Kilka sposobów małego sklepu na sieciową konkurencję

Autor: Marcin Złoch 17 grudnia 2009 07:46

Kilka sposobów małego sklepu na sieciową konkurencję

- Nie opłaca mi się iść, ani do Biedronki, ani do Tesco. Po kilka bułek i masło? Ile czasu stracę. Wolę przyjść do "nocnego" - to częste głosy wśród klientów sklepu ogólnospożywczego z Milanówka. Na przywiązanie i sympatię klientów trzeba zasłużyć. Szczególnie, gdy po drugiej stronie drogi znajduje się Biedronka, a 100 metrów dalej Tesco. Jednak "nocny" był pierwszy.

Pan Marian, właściciel sklepu 15 lat temu ozpoczynał od stoiska z warzywami i owocami. Z czasem wraz z kilkoma
przedsiębiorcami udało im się wybudować pawilon. Właściciel otworzył sklep ogólnospożywczy. Po kilku miesiącach zdecydował, że będzie prowadził sprzedaż także nocą. Po pewnym czasie mieszkańcy okolicznych miejscowości wiedzieli, że "nocny" jest zawsze czynny. Często także w dni świąteczne. - Mój sklep był jedynym nocnym w promieniu dwóch-trzech kilometrów. To sprawiło, że miałem wielu klientów - informuje właściciel.

Początkowo on sprzedawał w nocy. W dzień obowiązki sprzedawcy pełniła żona. Na dłuższą metę taki podział prac był niemożliwy. Właściciel zatrudnił sprzedawczynię, potem drugą. Postanowił przekształcić sklep w samoobsługowy.- Klienci doceniali zmiany. Chwalili, że nie muszą się spieszyć z zakupami, że mogą wybrać spośród kilku towarów - wspomina właściciel.

W tym czasie w nocy sprzedaż zaczęła odbywać się przez okienko w drzwiach.Kasjerka przyjmuje zamówienie, przynosi produkty i pobiera pieniądze. - Zbyt często zdarzało się, że coś ginęło z półek nocą. Myślałem o monitoringu, ale zdecydowałem się na okienko. To poprawia także
bezpieczeństwo sprzedawcy, a u mnie pracują tylko kobiety - wyjaśnia właściciel.

Fala konkurencji

Kilka lat temu naprzeciwko sklepu stanęła Biedronka, a potem niecałe 100 metrów dalej powstało Tesco. - Początkowo byłem załamany, myślałem, że przyjdzie mi zamknąć sklep, że nie dam rady z promocjami dużych sklepów - wspomina właściciel sklepu.

Okazało się co innego. Oczywiście przez pierwszych kilka tygodni częściej wybierali duże sklepy niż "nocny". Jednak po tym czasie zaczęli wracać. Według właściciela nie odpowiadał im rozmiar konkurentów. Nie widzieli większego sensu spacerowania przez dużą halę Tesco po bułki i serek na śniadanie. Także alkohole z Biedronki nie przypadły do gustu. Zmniejszyła się liczba klientów odwiedzających sklep w weekendy, po prostu niektórzy postanowili robić większe zakupy raz w tygodniu. Ale jednego rodzaju klientów właściciel mógł być pewny. Nocnych klientów. W okolicy nie powstał sklep tego typu, a żaden z dużych sklepów nie był czynny 24 godziny na dobę. Kolejka przed sklepem późnym wieczorem to stały element weekendu.

- Według mnie nic nie straciłem na obecności sklepów sieciowych w okolicy.Owszem musiałem zrezygnować z artykułów chemicznych i przemysłowych - nie przebiłbym oferty supermarketów. Ale mam grono lojalnych klientów, którzy doceniają, że mogą zrobić zakupy także w nocy - twierdzi właściciel sklepu.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

WYBRANE DLA CIEBIE



BĄDŹ NA BIEŻĄCO

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 11011

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 397 662

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane