Reklama
Partner portalu

DlaHandlu.pl – wiadomości handlowe, FMCG, ecommerce, franczyza, sieci handlowe

120 tys. zł zadośćuczynienia za wypadek w Biedronce

Klientka Biedronki zasłabła podczas zakupów i upadając, przecięła sobie ścięgna i nerwy lewej ręki. Po czterech latach procesu sąd uznał, że odpowiedzialność za wypadek ponosi właściciel sieci handlowej - podaje wyborcza.pl.
Reklama

Kobieta dostała ponad 120 tys. zł zadośćuczynienia. Wyrok jest prawomocny.

We wrześniu 2009 roku Barbara Niemczyk wybrała się z córką do Biedronki w Będzinie. Podczas zakupów pani Barbarze zrobiło się słabo i chciała wyjść na zewnątrz. Kiedy dochodziła do linii kas, zasłabła. Upadając, chwyciła się wózka z wystawionymi paletami z kwiatami. Był on zakończony ostrymi, nieosłoniętymi, metalowymi krawędziami. Kobieta przecięła sobie na nich ścięgna i nerwy lewej dłoni. 

Kilkanaście miesięcy później kobieta wysłała do Jeronimo Martins, właściciela sieci sklepów Biedronka, wezwanie z żądaniem zapłaty 30 tys. zł zadośćuczynienia za doznane krzywdy oraz pokrycie kosztów leczenia. W imieniu spółki handlowej odpowiedziało jej PZU. Firma ubezpieczeniowa uznała, że pani Barbarze nie należy się wypłata, bo wózek z kwiatami posiadał atest, nie był uszkodzony, został prawidłowo ustawiony, a ostre krawędzie znajdują się w miejscach niedostępnych dla klienta w chwili dokonywania wyboru roślin. Ubezpieczyciel nie zmienił stanowiska, gdy córka pani Barbary pokazała zdjęcia, na których widać ostre krawędzie z przodu wózka.

Kobieta ponowiła wezwanie do ugodowego załatwienia sprawy. Tym razem odrzuciło je Jeronimo Martins. Pani Barbara wynajęła więc adwokata i złożyła pozew przeciwko koncernowi. Domagała się 75 tys. zł zadośćuczynienia.

Po trwającej cztery lata batalii kobieta dostała ponad 120 tys. zł. Lwią część tej kwoty wypłaciło jej PZU.

Więcej na katowice.wyborcza.pl

 



Reklama

Lista tagów

Zobacz komentarze (0)

Proszę podać imię
Proszę wpisać treść komentarza
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum