PARTNER PORTALU partner portalu - www.frigologistics.pl

Żadna sieć nie może zlekceważyć kanału e-commerce

Autor: dlahandlu.pl 26 maja 2012 14:12

Żadna sieć nie może zlekceważyć kanału e-commerce

Z Kamilą Wrońską, country managerem polskiego oddziału międzynarodowej firmy Brandbank rozmawiamy o potencjale polskiego rynku e-commerce i zakupach w Internecie.


Weszliście państwo na polski rynek, przejmując lokalną firmę. Jakie sygnały rynkowe skłoniły Brandbank do zainwestowania w Polsce?
Polska to 40 milionowy kraj z dobrą kondycją ekonomiczną i pozytywnymi prognozami na przyszłość. Analitycy szacują, że polski rynek sprzedaży on-line produktów FMCG to obecnie 250 mln zł, który w 2014 roku może urosnąć do 450 mln zł. To pozwala na optymistyczne założenia dotyczące rozwoju naszej działalności w Polsce. Dynamicznie rozwija się cała branża e-commerce, co potwierdzają wskaźniki z różnych źródeł. Nasz kraj zajmuje 11. miejsce na świecie jeśli chodzi o rozwój sprzedaży w Internecie i jest numerem 1. w Europie Środkowo-Wschodniej w tej dziedzinie.
Jednak sprzedaż żywności w Internecie nadal raczkuje. Czy sądzi pani, że uda się przekonać klientów nie tylko z aglomeracji, ale także z mniejszych miast do tej formy zakupów?
Nie tylko sądzę, ale jestem o tym przekonana. Oczywiście w liczbach rynek sprzedaży żywności w Internecie to tylko 0,5 proc. Patrzymy jednak na trendy, które kształtują się za granicą, a które są przenoszone do Polski. Dla przykładu w Anglii ten rynek odpowiada za 4 proc. sprzedaży. Sądzimy, że nasz kraj pójdzie tą drogą i zakupy przez Internet upowszechnią się. Zresztą już teraz są przykłady, że e-sklepy powstają nie tylko w aglomeracjach. Ostatnio zwrócił się do nas detalista z Gryfina (20 tys. mieszkańców), który chce rozszerzyć swoją działalność o e-commerce. Takie przykłady można mnożyć. Większym miastem jest Koszalin, gdzie lokalna sieć sklepów uruchomiła również platformę zakupów internetowych, czy Zielona Góra, gdzie ostatnio dostarczaliśmy bazę zdjęć dla powstającego e-sklepu.
Mówi się jednak, że sprzedaż żywności online to bardzo trudny biznes, który wymaga spięcia wielu elementów, by stało się ono dla sieci sklepów zyskowne.
Owszem. Ale nie można także zapominać, że jesteśmy w takim momencie rozwoju rynku, że żadna sieć nie może sobie pozwolić na pominięcie tego kanału sprzedaży. Większość sieci, które są obecne na polskim rynku deklaruje wejście w sprzedaż internetową. Trzeba pamiętać, że zbyt późne zareagowanie na obecną tendencję oznacza zgodę na wyprzedzenie sieci przez konkurencję. Dzisiaj nikt nie może sobie pozwolić na to, żeby nie zareagować na preferencje konsumentów. Jednocześnie trzeba zaznaczyć, że o ile w sklepie tradycyjnym klienci kierują się często ceną, o tyle w sklepie internetowym te zakupy są o wiele bardziej impulsywne i mniej poddane presji cenowej. Rozwijanie sprzedaży internetowej pozwala sieciom na oddech cenowy.
Czym jeszcze zakupy internetowe różnią się od tradycyjnych?
Jak wynika z badań firmy Demandware 96 proc. kobiet oraz 94 proc. mężczyzn decyzje o zakupie w Internecie podejmuje na podstawie zdjęć. Inne analizy pokazują, z kolei, że 40 proc. osób, które nie widzą zdjęcia produktu nie biorą go pod uwagę przy zakupie, bo uważają, że te towary są niedostępne To pokazuje jak istotna jest jakość zdjęć produktów, które tworzymy dla e-sklepów. Przy czym chcę zaznaczyć, że nasza biblioteka nie ogranicza się do zdjęć. Jest to pełna informacja o produkcie, z jego wymiarami, wagą, opisem marketingowym, etykietą, składem, wartościami odżywczymi informacjami dotyczącymi alergenów czy też sposobem przechowywania. Istotne jest to szczególnie wobec faktu, że od 2014 roku wchodzi w życie przepis, mówiący o tym, że wszystkie produkty spożywcze, sprzedawane w Internecie muszą być opatrzone takimi samymi informacjami, do jakich ma dostęp klient, czytający etykietę produktu, wystawionego na półce. My oferujemy to już obecnie w standardzie.
Czy jesteście państwo przygotowani także na rozwój sprzedaży za pomocą urządzeń mobilnych?
Jak najbardziej. To trend, który zyskuje na popularności lawinowo. Dlatego tworząc naszą bibliotekę planujemy takie ujęcia i opisy zdjęć, które będą wyświetlały się w sposób funkcjonalny zarówno na komputerze, tablecie, jak i w telefonie.
Czy w swojej bibliotece gromadzicie Państwo tylko produkty markowe, czy także opisy i zdjęcia towarów marek własnych?
Oczywiście realizujemy zlecenia dla sieci handlowych na tworzenie baz zdjęć i opisów produktów dostępnych pod ich marką własną. Ze względu na to, że większość sieci wprowadza do sprzedaży marki własne, znajdują się one także w naszej bibliotece.
Jakie macie państwo plany rozwoju na polskim rynku?
Obecnie współpracujemy ze 130 e-sklepami, w tym a.pl, alma24.pl, frisco.pl a także rozmawiamy z kolejnymi sieciami handlowymi obecnymi na polskim rynku. Naszym partnerem jest już Tesco. Dostarczamy dla nich zdjęcia i bazy danych zarówno dla kanału e-commerce, jak i wspierające sprzedaż w sklepach stacjonarnych. Nasze zdjęcia mogą być bowiem wykorzystywane zarówno przy tworzeniu gazetek reklamowych, billboardów, a także planingu. Jakkolwiek naszym głównym biznesem jest współpraca z e-handlem. Obecnie w naszych bazach jest 20 tys. danych. Do 2013 roku chcemy mieć 50 tys. produktów w referencyjnej bibliotece aktualnych zdjęć i opisów. Dzisiaj współpracuje z nami 3,5 tys. dostawców, ale chcemy podpisać umowy z kolejnym tysiącem producentów na obecność ich towarów w naszej bibliotece.
Jakie jeszcze zastosowania może mieć państwa biblioteka?
Kluczowym i najpowszechniejszym wykorzystaniem naszych baz są e-platformy handlowe i dodatkowo gazetki reklamowe sieci. Ale nasze rozwiązania wspomagają także sektor logistyczny, dla którego zdjęcia i dokładne informacje o wadze i wymiarach produktów stanowią podstawę do lepszego planowania załadunku i transportu. Brandbank podpisał umowę o współpracy z firmą SA2/Worldsync, wiodącego dostawcy referencyjnych danych logistycznych na świecie. Do ich danych i kompetencji B2B dodamy naszą bibliotekę i profil B2C. W rezultacie będziemy oferować naszym klientom kompletny zestaw danych produktowych, od logistyki na ecommerce kończąc. Dodatkowo, współpracujemy z organizacją GS1 Polska, która wdraża standardy GS1, obejmujące m.in. kody kreskowe i elektroniczną wymianę danych i pozwala śledzić drogę produktów i kodować na etykietach dane m.in. o pochodzeniu konkretnej partii towaru. Możliwości wykorzystania danych B2C jest mnóstwo, a sukces komercyjny wielu aplikacji rozbija się o brak dobrej biblioteki danych produktowych, który to problem właśnie rozwiązujemy.
  • Ojtam Ojtam 2012-06-04 22:28:36

    Dla Brandbanku miliard czy milion, 8 czy 80 procentów wszystko jeden kit ! Oni przecież tylko cykają fotki. Bo to aparaty są !

  • księgowy 2012-06-01 10:04:39

    NIE 250 milionów tylko miliardów złotych ! to jest pewne. nie jest pewnym na jakiej podstawie wyliczono że za dwa lata rynek wzrośnie o 80 % !! to jakieś dyrdymały 450 mld zł w Polsce w 2014.

ZOBACZ WSZYSTKIE (2)

WYBRANE DLA CIEBIE



BĄDŹ NA BIEŻĄCO

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 11415

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 533212

POLECANE OFERTY

Ilość aktualnych ofert: 397 662

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane