REKLAMA
REKLAMA

Związkowcy: Sieci marketów nadal wykorzystują pracowników

Autor: Metro 2 marca 2009 13:50

Związkowcy: Sieci marketów nadal wykorzystują pracowników

Dźwiganie 400-kilowych palet z towarem, fikcyjne grafiki pracy, zmuszanie do pracy w niedziele, niskie płace. Mimo wielu przegranych procesów o łamanie praw personelu sieci marketów nadal wykorzystują pracowników - alarmują związkowcy - pisze dziennik Metro.

REKLAMA
Boimy się, że kryzys jeszcze pogorszy sytuację - mówili związkowcy, którzy przyszli 26.02 na spotkanie z przedstawicielami Ministerstwa Pracy i pracodawcami zorganizowane przez organizację pozarządową Koalicja KARAT. Dyskutowali, jak poprawić warunki pracy w marketach. Oto codzienność w marketach zrelacjonowana przez związkowców:

- Dźwigają po 400 kilo. Kilka lat temu cała Polska usłyszała o kobietach z Biedronki zmuszanych do ciągnięcia ważących ponad tonę wózków z towarem. Pracownicy wytoczyli sieci szereg procesów, wiele wygrali. - Niewiele się jednak zmieniło. Sklepy kupiły wózki widłowe, ale za mało. Sprzęt często się psuje. W sklepie w Słupsku niesprawny wózek wpadł na klienta, który po tym zmarł. Dlatego kobiety boją się nimi jeździć. Wózki stoją, a pracownice ciągną palety po 400 kilo towaru - mówi Edward Gollent, prezes Stowarzyszenia Poszkodowanych przez JMD Biedronka.

- Podwójny grafik pracy. Pracownica jednego z marketów pokazała mi ostatnio dwa grafiki - jeden oficjalny, zgodny z kodeksem pracy, który idzie do akt, i drugi, łamiący zasady, faktycznie obowiązujący pracownika. Grafiki zmieniają się nawet 5-6 razy w ciągu miesiąca - mówi Danuta Kubacka z NSZZ "S". - Jak kobiety, które stanowią większość personelu marketów, mogą zapewnić opiekę dzieciom? - pyta Elżbieta Fornalczyk z NSZZ Sierpień 80', pracownica Tesco w Tychach.

- "Dobrowolna" praca w niedziele. Zdarza się, że wolną mamy jedną niedzielę na cztery tygodnie. Soboty - żadnej - twierdzą związkowcy. Czy można odmówić pracy w niedziele? - Jasne, wybór jest prosty: albo pracujesz, albo do widzenia - mówi Ewa Miszczuk z OPZZ.

- Szykany wobec związków. Niedawno pracownicy mojego związku przyjechali do jednego z hipermarketów Real, by pomóc zorganizować związek zawodowy. Rozdali deklaracje członkowskie - opowiada Kubacka. - Po przerwie pracownicy poprosili, by je im oddać. Zapewne kierownictwo zdążyło postraszyć personel.

- Kryzys pogorszy sytuację - obawiają się związkowcy. Po pierwsze, chodzi o oszczędności na pracownikach. - Od marca 2008 do dziś personel Tesco w Tychach zmniejszył się o blisko 30 proc. Gdy hipermarket powstawał, zatrudniał 93 kasjerki. Dziś - 47. Pracownicy muszą przechodzić na system pracy dyskontowej, tzn. raz na kasie, raz między półkami - mówi Elżbieta Fornalczyk.


WYBRANE DLA CIEBIE


REKLAMA
REKLAMA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

REKLAMA

OGŁOSZENIA

Ilość aktualnych ofert: 12698

SZUKAJ PRZETARGÓW

Ilość aktualnych ofert: 397 663

SZUKAJ OBIEKTÓW KONFERENCYJNYCH

Wyszukiwanie zaawansowane
REKLAMA