PiS chce ustawy, która zabezpieczy interesy drobnych sklepikarzy

Autor: Gazeta Wyborcza 30 marca 2010 09:14

W ciągu pięciu lat padła jedna trzecia małych rodzinnych sklepów. Zdaniem posła PiS, Stanisława Szweda, potrzebna jest ustawa, która pozwoli samorządom decydować, jak duże sklepy będą otwierane w gminach - podaje Gazeta Wyborcza.

Sklepikarze chcą pomocy polityków. - Mali kupcy cały swój dorobek życia zainwestowali w sklep i teraz bankrutują. Dyskonty, markety obniżają nagle ceny o 20 czy 30 proc. i utrzymują je przez dłuższy czas, aby wykończyć konkurencję - oskarża Stanisław Szwed z PiS, znany w branży handlowej z tego, że przeforsował w parlamencie zakaz handlu w święta.

Dyskonty to dziś największy drapieżnik wśród handlowców. Sama Biedronka w 2009 r. sprzedała towary za 16 mld zł. O jedną trzecią więcej niż rok wcześniej. Do końca 2012 roku sieć chce otworzyć ponad pół tysiąca sklepów (obecnie ma ich 1,5 tys.), inwestując co roku ponad miliard złotych. Według danych Euromonitor International, o ile w ubiegłym roku łączne przychody dyskontów (Biedronka, Lidl, Netto, Aldi) wyniosły 19,6 mld zł, to za cztery lata będzie to już ok. 30 mld zł.

Sklepikarze narzekają, że gminy bez zastanowienia wydają pozwolenia na budowę takich sklepów. Nie myślą, jak to wpłynie na lokalny handel. - Drobny handel trzeba ratować. Przecież z tych osiedlowych sklepów utrzymują się całe rodziny, dają prace innym - mówi Szwed.

Małych sklepów, czyli poniżej 40 m kw., jest teraz trochę ponad 50 tys. - dane Nielsen. Jeszcze pięć lat temu było ich niemal 74 tys.! Tylko w ciągu 12 miesięcy ich liczba spadła o jedną dziesiątą. I będzie zdaniem analityków spadać dalej.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WYBRANE DLA CIEBIE



BĄDŹ NA BIEŻĄCO

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 10971

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 397 662

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane