Ograniczenie handlu w niedzielę budzi kontrowersje

Autor: Tęcza Polska 8 lutego 2010 12:29

Organizacje reprezentujące spółdzielnie, trudniące się handlem, zadeklarowały przystąpienie do inicjatywy, mającej na celu ograniczenie handlu w niedzielę. Związkowcy z NSZZ "Solidarność" zaproponowali niedawno w Sejmie wystąpienie z inicjatywą obywatelską, przygotowania projektu ustawy, ograniczającej pracę handlu w niedzielę do godz. 12.00. Jednak okazuje się, że szefowie spółdzielni społemowskich mają na ten temat różne zdania.

Bogusław Samel, prezes Zarządu "Społem" Augustowskiej Spółdzielni Spożywców w Augustowie. - Praca handlu w niedzielę do 12.00, to tak, jakby być do połowy w ciąży. Bez sensu jest pomysł otwierania sklepu na cztery godziny. Ta inicjatywa mi się nie podoba. Niepotrzebnie męczy to ludzi i naraża firmy na koszty. Jeśli jest taka społeczna potrzeba, to od razu pójdźmy "na całość" i zamknijmy niedzielny handel i usługi. Bo przynajmniej w Augustowie nikt nie poniesie z tego tytułu uszczerbku. Masa towarowa zostanie i tak sprzedana w sobotę, bo ludzie muszą jeść i pić. Na wszelki wypadek zostawmy sklepy dyżurne, na wzór aptek. A ludzie niech sobie odpoczną.

Wojciech Gach, prezes Zarządu "Społem" Powszechnej Spółdzielni Spożywców w Zakopanem. - Uważam, że nie powinno się ingerować centralnie, w to, czy w danej miejscowości ma pracować handel, czy też sklepy mają być zamknięte po godz. 12.00. To wielkie nieporozumienie, za którym kryją się niejasne przesłanki oraz chęć narzucania komuś woli. O tym, czy otwieramy sklepy, powinien decydować miejscowy samorząd oraz sam podmiot. Sprawa jest szczególnie czuła w Zakopanem, które żyje z turystów, przybywających do nas sezonowo. Musimy zarabiać w takich szczytach, po to by przetrwać "martwy" sezon.

Mamy, co parę dni innego klienta, przybysza, który nie obsłużony w niedzielę, oznacza dla nas konkretną stratę. Poza tym klienci - turyści domagają się ciągłości sprzedaży i nawet w państwowe święta kierują na nas "mocne słowa" za zamknięte sklepy. Tak jest podczas majowego weekendu, 15 sierpnia i w inne święta, w tym w Boże Narodzenie, w czasie których zwala się do regionu lawina turystów, którzy chcą jeść, pić i kupować. Zakupy wpisane są w plan rekreacyjnego wyjazdu.
I jeszcze jedna sprawa - sklepów na stacjach benzynowych. To jest chyba jakieś nieporozumienie? Dlaczego tam można kupić produkty, za cenę dużo wyższą, tylko z tego tytułu, że sklepy normalne są zamknięte? Także w wielu prywatnych sklepach, czynnych w święta państwowe, ma miejsce fikcja. Powszechnie już tam pracują pracownicy najemni, a nie właściciele.
Tyle mówimy o usuwaniu fikcji z naszego życia, o przenoszeniu decyzji na dół. Dlaczego ta nowa inicjatywa "Solidarności" chce przywrócić praktyki z czasów PRL, kiedy to w niedziele handel był zamykany na kłódkę. A przecież walczyliśmy o swobody, o demokrację. Zostawmy zatem decyzje ludziom i samorządom. Nie odwracajmy się bokiem do klienta. Tak będzie normalniej i zdrowo.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

WYBRANE DLA CIEBIE



BĄDŹ NA BIEŻĄCO

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 10873

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 397 662

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane