Praca w supermarkecie poszukiwana

Autor: GW 4 marca 2009 11:10

Polacy zagrożeni rosnącym bezrobociem rzucają się na słabo płatną pracę, o której przed kryzysem nie chcieli słyszeć. Oblężone są urzędy, sklepy, firmy sprzątające i ochroniarskie - wynika z szybkiej sondy Gazety Wyborczej.

Jeszcze rok temu pracę za płacę minimalną (niespełna tysiąc złotych na rękę) Polacy brali w ostateczności. Na takich warunkach pracowało tylko ok. 4 proc. Bo na rynku były lepsze oferty. Pensje rosły w rekordowym tempie (w 2008 r. średnio o ponad 10 proc.), a średnie wynagrodzenie w grudniu w sektorze przedsiębiorstw wyniosło ponad 3,4 tys. zł. Związki zawodowe ścigały się w żądaniu podwyżek.

A dziś? Praca za tysiąc lub niewiele więcej staje się dobrem poszukiwanym. - Ludzie chcą choćby układać towary na półkach. Miesięcznie do jednego sklepu zgłasza się po kilkunastu kandydatów - mówi Przemysław Skory z sieci Tesco.

Tak jak pani Barbara, która w wieku 50 lat straciła pracę w szkole, gdzie uczyła matematyki. Teraz jest kasjerką w markecie na warszawskim Ursynowie. Obsługuje dawnych uczniów. Zatrzymuje ich przy kasie, wypytuje, jak postępy w nauce. - Szukałam pracy, tu był wolny etat. Żadna praca nie hańbi, mam kontakt z ludźmi. Trzeba jakoś zarobić na czynsz.

Podobnie w innych sklepach. A jeszcze niedawno markety dowoziły autobusami pracowników z okolicznych miasteczek.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WYBRANE DLA CIEBIE



BĄDŹ NA BIEŻĄCO

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 10794

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 397 662

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane