Zagraniczne sieci jako pierwsze sięgnęły po polską tradycję w reklamie

www.portalspozywczy.pl 23 maja 2016 17:36

To paradoks, że w pierwszej kolejności do polskiej tradycji i chęci sięgania przez polskich konsumentów po polskie produkty zaczęły się odwoływać zagraniczne sieci handlowe. To właśnie one jako pierwsze przeprowadziły badania, które wykazały, że w ten sposób mogą pozyskać klientów - mówi w rozmowie z serwisem portalspozywczy.pl Piotr Trudnowski, członek zarządu Klubu Jagiellońskiego i jeden z pomysłodawców aplikacji Pola.

Piotr Trudnowski przypomina, że do patriotycznych motywów odwoływały się w kampaniach reklamowych takie sieci, jak Kaufland, Biedronka czy Intermarche.

- Kaufland przeprowadził wielką kampanię opierającą się na biało-czerwonym serduszku. Z kolei sieć Intermarche, gdy Rosja wprowadziła embargo na polskie jabłka, w całej Polsce wywiesiła billboardy pod hasłem „Patriotyczny obowiązek nigdy nie był tak smaczny”. Biedronka od lat reklamuje się pod hasłem „My, Polacy tak mamy” itp. Także Prince Polo, marka, którą sprzedano wiele lat temu, choć w świadomości Polaków mające skojarzenie z produktem eksportowym, zrobiło niedawno wielką kampanię przekonującą, że na całym świecie polskie Prince Polo jest znane - wymienia Trudnowski.

Jak wskazuje członek zarządu Klubu Jagiellońskiego, konsumentów w błąd wprowadza także brak obiektywnej metody certyfikacji produktów żywnościowych.

- W efekcie mamy do czynienia z takimi kuriozami jak nadawany przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi znaczek akcji „Poznaj Dobrą Żywność”. Jest on biało-czerwony, co w naturalny sposób buduje przekonanie, że oznaczony nim produkt jest polski. Tymczasem znajdujemy go na wielu zagranicznych produktach. Nie mamy nic przeciwko temu, że ministerstwo przyznaje te oznaczenia, ale niech nie odwołuje się do barw narodowych, bo to jest jednak wprowadzanie klienta w błąd - apeluje Piotr Trudnowski.

Jak dodaje, u podstaw stworzenia aplikacji Pola leżało więc przeświadczenie, aby stworzyć prosty system informowania na temat pochodzenia produktów, ale nie na zasadzie kampanii promującej polskie produkty.

- Polacy i tak deklarują, że chcą to robić. Chodziło nam o stricte informacyjne narzędzie dostarczające obiektywne informacje, do których konsument może dorzucić własne priorytety i na tej podstawie samodzielnie podejmować swoje decyzje - mówi.

Algorytm "Poli" ocenia dany produkt w skali od 0 do 100 na bazie informacji o tym, czy dany producent opiera się na polskim kapitale, prowadzi w Polsce produkcję, tworzy wykwalifikowane miejsca pracy oraz czy jest częścią zagranicznego koncernu.

- Uznaliśmy, że rekomendacja na zasadzie „kupuj-nie kupuj” nie miałaby sensu. I tak np. jeśli ktoś myśli o gospodarce w bardziej złożony sposób to może być dla niego istotne, że ma przed sobą produkt polskiej firmy, która nie prowadzi w kraju działań badawczo-rozwojowych a w drugiej ręce zagraniczną firmę, która prowadzi w Polsce badania i rozwój, zatrudnia designerów, technologów, którzy rozwijają produkty tworząc w ten sposób kapitał społeczno-intelektualny - mówi Trudnowski.

Od listopada 2015 roku aplikację Pola pobrano ponad 220 tysięcy razy. Za jej pomocą użytkownicy zeskanowali już prawie 3 mln kodów. W bazie znajduje się już ok. tysiąca producentów. Aby skorzystać z aplikacji należy zeskanować kod kreskowy za pomocą urządzenia mobilnego.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WYBRANE DLA CIEBIE



BĄDŹ NA BIEŻĄCO

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 11837

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 397 662

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane