Reklama
Partner serwisu

DlaHandlu.pl – wiadomości handlowe, FMCG, ecommerce, franczyza, sieci handlowe

AT Kearney: Biedronka i Lidl zmieniają się w „demokratyczne delikatesy”

Czy konsumenci będą bardziej interesować się markami własnymi? Jakie perspektywy mają dyskonty, a jakie sieci convenience? I czy sytuacja rynkowa sprzyja rozwojowi e-grocery? O tym rozmawiamy z Michałem Krawczykiem, managerem AT Kearney.
Reklama
  • Gwałtowne podwyższanie cen nie jest w interesie sieci handlowych, dlatego możemy spodziewać się podwyżek, jednak będą one zwiększane metodą małych kroków.
  • W sytuacji wysokich cen, będziemy szukali tańszych odpowiedników, ale jako społeczeństwo raczej nie będziemy szukali produktów gorszych, które mogłyby być szkodliwe dla zdrowia.
  • Sieci convenience będą raczej zyskiwały na znaczeniu.
  • Pandemia była mocnym katalizatorem e-grocery w Polsce, jednak wciąż jest to raczkujący segment.

 

Mamy do czynienia z dużym wzrostem inflacji. Jak wpłynie ona na sytuację sieci handlowych i wybory konsumentów?

Średni poziom inflacji szacowany przez ekonomistów dla 2022 roku mieści się w przedziale 10-11 procent. Taka sytuacji nie miała miejsca na polskim rynku od ponad 20 lat.

Sytuacja za wschodnią granicą jest kolejnym istotnym elementem wpływającym na aktualny stan rzeczy. Wojna w Ukrainie wpływa na nasze życie nie tylko w kwestii narastającego niepokoju społecznego, ale potęguje także niepewność ekonomiczną, z którą mierzymy się już od 2020 roku. Agresja Rosji na Ukrainę spowodowała bezprecedensowy wzrost cen. Z dnia na dzień na rynku paliw nastąpiły podwyżki o 20, a nawet 30 procent. Oprócz bezpośredniego wpływu na poziom inflacji nie należy zapominać, że koszty paliw to jeden z głównych składników kosztowych większości biznesów, szczególnie handlowych. Już na ten moment widzimy wzrost kosztów logistyki zarówno dla producentów, jak i sieci.

Do tego dochodzą kolejne podwyżki stóp procentowych, za pomocą których RPP stara się walczyć z inflacją. Oznaczają one wzrost rat kredytów i jeszcze głębszy drenaż kieszeni Polaków. Nie wydaje się, żeby sytuacja ta miała się zmienić w nadchodzących miesiącach. Zostanie nam zdecydowanie mniej pieniędzy, np. na przyjemności.

W jaki stopniu sieci handlowe będą w stanie ponieść ciężar wzrostów cen? Czy przerzucą je na konsumentów?

Średni poziom marży EBITDA w branży wynosi 5-10 proc. Z jednej strony nikt na taki luksus nie może sobie pozwolić, z drugiej jednak gwałtowne podwyższanie cen nie jest w interesie sieci handlowych. Stąd możemy spodziewać się podwyżek cen na półkach, jednak spodziewam się, że będą one zwiększane metodą małych kroków, nie dużymi skokami.

Pamiętajmy, że presja cenowa płynie także od strony dostawców, którzy ponoszą większe koszty, np. surowców i wynagrodzeń, a także od strony zerwanych łańcuchów dostaw. Ceny niektórych surowców wzrosły o 100 proc., mamy też zwiększone ceny energii czy paliw. Producenci będą musieli bronić własnych marż przenosząc zwiększenie kosztów na cenę produktów i w efekcie na sieci handlowe.

Detaliści doświadczać będą jednak nie tylko wzrostów kosztów związanych z zakupem produktów, którymi handlują, ale także wynagrodzeń, logistyki, energii – podobnie jak w przypadku producentów. Zwiększanie tej bazy kosztowej będzie widoczne w cenie półkowej. W związku z tym nie mam wątpliwości, że sukcesywnie będziemy świadkami podnoszenia cen na rynku detalicznym.

Czy Polacy w większym stopniu będą interesować się produktami marek własnych?

Mówiąc „marka własna” bardzo często myślimy o zamienniku produktu „markowego”. Jednak sieci przez lata budowały pozycję swoich marek poprzez odejście od zapewniania mniej jakościowego zamiennika na rzecz pełnowartościowego produktu.

COVID pozytywnie wpłynął na świadomość konsumentów. Dokonujemy bardzo przemyślanych wyborów i chcemy, by za marką szła jakość. Biorąc pod uwagę te trendy myślę, że wybory konsumentów będą bardzo zbalansowane.

Jaka może być strategia sieci wobec marek własnych, czy sieci będą zwiększać ich udział w swojej ofercie?

W niektórych sieciach marki własne mają większy udział w sprzedaży, w innych minimalny. Patrząc np. na Lidla nie widzę możliwości zwiększenia udziału i bardziej intensywnego promowania marek własnych. Większość sprzedaży tej sieci to marki własne i świetne odpowiedniki konwencjonalnych produktów. Inne sieci natomiast będą najprawdopodobniej starać się promować asortyment bardziej marżowy. Nie wszystkie kategorie na naszym rynku mają doskonałe odpowiedniki w markach własnych. Tak jest w przypadku piwa, tu marki własne nie są popularne.

Myślę, że sieci nie będą mocno modyfikować strategii pozycjonowania i komunikowania marek własnych. Możemy spodziewać się tego, że we własnych kanałach komunikacji sieci położą nacisk na marki własne, ale na pewno nie odejdą od komunikowania produktów podmiotów trzecich. To nie będzie tak, że sieci handlowe postawią wyłącznie na promowanie własnych marek, skoro do tej pory tego nie robiły.

Całość na portalspozywczy.pl

Reklama

Lista tagów

Zobacz komentarze (0)

Proszę podać imię
Proszę wpisać treść komentarza
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum