Łódzkie sklepy 'męczy' fala podrabianych banknotów

Autor: Express Ilustrowany 29 czerwca 2009 12:22

Po Łodzi krąży wyjątkowo dużo fałszywych banknotów. Pojawiają się w aptekach, sklepach, kioskach, stacjach benzynowych, supermarketach i na rynkach. Tylko w tym roku policja ujawniła 1.400 sztuk (w latach 2006-2009 było ich rocznie od 1.500 do 2.800 szt.). Głównie o nominałach 20, 50 i 100 zł. Na plagę klientów płacących fałszywymi pieniędzmi narzekają handlarze na rynkach. Tam banknoty są kontrolowane tylko ręcznie, bo brak dostępu do prądu na straganach sprawia, że ultrafioletowe testery są bezużyteczne - podaje Express Ilustrowany.

- Jeden z klientów, który robił u mnie niedawno zakupy, próbował zapłacić podrobioną 50-złotówką - wspomina Zofia Gańko, od ośmiu lat ekspedientka w budce z pieczywem na Bałuckim Rynku. - Jak tylko wzięłam pieniądz do ręki, od razu zorientowałam się, że coś jest nie tak. Papier był dziwny w dotyku. Powiedziałam, że go nie przyjmę i wtedy zaczęła się awantura. Klient twierdził, że się pomyliłam. W efekcie zabrał fałszywkę i poszedł, a zakupy zostawił.

Nie w każdym przypadku handlarzom udaje się wyłapać podróbkę.

- Tydzień temu zliczałam wieczorem utarg z całego dnia i znalazłam wśród fałszywą 50-złotówkę - opowiada Agnieszka Rządziel, ekspedientka ze stoiska z warzywami na Górniaku. - To była dość dobra podróbka, pewnie dlatego jej nie wychwyciłam. Bez sensu było już dociekać, od kogo ją dostałam. Zostawiłam banknot na pamiątkę.

Jak twierdzą łodzianie robiący zakupy na rynkach, nierzadko zdarza się, że fałszywki do obiegu wprowadzają sami handlarze.

- Już kilka razy zdarzyło się, że kiedy z pieniędzmi otrzymanymi jako resztę na straganach, poszłam do sklepu, a tam po sprawdzeniu testerem okazywało się, że to podróbki - mówi spotkana na rynku Anna Borkowska. - Myślę, że sprzedawca zorientował się, że przyjęli fałszywkę i by nie być stratnym, puścili ją dalej w obieg.

Plaga falsyfikatów przenosi się bardzo często z rynków do położonych w ich pobliżu sklepów lub dalej do małych sklepów na osiedlach.

- Podróbki zdarzają się u nas średnio dwa, trzy razy w tygodniu - stwierdza Marek Kaczkowski, współwłaściciel sklepu spożywczo-monopolowego przy ul. Zgierskiej, w pobliżu Bałuckiego Rynku. - Jesteśmy więc bardzo ostrożni. Kupiliśmy nawet specjalny tester i sprawdzamy nim każdy banknot.

Tymczasem ze statystyk policyjnych wynika, że najwięcej podróbek jest ujawnianych w Śródmieściu.

- Na taki wynik wpływ ma duże skupisko placówek bankowych, jakie znajduje się w centrum - przypuszcza Judyta Kaźmierczak z biura prasowego Komendy Miejskiej Policji w Łodzi. - To właśnie do nich spływają dzienne utargi ze sklepów, punktów handlowych i usługowych ulokowanych nie tylko w centrum, ale także w innych dzielnicach, a nawet województwie. A to właśnie w bankach, podczas przeliczania wpłat utargów, dochodzi zazwyczaj do ujawniania falsyfikatów.


WYBRANE DLA CIEBIE



BĄDŹ NA BIEŻĄCO

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 10682

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 397 662

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane