O pomoc do władz miasta zwróciło się około 70 kupców. Na spotkaniu z wiceprezydentem Andrzejem Wójtowiczem nie ukrywali, że napływ konkurencji ze wschodu, przyczyna się do spadku ich utargów. Tymczasem dla wielu z nich, handel, to jedyne źródło utrzymania, z którego żyje cała rodzina. - Nie może być tak, że na miejskim targowisku ktoś handluje nielegalnie - przyznaje Andrzej Wójtowicz. - Kupcy ostrzegają, że napływ handlujących ze wschodu, którzy nie mają zezwoleń, jest ogromny i stanowi dla nich znaczne zagrożenie.
Wiele skarg mówiło o tym, że handel odbywa się na terenie graniczącym z placem przy Kwiatkowskiego. Dlatego samorząd zawiadomił wszystkich sąsiadów targowiska o regułach prawnych prowadzenia handlu. Kupcy zadeklarowali, że powołają stowarzyszenie, które będzie walczyło o ich interesy. Samorząd zapowiada też zwiększoną ilość kontroli targowiska.
Zobacz także:
Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.