcza.biz 15 maja 2013 09:44

Szefowie sieci handlowych: Polski konsument rządzi handlem

Klient znowu stał się "panem". Ma bardzo duży wpływ na to, co się dzieje, firmy znów stawiają go w centrum uwagi. - Polski konsument ma decydujący wpływ na to, w jaki sposób sklepy kształtują swoją politykę. Dla klientów liczą się niskie ceny, królują przemyślane zakupy, a wszystko wynika z niepewności o jutro i złych nastrojów - mówili eksperci i przedstawiciele sieci handlowych podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, cytowani przez wyborcza.biz.

REKLAMA
Nie jest dobrze - tak najkrócej można podsumować aktualne nastroje polskich konsumentów. - Są na najniższym poziomie od pięciu lat. Jeszcze cztery lata temu polscy konsumenci byli bardziej optymistyczni niż inne narody w Europie, dziś są znacznie poniżej średniej - mówi Michał Madej, dyrektor agencji badawczej Nielsen. - Wcześniej przeciętny Kowalski nie zauważał wzrostu cen, teraz jego dochody nie rosną, rośnie za to bezrobocie i obawy o pracę. To skłoniło Polaków do bardziej przemyślanych zakupów. Konsument chce dziś oszczędzać na ubraniach, rozrywce poza domem i produktach spożywczych. Jest coraz bardziej wymagający i oszczędny, ale z drugiej strony otwarty na poszukiwania nowych produktów spełniających jego wymagania - dodaje Madej. I na dowód przytacza badania - jeszcze dwa lata temu tylko 13 proc. konsumentów lubiło próbować nowych produktów, dziś ten odsetek wzrósł do 25 proc.
- Cena stała się podstawowym kryterium wyboru sklepu dla przynajmniej 80 proc. klientów. To zwiększa presję na sklepy i producentów, bo koszt wyprodukowania kawy Jacobs i kawy marki Tesco jest taki sam, różnica jest tylko w marży - komentuje Ryszard Tomaszewski, prezes Tesco.
Ma to też dobre strony - klient znowu stał się "panem". - Ostatnie wydarzenia związane z platformą NC+ pokazują, że polski konsument jest w stanie nawet zwolnić członków zarządu spółki. Ma bardzo duży wpływ na to, co się dzieje, firmy znów stawiają go w centrum uwagi - tłumaczył Madej.
- Klient stał się "smart". Myśli i doskonale planuje zakupy - ponad 90 proc. klientów chodzi do sklepu z przygotowaną listą rzeczy do kupienia. I nie jest to jeden sklep - regularnie dostaje cztery-pięć gazetek promocyjnych i po ich dokładnym przestudiowaniu decyduje, dokąd powinien się udać - mówi Tomaszewski. A to sprawiło, że tak naprawdę to klient rządzi ofertą sklepu. - Produkty marki własnej Tesco w naszych sklepach stanowią obecnie kilkanaście procent całego asortymentu, a wartość ta rośnie o 2-3 proc. w skali roku.
Ile osiągnie? To zależy tylko od konsumentów. W Wielkiej Brytanii ten poziom wynosi 50 proc. - mówi Tomaszewski i dodaje. - Chylę czoła przed naszymi producentami, bo jakość produktów marki własnej zwiększyła się znacząco w ostatnich latach. A klienci już dziś wiedzą, że jeśli jakość towaru jest podobna, to nie ma sensu płacić za ładniejsze opakowanie albo znaną nazwę - twierdzi prezes Tesco.
Zmiany widać nawet w małych miejscowościach i na wsiach. - Obserwujemy duży wzrost marek własnych nawet w małych sklepikach i jest to trend, który obecnie obowiązuje w handlu - komentuje Jan Sałata, wiceprezes zarządu Polskiej Sieci Handlowej Nasz Sklep.
- Na obniżanie cen wpływa też ogromna konsolidacja rynku. I nie chodzi mi tu o Auchan przejmujący Real, tylko małe sklepiki, które łączą się choćby na zasadach franczyzy. A to oznacza konkretne oszczędności, cięcie kosztów, a w rezultacie niższe ceny - komentuje Andrzej Maria Faliński, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.
Postawienie na cenę jako główne kryterium wyboru sklepu sprawiło, że lojalność klientów wobec sieci handlowych stała się dużym problemem. - Można nawet powiedzieć, że polscy konsumenci są bardziej związani z konkretnymi markami produktów niż z sieciami, w których je kupują. To ewenement - mówi Krzysztof Pawiński, prezes Grupy Maspex. Ale i on trochę narzeka. - Zmiany w preferencjach konsumentów sprawiły, że znacząco wydłużył się cykl wprowadzania nowych produktów na rynek. Kiedyś wiedziałem po sześciu tygodniach, czy dany produkt się sprawdził, czy trzeba go ściągać ze sklepowych półek. Dziś na odpowiednie efekty trzeba czekać nawet trzy lata. My jako duży gracz możemy sobie na to pozwolić, ale wielu mniejszych producentów nie ma szans w tym wyścigu, bo brakuje im pieniędzy i cierpliwości - komentuje Pawiński.
Paneliści byli zgodni, że tradycyjny handel czekają duże zmiany. - Niektóre produkty w ogóle przestaną być eksponowane w tradycyjnych sklepach. Zmieni się też kanał dystrybucji żywności. Rok temu Tesco stworzyło sklep internetowy, który dziś jest dostępny dla 18 proc. mieszkańców Polski. Chcemy podwoić tę liczbę do końca tego roku - zadeklarował Ryszard Tomaszewski, według którego internetowy sklep Tesco to duży sukces. - Już teraz mamy sklepy, w których 20-30 proc. przychodów pochodzi z zamówień składanych przez internet - powiedział. A przy tym trzeba pamiętać, że dochody z e-handlu to ciągle tylko znikomy procent przychodów sieci handlowych - obecnie stanowi on jedynie 3 proc. przychodów z handlu, podczas gdy na przykład w Wielkiej Brytanii ten odsetek jest prawie trzy razy większy.
  • b. prac sieci spec. HACCP 2013-05-17 05:49:24

    Nareście żeby tak też powrócił rynek pracownika toby może w polsce wróciły dobre czasy. Człowiek miałby pracę i kupował co chciał. A tak nie ma pracy to niema to nie sięgamy po papu.

    I to jest zmartwienie sprzedających, że klient sięga po tańsze, co za debile w tym POHiD-zie !!!!!!

ZOBACZ WSZYSTKIE (1)

WYBRANE DLA CIEBIE


REKLAMA
REKLAMA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

REKLAMA

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 13616

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 999781

POLECANE OFERTY

Ilość aktualnych ofert: 397 664

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane
REKLAMA